Adam Cebula „Error displaying the error page”

Felietony Adam Cebula - 1 czerwca 2018

Ogólniej można powiedzieć, że te szalone dziś możliwości konfiguracyjne to możliwość pozostawienia najważniejszej części robót konstrukcyjnych w stanie niedokończonym. Zwalenie tej roboty na biednego użytkownika, który dostaje coś okrągłego z dziurą w środku, a do tego kij, na którym to coś się może obracać – i dalej, koleś, kombinuj sam. Jeśli masz szklane paciorki lub sztylety z damasceńskiej stali i wiesz, gdzie się udać, by wymienić te dobra na bursztyn, być może skonfigurujesz sobie wóz kupiecki. Albo i nie.

Mamy szereg ostro zmikroprocesorowanych, bardzo złożonych urządzeń, wszelako prawie zawsze są przydatne wówczas, gdy ich obsługa daje się sprowadzić do jednego, najwyżej kilku kliknięć myszką, przekręcenia pokrętła albo puknięcia w ikonę na ekranie dotykowym. Jeśli wykonanie jakiejś czynności za pomocą urządzenia wymaga przejścia checklisty jak z samolotu, natychmiast kierujemy całą moc automatyki, żeby te multum kroków zamieniło się w jedną ikonę albo przycisk.

Nieco więcej wysiłku wymaga zauważenie, że w lwiej części wypadków ten przycisk czy ikonę mógłby zwykle obsługiwać bardzo prymitywny automat. Taki przykład: ustawiamy w pralce konkretną temperaturę prania. Właściwie nie da się porządnie tej funkcji zrealizować inaczej niż za pomocą czujnika temperatury, który po osiągnięciu założonej wartości daje sygnał „OK, jedziemy dalej”. To może być technicznie jeden pstryczek elektryczek, poruszany mieszkiem, w którym jest ciecz z dobraną temperaturą wrzenia. Elektronicznie załatwiamy to układem z dwoma tranzystorami.

Proste urządzenia wiele mogą. Jak wyglądały pierwsze tak zwane zegary ciemniowe? To urządzenie, dzięki któremu fotograf naświetlał odbitki przez zadany czas. To nie był zegar, a elektroniczna klepsydra wykorzystująca zjawisko rozładowania kondensatora, zawierająca czasem nawet dwa tranzystory.

Zapewne dziś już mało komu się przypomina, że przed smartfonami i telefonami komórkowymi były po prostu telefony. Te urządzenia działały dzięki wynalazkom takim jak transformator czy mikrofon węglowy, i realizowały dość zawiłe funkcje, jak np. tworzenie tzw. układu antylokalnego. Dzięki niemu telefony są połączone tylko dwoma przewodami. Mimo tego, że gdy mówisz do słuchawki, to choć słyszysz w niej własny głos, jest on znacznie cichszy niż rozmówcy. Do tego tylko dzięki tym zaledwie dwom drutom można było wybrać numer abonenta, a także słyszeć dzwonek, gdy ktoś dzwonił do nas. To naprawdę sprytne urządzenie, lecz gdyby spróbować przeliczyć jego stopień złożoności na techniki komputerowe, to pewnie moglibyśmy go potraktować jak odpowiednik zespołu najwyżej kilkunastu tranzystorów. Mikroprocesor, który jest ledwie jedną z części współczesnego smartfona, zawiera ich kilkadziesiąt milionów. Najmniej.

Pies pogrzebion w tym, że technologia cyfrowa rozwiązuje tylko jeden z problemów, a współcześnie wydaje się, że komplikacja, jest uniwersalnym sposobem. Choć gdy zamiast „cyfryzacja” mówimy „komplikacja”, to pewnie już się rodzą wątpliwości. Trzeba sobie przypomnieć, że automatyzacja większości problemów samodzielnie nie ruszy. Może być najwyżej pożytecznym lub szkodliwym dodatkiem.

Chcemy czy nie, świat techniki nadal jak był, tak jest poskładany z oddzielnych klocuszków i rozwiązywanie kolejnych problemów, realny postęp, będzie polegało na tym, że znakomicie rozumiemy działanie tych kawałków. Jak zbudować zegarek o cyfrowej dokładności?

Najpierw zrozumieliśmy, że potrzebny jest wzorzec czasu. Dobre jest wahadło. Potem, że dokładność wzorca na układzie drgającym jest tym lepsza, im większą ma ono tak zwaną dobroć. Dzięki Piotrowi Curie dowiedzieliśmy się, że owa dobroć drgającego kryształu kwarcu sięga 1000 000, a dobroć realnych wahadeł mechanicznych nie przekracza 10 000, typowo wynosi kilkaset. To, że zegar kwarcowy jest elektroniczny, wynika ze sposobu, w jaki obserwujemy drgania: dzięki zjawisku piezoelektrycznemu, które zamienia zniekształcenie kryształu na napięcie elektryczne. To najwygodniejszy i najprostszy z punktu widzenia konstruktora sposób. „Cyfrowość” jest tu sprawą wtórną.

