Pecado „Interacta” (7)

ZakuŻona Planeta Fahrenheit Crew - 26 czerwca 2013

 

8 dni później

 

– Witaj Iniri – rzekł opiekun z obcej cywilizacji. <Słoneczko, czy ty masz schizofrenię? Zdecyduj się czy to twoja cywilizacja czy obca?> – Pomogłaś nam odczytać impuls. Możesz wracać do domu. <Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść… Ucałuj mi stopy na pożegnanie.> Twoi towarzysze <Ci, co przeżyli…> czekają na Ciebie na waszym statku kosmicznym. Twoje ciało jest gotowe. Jesteś gotowa do ekstrakcji?

– Moje ciało? – zapytałam. – To ono jest sprawne, żyje?

< – Tja, trochę żartowaliśmy z tym popsuciem i umieraniem, ach i pamiętaj o regularnym używaniu środków grzybobójczych i mocnych perfum jak już będziesz na Ziemi. Zresztą, zielone plamy wszędzie i zdecydowany zapach padliny są teraz w modzie. Dowodzą charakteru.>

– Tak doktor <Oj, nie wytrzymam! Ona mam tytuł naukowy?! *leży pod biurkiem i kwiczy*> Moniko Eden – odrzekł obcy – tak nazywasz się na Ziemi, nieprawdaż?

– Tak – odpowiedziałam.

– Jako cywilizacja neutralna nie kontaktujemy się z rządem innych cywilizacji. <Jednym. Inne cywilizacje nie są dość zaawansowane, by mieć własny rząd, więc korzystają ze wspólnego. A poza tym jestem neutralny, więc z nikim nie rozmawiam!> Tym bardziej nie kontaktujemy się z bardzo młodymi cywilizacjami. Ponadto wy Ziemianie jesteś po tym co wam zrobiła unia Oriona bardzo nieufnie nastawieni do obcych. Nie dziwimy się. <Obcy chrząknął, bał się nieco pytań o śmierć części załogi statku na skutek „niefortunnego przejęcia przez systemy obronne”. Takie pytania byłyby wyjątkowo niefortunne.Potrzebowaliśmy waszej pomocy, Twojej pomocy w odczytaniu treści fali. <Albo impulsu. Zresztą co to w końcu ma za znaczenie, i tak nic nie rozumiem…> Teraz wiemy, że to co wydarzyło się sto lat temu na Ziemi powróci. <Czy ten obcy to został specjalnie wyselekcjonowany do kontaktów z panią doktor? Taki więcej głupi? Impulsy zdarzają się regularnie, a ta stara cywilizacja powinna o tym wiedzieć. Czy te sto lat to typowy okres, czy raczej anomalia? Cywilizacja na Ziemi liczy sobie kilkanaście tysięcy lat, przez większość czasu nie posiadała trzeciej nici w DNA, ani nie miała pojęcia o „cząstkach drugiej gęstości fizycznej”. Po względem mentalności też raczej można dostrzec ewolucję niż rewolucję. I jakoś impuls Ziemian oszczędzał. Pewnie odpowiadali Transcendencji. Dopiero sto lat temu zdecydował się wytłuc Ziemian. Czemu?> Ostrzeż swoich przywódców. Wasi przewodnicy zapewne czują zmiany na siatkach strukturalnych. Teraz idź. Twoje ciało czeka na ekstrakcję. <Usuniemy Ci mózg. I tak go nie używasz.>Powodzenia Iniri.

– Iniri – zapytałam – dlaczego tak mnie nazywasz? <*wali głową w biurko*>

– No… nie wiem, tak samo wołam na swojego kota…- odparł zmieszany obcy.>

Tak się nazywałaś podczas wcielenia w naszej cywilizacji. Dawno temu. Teraz to nieistotne. Chodź za mną.

 

9 dni później – powrót

 

Znalazłam się nagle we mgle, czułam przenikliwy chłód i wilgoć. Nic nie było widać. <To niespodzianka! Zwyczajowo mgła zwiększa zasięg wzroku do miliona kilometrów, przecież.> Co to było? <Co było co?> Nie mogę się poruszać.<To u ciebie normalne. Ciężko jest chodzić i myśleć jednocześnie.>

– Witaj Interiusie czwartej generacji <O ja, normalnie, rzecz do wpisania na wizytówkę.> – rzekł głos – (Iniiiiiriiiii) spodziewałem się ciebie. Mam dla Ciebie interesującą wiadomość – (komunikatorrrrrr) – dźwięk rozchodził się niczym echo między skałami. – Mam propozycję (dla ciebbbbieeee). Dysponuję narzędziami, (zabiłaaaaa) które umożliwią wam bezbolesne przejście przez impuls (haaaaahahha).

Głos rozbrzmiał wewnątrz mnie i na zewnątrz. Towarzyszył mu dziwny szept niczym echo zamieniające się w śmiech. Rozmawiałam z jedną istotą a słyszałam kilka głosów na raz. Dreszcz przeszył cała moją strukturę. <Od dźwigarów centralnych, aż po najbardziej peryferyjne teowniki.Bałam się. Ta istota przerażała mnie.

