ISSN: 2658-2740

Adam Cebula „Koło, czyli ersatz muła” (5)

Felietony Adam Cebula - 6 kwietnia 2021

Jak to humaniści – chcą opisać, co się dzieje. Z tej przyczyny mamy zapewne tak zwane przełomowe wynalazki. I z tej przyczyny tylko nieliczni wiedzą, o co chodziło z tym wynalazkiem druku Gutenberga. Nie, ruchoma czcionka to banał, to było znane już wcześniej. Sam pomysł odbijania na papierze albo innym materiale dał w efekcie pieczęć, znaną przynajmniej od czasów starożytnych. Chińczycy produkowali obrazki tą metodą około początków naszej ery.

Prawdą w tych opowieściach o Gutenbergu jest, że to on jako pierwszy zaczął drukować książki masowo. Postępem okazało się właśnie to. A kluczowe jest słówko „okazało się”. Okazało się, że – z czego nikt wcześniej sobie nie zdawał sprawy – jak ważna jest wymiana informacji, jak ważny jest dostęp do słowa pisanego i to, aby ludzie czytali… choćby to było nawet science-fiction.

Naprawdę mamy obiektywny fakt opracowania pewnej technologii druku i subiektywną ocenę zjawiska, że drukowanie – nie tylko książek, bardzo szybko w historycznej skali czasu czegoś na kształt gazet – spowodowało postęp.

Tak samo mają się sprawy z epoką brązu, a tak naprawdę przejściem najpierw do wyrobu narzędzi z miedzi, brąz pojawia się później. Oceniamy, że ersatz ostrza z krzemienia spowodował postęp. Co prawda narzędzia były tępe, słabe, łatwo się gięły albo pękały, ale sumarycznie posługiwanie się nimi przynosiło korzyści. Zapewne nie trzeba było tyle uwagi przy posługiwaniu się nimi, bo najgorszy wyrób z miedzi czy brązu łamał się czy giął o wiele rzadziej niż kamienny toporek, zapewne w sumie ta technologia oszczędzała czas. Nie tracimy kilku lat na nauczenie się wytłukiwania grotów strzał z krzemienia, od razu zaczynamy naukę polowania.

W tej chwili mamy problem, bowiem utożsamiono ze sobą wynalazek i postęp. Tak, mamy mnóstwo wynalazków, czyli opracowanych nowych urządzeń, technologii. Mamy odkrycia, poznajemy nowe zjawiska występujące w naturze. Mamy wreszcie lądujące w sklepach konkretne towary, które wciska się nam jako postępowe, nowoczesne, więc lepsze niż te opracowane wcześniej. Dziś marketing korzysta z roboty wykonanej przez wielkich myślicieli, którzy chcieli wypowiedzieć jakieś poruszające mądrości o Gutenbergu. Tak naprawdę ów Gutenberg wymyślił pewną technologię, która okazała się skuteczniejsza, mniej pracochłonna niż ręczne przepisywanie. Ale nie wiemy, czy to zasługa Gutenberga, czy też zapotrzebowania, które się wytworzyło – bo wówczas było już dość i ksiąg, i ludzi, którzy potrafili czytać, więc ruszyła rewolucja druku.

Zatem mamy w głowie wyrąbaną drogę do tego, by się dać złapać na to, że nowe urządzenie, nowa technologia jest tym samym, czym postęp. A nie jest. Wyżej napisałem: zwykle chodzi o ersatz. Bardzo częsty przypadek, że to rozwiązanie, które już jest, za wiele kosztuje, jest kłopotliwe, albo… mało zabawne. Albo – jak to częśto bywa dziś – kiepsko sprzedaje. Więc majstrujemy samochód, który ma wygląd, warczy, może szybko jeździć, ale za to trzęsie i jest w nim niewygodnie, jak to w sportowym modelu. No i mamy ersatz „hajtechu”.

Właściciele telefonów komórkowych, skoro już mogą wykonywać zdjęcia, mają czy to kompleksy, czy to pretensje do robienia „prawdziwej fotografii”. Podejrzewam, że o co tu naprawdę chodzi, może ustalić jedynie psycholog, Zapewne wynik jego badań byłby trudny do zrozumienia dla inżyniera, ale można sobie wyobrazić, że chodzi nie o zalety aparatów fotograficznych, np. słynny problem małej głębi ostrości. To ani wada, ani zaleta, cecha, która raz pomaga, często przeszkadza jak diabli, ale owa płytka głębia ostrości w pewnym momencie stała się pożądana i powstał program do jej symulacji. Nie postęp, ale ewidentny ersatz.

Oczywisty problem aparatów z mikrusimi matrycami, jakie mają smartfony, to brak „wysokiego ISO”, czyli możliwości ustawienia wysokiej czułości matrycy na światło. Ależ tak, te zdjęcia seryjne, od których zacząłem opowieść, są udawaniem, że taką możliwość mamy. Zupełnie inna sprawa, że technologia dojechała tu do kresu fizycznych możliwości. Nie da się znieść szumów, bo mamy za mało fotonów. Do pikseli trafia ich losowa ilość. Możliwe rozwiązanie może polegać jedynie na zwiększeniu wymiarów całego aparatu: matrycy i obiektywu.

Niezależnie od tego, z jakiego urządzenia zdjęcia uśredniamy, słowo się rzekło: to jest trochę zamiast. Można by statyw postawić, ale zamiast statywu mamy zawiłą technologię.

Tak, to jest jakiś wynalazek. Na jego przykładzie mogę wyjaśnić, kiedy zaobserwujemy postęp. Gdy dzięki tej nowej technologii pojawią się jakieś nowe zdjęcia albo przynajmniej pomysły na nie. Trzeba niestety interesować się fotografią, żeby zrozumieć całą perfidię sytuacji. Kto bowiem zajmuje się pstrykaniem, ten wie, że w fotografii cały problem tkwi właśnie tu. Chodzi wyłącznie o to, aby zrobić inne niż dotychczas zdjęcia. Z nową technologią albo ze starą, wszystko jedno, bo zwykle nie pomaga ona ani nie przeszkadza. Tym bardziej gdy stanowi ona ersatz tego, co już jest.

Adam Cebula

Strony: 12345

Mogą Cię zainteresować

Adam Cebula „Koktajl czasów zarazy”
Felietony Adam Cebula - 25 marca 2020

A owszem, jest tak, że choróbsko rozwija się, gdy do organizmu dostanie…

Adam Cebula „Grzech niepierworodny”
Opowiadania Adam Cebula - 12 lutego 2016

– Ale – powiedział sobie Ongard w samotności – jakby miejscy strażnicy…

Adam Cebula „Jak coś nie działa”
Felietony Adam Cebula - 8 stycznia 2019

Czy warto pisać o tym, jak coś nie działa? Pomysł wydaje się…

Fahrenheit