Evan Currie „Hayden War: Walkiria w ogniu” – fragment

Fragmenty MAT - 16 czerwca 2016

Rejon był czysty i w momencie, kiedy zwiadowcy wrócili do reszty grupy, sprzęt potrzebny do wykonania zadania le­żał rozłożony na skraju lasu i czekał na nich.

Crow spojrzał na Sorillę i Jardiensa wyłaniających się z dżungli.

– Macie coś?

Sierżant zaprzeczyła ruchem głowy, podchodząc do po­rucznika, który przeglądał elektroniczne mapy.

– Jesteśmy niedaleko celu – powiedział, nie podnosząc wzroku. – Do oceanu wpadliśmy gdzieś tutaj, a wylądowa­liśmy w tych okolicach. Czy nam się to podoba, czy nie. – Wskazał mały łańcuch wysp w pobliżu kontynentu.

Sorilla słyszała w jego głosie odrobinę niezadowolenia i nie mogła powstrzymać się od lekkiego uśmiechu. Współ­czesne siły zbrojne przyzwyczajone były do dokładnej zna­jomości własnej pozycji przez cały czas. Wszystkie zasie­dlone przez ludzi światy posiadały sieć satelitów, które były w stanie zlokalizować człowieka z dokładnością do kilku centymetrów. To nie był jednak świat kontrolowany przez ludzi. Należał do Ghuli, pierwszej obcej rasy, którą ludz­kość napotkała w ciągu trzystu lat podróży kosmicznych.

Sorilla była pierwszym człowiekiem, który spotkał się z nimi twarzą w twarz, i to ona nadała im tę nazwę. Z wyglą­du bardzo przypominali osławionych Szarych, którzy poja­wiali się w legendach wielu ludów Ziemi. Niektórzy ludzie myśleli nawet, że to oni byli źródłem owych legend, jednak Sorilli wydawało się to wysoce nieprawdopodobne, jako że kilkaset lat temu Ghule zajęliby Ziemię w okamgnieniu, gdyby tylko znali jej położenie.

Na szczęście nie znali go do dziś.

Jednak bardzo się do Ziemi zbliżyli, zdecydowanie za bar­dzo. Wojna rozpoczęła się pięć lat wcześniej od zniszczenia kolonii na Świecie Haydena i zdziesiątkowania jego popula­cji. Sorilla została tam zrzucona zaraz po pierwszym ataku i zastała jedynie kilka tysięcy ocalałych z grupy kolonistów, która przed atakiem liczyła ponad osiemdziesiąt tysięcy.

Od tego czasu Ghule prowadzili brutalną wojnę, nisz­cząc każdy świat zamieszkały przez ludzi, który nie odpo­wiadał ich osobistym preferencjom. Mieli przewagę tech­nologiczną i liczebną, która pozwalała im przebijać się przez każdą grupę ziemskich okrętów wojennych tak, jak drapieżny ptak przedziera się przez stado wróbli.

Ludzkość miała jednak pewne silne punkty. Pierwszym z nich była głębokość strategiczna. Zewnętrzne światy dzie­liło od Ziemi ponad trzydzieści lat świetlnych, które nie­łatwo było pokonać, nawet dysponując technologią Ghuli. Fakt, że Ziemia ukrywała się pomiędzy tysiącami gwiazd w przestrzeni o średnicy sześćdziesięciu lat świetlnych, tak­że zapobiegł szybkiemu rozprzestrzenieniu się wojny.

Ziemia posiadała także sporo zdolnych umysłów, a jed­nocześnie trochę szczęścia. W ciągu ośmiu miesięcy od utraty nad Haydenem całej Task Force Dwa powstała nowa klasa okrętów, co stanowiło swoisty rekord, a wszystko to dzięki pewnemu Sierra Hotel kapitanowi, któremu udało się przechwycić sporo sprzętu przeciwnika.

A szczególnie jego technologię sterowania polem grawi­tacyjnym, dzięki której zespół Jeźdźców Skał zdołał prze­żyć wejście w atmosferę, energetycznie porównywalne do eksplozji nuklearnej. Precyzyjnie skonstruowany meteoryt, w którym podróżowali, napędzany był za pomocą zaworu grawitacyjnego. Był to pierwszy przykład taktycznego za­stosowania przechwyconej technologii, pozwalający zespo­łowi przeżyć taki upadek.

– Mamy trzy dni na rozpoznanie – powiedziała Sorilla, patrząc na mapę. – Następnie pojawi się Flota i zacznie okła­dać tę dziurę.

Crow wyznaczył na mapie kilka linii.

– Według sond tu znajduje się cel. Powinniśmy się tam przedostać w ciągu jednego dnia… no może półtora. Osta­teczne podejście będzie bolesne.

Sorilla pokiwała głową.

– Dwieście kilometrów w dzień, a potem cały następny dzień na pokonanie dwustu metrów. Dużo czasu.

– Właśnie tak, Top – odparł Crow, uśmiechając się. – Zabierajmy stąd nasze dupy.

Ściągnij tekst:

Powiązane wpisy

Złe feromony
Recenzje - 10 czerwca 2016

Konrad „Khorne S” Fit pomieszkał chwilę w czarnej kolonii. Tfu, wróć, przeczytał „Czarną…

Zardzewiały zamek
Recenzje - 22 czerwca 2018

Recenzja ksiązki „Hayden War. Nowe otwarcie” autorstwa Evana Currie. Ostatnio, gdy czytam…

Powrót do korzeni
Recenzje - 26 kwietnia 2017

No to dotarliśmy do ostatniego tomu cyklu Hayden War! Ostatni nie oznacza, że to koniec historii napisanej…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!