neularger i A.T. „Egzekucja”

ZakuŻona Planeta Fahrenheit Crew - 7 stycznia 2016

– Co masz na myśli? – zainteresował się bukmacher prowadząc zapiski w swoim notesie.

– Rycerska zbroja wykuta ze złota. Żaden znany mi rycerz nie chodzi w takowej <Bo wiedzą do czego służy zbroja.>, chyba że jest świętobliwym templariuszem, a taki właśnie fetor czuć było w powietrzu. <Nic dziwnego, skoro zakonnicy nie zdejmują swoich pancerzy nawet w upał… A poważniej – teraz chwila nabożnego zachwytu nad rozdzielczością „złotego węchu” Rogrima w mieście pełnym złota. Poza tym z tekstu wynika, że Dominus Rogrima zna, czy nie powinien wiedzieć o tej niezwykłej umiejętności poszukiwanego? Pomijam już idiotyzm wyniuchania kogoś „na złocie”, z brakiem umiejętności wyniuchania kogoś tak po prostu. Przecież to o znalezienie i zidentyfikowanie zapachu idzie.> Ktoś z Zakonu musiał być tutaj w Bangaleszu.

– Mistrz Althar Hartwell? – zawahał się Marvin i z lekkim przerażeniem spojrzał prosto w oczy Stonehearta.<Skąd odmachało mu nieduże osłupienie.>

– Albo jeden z jego komandorów. W każdym bądź <„W każdym razie” albo „bądź co bądź” – forma mieszana to błąd.> razie szykują się kłopoty, których wolałbym uniknąć. Wracamy do Raviras natychmiast. <To brzmi dziwnie, czy nie w Raviras (albo jakoś w pobliżu) jest położony garnizon zakonu? Czy nie lepiej uciekać gdzieś indziej?>

Odsunąwszy stół włożył zarobioną forsę do kieszonki w kamizelce, którą nosił. <A nie ciągnął za sobą na sznurku? Świat mi się zawalił…> Odwrócił się w stronę drzwi restauracji i skierował się w jej kierunku <Tej restauracji.> celem opuszczenia lokum. <Lokalu. Poza tym… Skierował się w stronę restauracji, żeby wyjść z restauracji. Aha.> Nie zorientował się w porę, kiedy przy twarzy świsnął mu długi estok <To był miecz z funkcją strzały.> raniąc go w policzek i przecinając kawałek ucha. Upadł na ziemię. <Policzek>? Estok?> Stróżka krwi <Czyli taka niedorosła jatkolubna dozorczyni? Bo od „strugi” to „strużka”, a „stróżka” to od „stróża” spłynęła mu po bródce. <Poplamiła szyjkę i rozlała się na torsiku.>

– Srebrny wilk – odezwała się monstrualna jak na krasnoluda postać odziana w pancerz wykonany z czystego złota. <A jak stał na „kolumnie koloseum”, to narrator mówił, że Dominus jest niski. Przednie sterydy muszą mieć tam na składzie.> – Tych dwóch już nie będziemy potrzebować.

Rogrim Stoneheart wyszczerzył wściekle oczy <i wybałuszył zęby>patrząc na zmasakrowane ciała jego <swoich>dwóch lojalnych kompanów: gnoma Nurglina oraz nożownika Antona. <O których w życiu nie słyszeliśmy.> Obaj zostali rzuceni na jeden ze stołów restauracji. Łysiejący krasnolud z długim siwym warkoczem skierował pięść w kierunku czarnobrodego myśliwego.

– Albowiem to po ciebie przybyłem – dokończył Dominus.

– Zakon Świętego Krzyża – zająkał się Marvin, po czym zaczął wymieniać liczne przydomki komtura – Złota pięść. Anielski kat. Święty strażnik. Nieugięty sędzia. <Porażający buc. Niebosiężny kretyn.>

– Komtur Dominus Gniewny – wypowiedział Rogrim imię zakonnika z gorzkością w ustach. <Ostatni posiłek był trochę nadpsuty i właśnie wracał z żołądka.>

– Z krwawiącym polikiem stajesz przed strażnikiem ładu – odezwał się Dominus do myśliwego. <Dominus, strażnik ładu i porządku, wzór posłusznego oficera… Tja.> – Widziałeś coś równie zabawnego, Keythian? <Normalnie ubaw po pachy…>