To, że komputer może poinformować o temperaturze procesora, jest możliwe dzięki temu, że znamy szereg zjawisk zamieniających temperaturę na wielkość elektryczną. Podobnie czujniki tlenku węgla, choć elektroniczne i na pozór cyfrowe, z procesorami na pokładzie, działają, ponieważ znaleziono substancje, które reagują zmianą parametrów elektrycznych na obecność związków węgla w ich otoczeniu.

Mniej ważna puenta jest taka, że jak się człek odetnie od cyfrowego sznytu, to się przekona, że jest multum problemów, które da się załatwić „metodami analogowymi”. Niestety w warunkach obecnej kultury technicznej rozwiązanie problemu technicznego wymaga przemiany obyczajowej. Ktoś, kto jedynie wraca do dawnych metod pracy, ma łatwiej, słowo się wcześniej rzekło, biedny współczesny fotograf, który by po raz pierwszy nadział się na tę legendarną Łucz M1, pewnie by się zapłakał. Jest to bowiem szok kulturowy, że wiele rzeczy trzeba robić inaczej. Podejrzewam, że mniej więcej taki, jaki przeżyłby kierowca, przesiadając się z „automatu” na samochód z manualną skrzynią biegów.

Ciut ważniejsza obserwacja: mając samochód z „manualem”, daje się zrobić wiele rzeczy niemożliwych czy takich, z którymi automaty kiepsko sobie radzą. Choćby przejazd po śliskiej nawierzchni na małych obrotach i wysokim biegu, by nie zerwać przyczepności. Podobnie się mają rzeczy i w fotografii.

Z automatami rzecz ma się tak, że jeśli ktoś zmajstruje taki do jazdy z Koziej Wólki do Kaczych Dołów w mroźny, ale bezśnieżny dzień grudnia, to poradzi on sobie (prawie na pewno) lepiej od dowolnego kierowcy z płatami lodu na drodze, oczywiście pod warunkiem że został wcześniej odpowiednio wyregulowany. Niestety, gdy nie zostanie on specjalnie przygotowany na wykrycie zasp, które się pojawiły, pomimo że śniegu prawie nie ma, to ugrzęźniemy, chyba że samodzielnie złapiemy za kierownicę.

Gdy piszemy pismo urzędowe autokorekta i autouzupełenianie w procesorze tekstu nam pomogą. Gdy tekst jest, powiedzmy, literacki, prawie na pewno bez powyłączania wszystkiego w przysłowiową cholerę może się go nawet nie udać sklecić. Automat dobrze radzi sobie z czynnościami… automatycznymi. Z pewnymi opanowanymi, typowymi sytuacjami. Gdy trzeba się wychylić poza to, co już dobrze znane, automatyczne ustawienia zwykle zaczynają paskudnie przeszkadzać.

Była taka słynna katastrofa francuskiego samolotu (lot Air France 447) przelatującego na Atlantykiem https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Air_France_447. Stało się coś w sumie typowego, ale takiego, na co automaty nie zostały przygotowane. Zamarzły rurki Pitota i zgłupiały systemy pomiaru prędkości samolotu. Na wskaźnikach pokazało się ostrzeżenie przed nadmierną prędkością. Załoga zareagowała na nie i za chwilę na innych zobaczyła informację, że prędkość jest za mała i samolot wejdzie w przeciągnięcie. Piloci – widząc jednocześnie dwa sprzeczne komunikaty – spanikowali, a samolot się rozbił.

Nie można dopuścić, by widzieć jedynie rzeczywistość wirtualną, a nie prawdziwy świat. Zwłaszcza jeśli chcemy wyjść poza typowe sytuacje. Dość prawdopodobne, że gdyby piloci pechowego samolotu, zamiast koncentrować się na czynnościach przewidzianych dla alarmu nadmiernej prędkości, obserwowali po prostu wskaźniki, które nie reagowały w normalny sposób, połapaliby się w sytuacji. Jednak wzięli na serio wygenerowany automatycznie alarm, a to spowodowało katastrofę.

Ściągnij tekst:
Strony: 12345

Powiązane wpisy

Adam Cebula „Jak idee Lenina, psiakrew, wiecznie żywe”
Para-Nauka - 20 kwietnia 2015

Były czasy, gdy byłem młody (piękny to nie wiem), czytywałem wtedy „Młodego Technika” i wszystko z fantastyki…

Adam Cebula „Grzech niepierworodny”
Opowiadania - 12 lutego 2016

Podatek z jajec złożony to dycht poważna sprawa, zwłaszcza gdy podgrodzie w ruinie… Adam Cebula uczynił…

Adam Cebula „Political niefiction”
Felietony - 14 maja 2018

Nie ma jak dreszczowiec – nic lepiej nie przyciąga publiki. Czym żyją tzw. media?Pewna…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!