ISSN: 2658-2740

A.Mason „111000011” (2)

Felietony A.Mason - 15 lipca 2012

Postęp.

Postęp jest czymś, co mnie niezmiernie i niezmiennie cieszy. Nawet jeśli przy okazji niesie ze sobą „opłakane skutki”. Przykładem może być nauka i szkolnictwo. Coraz trudniej mi rozumieć dzisiejszą młodzież. Miewam wrażenie, że jest coraz głupsza. Miewam, bo mi to wrażenie ostatnio przechodzi. Nawet jeśli takiemu nastolatkowi łatwiej znaleźć wuwuzelę niż Wenezuelę, to przeciętny dzieciak już dziś dorównuje mi np. prędkością pisania na klawiaturze komputera. Umiejętność, którą ja zdobywałem przez niemal dwie dekady, oni już dziś mają opanowaną w stopniu co najmniej dostatecznym. Może nie potrafią dodać do siebie dwóch liczb, odnaleźć na mapie politycznej Polski i Ukrainy, nie wiedzą ile planet ma nasz układ (ja w sumie też nie jestem pewien), posiadają za to inne umiejętności i wiedzę.

Coś się zmieniło, ale wcale nie na gorsze. Jest inaczej. Jak wtedy, kiedy myśliwych wyparli hodowcy, którzy nie muszą umieć tropić i skradać się za zwierzyną. Trudno się z tym pogodzić, ale taka jest rzeczywistość. Ludzie „poprzedniej” epoki mogą chwalić się wszechstronną wiedzą, oczytaniem, erudycją, osiągnięciami i… nic ponad to chwalenie. Im już ta wiedza nie jest potrzebna, a młodzieży potrzebny jest jej ledwie wycinek. Podstawowym narzędziem każdego, starego i młodego, stał się pasek adresu w przeglądarce internetowej, za pomocą którego łatwo i szybko dotrze do potrzebnej mu wiedzy. Chciałoby się zakrzyknąć „Oj niedobrze! Niedobrze!!! Lepsze jutro już było, a jutro będzie futro”. Tylko po co?

Nieco przebrzmiała afera z ACTA (o której ostatnio w Fahrenheicie wspominał w swoim felietonie Adam Cebula) pokazała jedno – jest już za późno. Ludzkość postąpiła o trzy kroki naprzód, a niektórzy ciągle myślą, że o jeden lub o dwa (w zależności czy jest się za, czy przeciw ACTA). Jeśli pominąć oczywiste patologie, to obraz rysuje się jasny – czegoś w prawie autorskim nie ogarniamy, brakuje nam wszystkim szerszego spojrzenia i przede wszystkim doświadczenia. Zdajemy sobie sprawę, że i tak jesteśmy o krok do tyłu.

I takie same odczucia mam w stosunku do książek. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jesteśmy gotowi na wyrzucenie papieru na śmietnik historii; jeszcze lepiej wiem, że dzisiejsze e-booki to krok do przodu, który w zasadzie już na starcie okazuje się zbyt małym, niewystarczającym. Ale ja makulatury nie mogę, a przede wszystkim nie chcę już trzymać. Dlatego proszę Was, nie ukamienujcie mnie! Bo mam jeszcze do wyniesienia na śmietnik przynajmniej sto kilkadziesiąt pozycji, z fantastyką włącznie, i nikt inny za mnie tego nie zrobi.

 

A.Mason

Ściągnij tekst:
Strony: 12

Mogą Cię zainteresować

Alfabet historii
Bookiety nimfa bagienna - 6 listopada 2015

Who is who w historii naszego wschodniego sąsiada (i nie tylko)? Czy Piotr Wielki istotnie był…

Romans w przestrzeni konceptualnej
Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 20 września 2012

Steven Hall Pożeracz myśli Tłum.: Paweł Cichawa Sonia Draga 2011 Stron: 520…

[Recenzja] „Piast Mściciel” Krzysztof Jagiełło

Osadzanie akcji w epoce wczesnosłowiańskiej daje doskonałe pole manewru i okazję do puszczenia wodzy…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!