ISSN: 2658-2740

Adam Cebula „Nic o koronawirusie” (4)

Felietony Adam Cebula - 8 maja 2020

Wniosek, że nie doceniamy sowietów, nie jest specjalnie cenny: słowo się rzekło, nie ma ZSRR. Ważniejsza jest inna obserwacja: kiedy ktoś ma pomysły na radykalne poprawienie świata, to niech poczyta sobie Marksa i Lenina. Oni już to lepiej wymyślili. Nie ma znaczenia, czy czemuś przykleja się prawicową czy lewicową etykietkę, geniuszom od uszczęśliwiania ludzkości zawsze przychodzą do łepetyn bardzo podobne pomysły. Jest zawsze jakiś wróg ludu, ktoś obcy rasowo albo klasowo, byle dało się go łatwo wskazać, na przykład kryptokomunista. Pomysły ekonomiczne obracają się wokół centralnego planowania. Można powiedzieć, że w ZSRR gdzie było ono oficjalne, ale przyniosło mniej szkód niż w III Rzeszy.

Komuniści tylko w jednym przegrywają z im współczesnymi i obecnymi populistami: w propagandzie. Powód? Oni jednak traktowali bardzo poważnie intelektualistów. Był Łysenko, ale i Sacharow, wzorcowo śmieszna russkaja tiechnika, ale i kałasz, który jest uznawany za jedną z najlepiej przemyślanych konstrukcji. Sowieci wiedzieli, jaka siła siedzi w wiedzy, dlatego przesadnie poważali mądrych i tych uważanych za mądrych. Z jakichś powodów nie potrafili konstruować przekazu do głupich. „Ciemny lud” raczej w kalkulacjach ich propagandystów nie występował, jeśli uprawiali propagandę i kłamali, to nie tak nachalnie… jak to się robi dziś.

Uczestnicy bitwy pod Prochorowką poumierali, psa z kulawą nogą obchodzi, jak było naprawdę. W kulturze masowej działają prawa, które wymyślał imć Joseph Goebbels. W World of Tanks (czy jak temu, nie będę udawał, że się znam) historyczny obraz wojny jest szkodliwy, podejrzewam, że trzymanie się go pogrzebałoby tak zwaną grywalność do zera. Albowiem historyczna prawda jest taka, że zmotoryzowanie armii hitlerowskiej było dużo gorsze niż nawet sowieckiej. Podstawą transportu były konie. Amerykańscy żołnierze z bitwy pod Falaise jako jedno z najkoszmarniejszych wspomnień zachowali tysiące zabitych i rannych koni. Naziści w II wojnie potrzebowali jakieś 2,5 miliona koni, milion więcej niż miała niemiecka armia w I wojnie światowej. Obowiązujący w kulturze masowej obraz hitlerowców jadących przez podbite kraje Tygrysami I Panterami wykreowała propaganda Goebbelsa. Operatorzy filmowi mieli zakaz kręcenia konnych zaprzęgów, furmanek, wreszcie wózków ręcznych ciągnionych przez pojedynczych żołnierzy. A to był prawdziwy obraz niemieckiej armii.

Czym podpadła Prochorowka niemieckim dziennikarzom, prócz tego, że sowieci mieli tam spuścić Niemcom manto? Wedle oficjalnych wersji zdarzenia biegły tak, że najpierw zaatakowali Niemcy i zostali zatrzymani. Wówczas to 5. Gwardyjska Armia Pancerna wyprowadziła przeciw II Korpusowi Pancernemu SS to desperackie kontruderzenie, opisywane zarówno w sowieckich, jak i niemieckich relacjach. Sowieci wiedzieli, że hitlerowcy liczą na zasięg dział swoich czołgów, które tak jak Acht-Acht użyte przez Rommla w Afryce rozbiją nacierające maszyny, nim zbliżą się na niebezpieczną odległość. Dlatego mieli nakazać czołgistom atak na maksymalnej prędkości. Niezależnie od tego, czy rację ma Sven Felix Kellerhoff, czy też liczni cytowani w sieci świadkowie bitwy, także Niemcy, którzy opisują dramatyczne pancerne starcie na bezpośrednim dystansie z taranowaniem nieprzyjacielskich maszyn, wiadomo, jaki był wynik: pancerny korpus SS został zatrzymany. Tym samym załamało się niemieckie natarcie od południa na łuk kurski.

W opisanej historii jest to coś, co nijak nie mieści się we współczesnej popkulturze. Temu Piotr Zychowicz poświęcił całą książkę (a może kilka, bo nie czytałem reszty…) „Opcja niemiecka”. I poległ na temacie. Ten problem to konieczność poświęcenia. Sprawa z pozoru dość oczywista dla narodu z taką historią jak Polska, lecz po kilkudziesięciu latach od dramatycznych zdarzeń już kompletnie niezrozumiała. Poświęcenie wyrzuca opowieść z łatwego obszaru popkultury w trudne rejony wymagające dojrzałego systemu wartości. Tymczasem w masowej kulturze XXI wieku – także politycznej – najwyższą i jedyną dopuszczalną nagrodą dla obywatela jest szybka osobista korzyść.

Tymczasem sowieccy czołgiści (inna sprawa, jak bardzo zachęcani przez oficerów bezpieki) ponieśli ofiarę, która przechyliła szalę zwycięstwa. Tu pies pogrzebion: dla współczesnego polityka populisty ofiara zawsze jest głupotą, jeśli ktoś się poświęca, trzeba wykazać, że nadaremno. Ofiara rozwala prosty knajacki przekaz, że jak będziesz cwaniaczył razem z nami, to zawsze będziesz górą.

A to nieprawda. I nie będzie inaczej niezależnie od tego, jak z tą Prochorowka było. Słowo wyżej się rzekło: historia jest nauczycielką, pod warunkiem że opowiadamy sobie prawdziwe historie.

Adam Cebula

Ściągnij tekst:
Strony: 1234

Mogą Cię zainteresować

Adam Cebula „Idea fantastyczna, nie polityczna”
Felietony Adam Cebula - 3 maja 2016

Jeśli nie ma dla mnie sensownej roboty, to nie oznacza wcale, że nie mam prawa pobrać z Internetu…

Adam Cebula „Moje sądzenie sędziów Powstania”
Felietony Adam Cebula - 13 sierpnia 2014

Idąc tropem światów równoległych, można pokazać, jak durnowate są proste oceny historii.…

Adam Cebula „Koktajl czasów zarazy”
Felietony Adam Cebula - 25 marca 2020

A owszem, jest tak, że choróbsko rozwija się, gdy do organizmu dostanie…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!