Rogrim rozejrzał się. Za nim stał uśmiechnięty rycerz Keythian Semua, uczeń komtura. Kopnął łowcę w plecy <Z półobrotu pewnie.>a następnie skierował w jego kierunku ostrze długiego bastardowego miecza. W pomieszczeniu pojawiło się jeszcze dwóch kolejnych przybyszy <Teleportacja zawsze modna!>, paladynka Hannika i zakonnik Lathan. W trójkę stanęli obok komtura Dominusa, <obok Dominusa stał nawet ten gość, co równocześnie stał za Rogrimem. Jak się jest templariuszem, to czasoprzestrzeń je ci z ręki.> który spoglądał pochmurnym wzrokiem na obitego Stonehearta. Zakonnik rozwinął trzymany w ręce rulonik. Był to list gończy wystawiony <na> Rogrima Stonehearta, niesławnego przestępcę. Nagroda wynosiła dziesięć tysięcy złotych monet. <Te złote monety to guldeny. Nazwa waluty. I dziesięć tysięcy złotych monet to dziesięć tysięcy guldenów. Na końcu tekstu właśnie taki przelicznik pada. Czyli gulden to złota moneta. W tekście wszyscy obracają tylko tymi guldenami (nie wiadomo, czy to najmniejszy nominał, czy może się dzieli) i to sporymi ich kwotami. Jeden gulden był równy 30 groszom, zaś za zrzeczenie się pretensji do korony polskiej Kazimierz Wielki zapłacił 1200000 groszy Janowi Luksemburskiemu, czyli 40 tys. guldenów. Tyle wynosi nagroda za Rogrima w końcu tego opka – taka astronomiczna za jakiegoś przestępcę? Wychodzi na to, że złoto w tym uniwersum jest o wiele mniej cenne niż by nam się wydawało, co z kolei oznacza, że jego kradzieże nie są tak dochodowe, jak u nas, tak samo jak fascynowanie się złotymi wyrobami ma niewielkie uzasadnienie. Dominus chodzi w zbroi miękkiej (czyste zloto) i bezsensownie ciężkiej, za to średnio prestiżowej. I znów Autor pojechał w krzaki.>

– Wiesz, że to my wystawiliśmy ten list gończy? – uśmiechnął się krasnolud w złotej zbroi pokazując zęby. – Szkoda, że ostatecznie nikt nie zdobędzie tej nagrody.

– Konfiskujemy twoją broń, łowco zwierzyn <Gdyby to był ktoś inny, to bym przyjął, że się zeżarło „y” na końcu „zwierzyny”. Tutaj jednak bardziej prawdopodobna jest ignorancja Autora. „Zwierzyna”, panie Autor, to singulare tantum, taki cud, który występuje wyłącznie w liczbie pojedynczej (nie ma „zwierzyn”). A ten tutaj ma na dodatek znaczenie liczby mnogiej – i nawet jedna sztuka upolowanego zająca też czyni „zwierzynę”.> – powiedziawszy te słowa Keythian Semua zgarnął żarzącą się strzelbę z inicjałami R.S <Żarząca się na okrągło strzelba jest nieco niewygodna w obsłudze ze względu na konieczne azbestowe rękawice i permanentne wybuchy prochu – nawet inicjały tego nie zmienią.> oraz długi ciemno niebieski <ciemnoniebieski – ORT> muszkiet, związał je grubym białym sznurem <Który natychmiast zaczął się palić…>i rzucił za siebie na podłogę.

– Ten muszkiet to Ayn Jalut – wypowiedział te słowa Rogrim z dbałą starannością <”Dbała staranność” to wyższy stopień zwykłej staranności – gdyby ktoś nie wiedział.> by zachować spokój – obchodźcie się z nim ostrożnie.

– Słyszałem o nim. Pierwszy muszkiet, wykuty w Jerusalem dwa tysiące lat temu. <Jerusalem, światowe centrum wykuwania broni palnej. W ofercie także: świeżo wykute granatniki, armaty i haubice samobieżne.> Pierwotnie należał do rodu Kamiennego Serca. Ten połysk lazurowych morskich elementów. <Tycjanowe pustynne elementy odpadły niestety wcześniej.>

– Wykonany przez dziesięciu mistrzów kowali <Się nie ograniczaj, Autorze. Napisz, że przez stu, będzie jeszcze bardziej klimatycznie.> – uzupełnił Rogrim– Wykuty ze srebra z domieszką allanitu i monacytu. <Oba wymienione minerały wyglądały po prostu zajebiście na tle wiecznie żarzącego się srebra.> Broń jest zdolna wystrzelić pociski z tytanu. <Bo ołowiane miały nieprzyjemny zwyczaj wyciekania lufą. I tytanit (jak było na początku) to nie to samo, co tytan.>

Ściągnij tekst:

Powiązane wpisy

A. W. „Geneza”
ZakuŻona Planeta - 3 czerwca 2014

Dom tonął w słabym świetle zapalonych w kątach pomieszczeń lamp. Żaden z ówcześnie przebywających wtedy…

Dariusz Sprenglewski „Lubię ssać”
ZakuŻona Planeta - 11 października 2017

Ostatni tekst, który miałem… przyjemność dla Was odkuŻać, był zły. Okropnie, dramatycznie…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!