– Kim jesteś? – rzuciłam pytanie we mgle. <Pytanie nie znalazło drogi i wyrżnęło w najbliższy słup.>

– (Kim ty jestessssss) pierwszym – padła odpowiedź a zaraz za nią błyskawiczny przeciągający się w czasie szept – Starożytni (turturturrrrrrrrakak!). <Rumburak? Mów wyraźniej…>

– Doktor Eden – obudził mnie pilot statku kosmicznego klasy C. <Czy to znaczy, że to tandeta, czy wręcz przeciwnie…?> – Dolatujemy. System podprzestrzenny otwarty. Synchronizacja siatek strukturalnych w normie. Dobrze się Pani czuje? – zapytał zaniepokojony.

– Tak – odpowiedziałam – tak, miałam dziwny sen.

– Proszę się nie martwić – odrzekł pilot. – Wróciliśmy. Przed nami planeta Ziemia.<PLANETA Ziemia. Pilot miał dwuniciowe DNA, żadnych tytułów naukowych i w związku z tym mógł wykonywać tylko mało prestiżowe pracy wymagające robienia kilku czynności naraz. Pamiętał też, żeby do utytułowanych trzyniciowych superior homo sapiensów mówić powoli i podkreślać oczywistości.>

 

<Podsumowanie.

To jest tak złe, że chyba ustanowiło rekord. Jeżeli chodzi o warstwę językową, to zaczynam podejrzewać, że polski nie jest ojczystym językiem narratora. Kupa błędów ortograficznych. Chyba nawet wszystkich nie znalazłem.

Błędy gramatyczne:

Bracia potrzebujemy wielkiej wiary w naszych twórców, pierwszej cywilizacji.

Bracia potrzebujemy wielkiej wiary w naszych twórców, pierwszą cywilizację.

 

Jeżeli to co tworzą cywilizacje nie odpowiada Transcendencji zostają usunięci.

Jeżeli to co tworzą cywilizacje nie odpowiada Transcendencji, zostaje usunięte.

 

Sto lat temu plemiona Ziemskie, nazywające siebie samych cywilizacją(…)

Sto lat temu plemiona Ziemskie, nazywające siebie same cywilizacją(…)

W ostatnim zdaniu także, widać nieznajomość zasad używania wielkich liter: plemiona ziemskie.

 

Ochwacona składnia:

Powinnam znacznie więcej pobierać cząstek witalnych z drugiej gęstości fizycznej. (nienaturalny szyk)

Na szczęście jasność i ciepło nie było zbliżaniem się do gwiazdy tylko wejściem w atmosferę jakiejś planety. (ciepło i jasność nie są czymś – w tym przypadku „zbliżaniem”)

Starożytni – zabrzmiał głęboko i dumnie – jest to ich decyzja o takim naszym losie. (decyzja nie jest czymś, decyzję się podejmuje i jest ona jakaś – czyli: „taką podjęli decyzję o naszym losie”)

 

Niezrozumienie znaczenia słów:

Wiedźcie drodzy bracia, że będziemy walczyć tak długo na ile Rdzeń pozwoli – intonował doniośle głos. (intonowanie – to jest wtedy gdy jedna osoba rozpoczyna śpiew zbiorowy; ew. można użyć w narracji w funkcji emotywnej. Niestety, to nie ten przypadek; „powiedział” –  całkiem tu wystarczy. A „wiedźcie” jest formą rozkazującą od „wodzić”, a nie od „wiedzieć”.)

Wszyscy naukowcy żyją i są przetrzymywani. (przetrzymuje się ludzi w miejscach odosobnienia – wbrew, co oczywiste, woli trzymanych tam ludzi)

Widzenie tylko w trzech kolorach. Dziwne, izometryczne. (ręce opadają…)

 

To, co powyżej, to tylko drobny wycinek błędów językowych, nawet nie wszystkie klasy błędów – jednak ta próbka obrazuje stopień nieopanowania języka przez osobę z aspiracjami pisarskimi – jest on, ten stopień, zwyczajnie kompromitujący.

Ściągnij tekst:
Strony: 12345678

Mogą Cię zainteresować

Martha Wells „Powietrzne okręty” (fragment)
Fragmenty Fahrenheit Crew - 1 stycznia 2012

Ściągnij tekst:

80. rocznica urodzin Rogera Zelaznego.
Aktualności Fahrenheit Crew - 13 maja 2017

13 maja 1937 roku w Euclid (Ohio) na świat przyszedł Roger Joseph Zelazny, amerykański pisarz science…

Biblioteka Akustyczna zaprasza
Aktualności Fahrenheit Crew - 6 września 2009

Wydawnictwo Biblioteka Akustyczna – polski wydawca książek audio ma zaszczyt zaprosić Państwa…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!