Adam Cebula „Pasta do butów, a pisarze do piór, czyli czemu nie lubię ACTA”

Felietony Fahrenheit Crew - 1 czerwca 2012

Tak to po mojemu wygląda: mamy kolejną próbę ustalenia porządku, w którym komuś coś się z urodzenia należy. Firmy mają sprzedawać bardzo drogo informację, a tego, by interes się kręcił, ma pilnować państwo, często kosztem wielokrotnie przewyższającym zyski. To organizacja społeczeństwa przypominająca mieszankę feudalizmu z komunizmem: administracyjne ustalanie cen i działanie na rzecz nielicznej grupy właścicieli, którym się należy ze względu na dziadka, albo na to, że wykupili „patent na szlachectwo” swojej firmy.

Czym to grozi? Chaosem. Dowcip w tym, że pazerność pogania ludzi do rozszerzania praw wynikających ze szlachectwa ponad granice absurdu. Oto usłyszałem już o co najmniej drugim wyroku sądu za popełnienie plagiatu poprzez wykonanie podobnego zdjęcia. Za chwilę posadzą kogoś za to, że napisał kolejną książkę o nieszczęśliwej miłości albo kryminał, w którym detektyw szuka zabójcy… Ten system zje się od środka.

Nie wiem, czy nie mocniej martwi mnie inna obserwacja. Choć poprzedni przykład może się wydać bardziej niepokojący, to jednak absurdalność sytuacji zapewne spowoduje, że ludzie się zmobilizują i absurdy zatrzymają. Tu mamy jednak coś, co trwa w najlepsze i znajduje tłumy obrońców. Otóż handel oprogramowaniem od dawna już nie budzi żadnych kontrowersji. Prawda? Pogodziliśmy się z tym, że dostawca daje nam kod maszynowy, że właściwie nic z tym kodem nie możemy i tak dalej. Tymczasem istnieje Wolne Oprogramowanie. Istnieje na przykład firma Red Hat, ale też wiele innych, które zajmują się tymże Wolnym Oprogramowaniem. Jakim cudem da się zarabiać na czymś, co nie tylko można za darmo pobrać z internetu, ale czego sednem jest fakt, że kod źródłowy jest dostępny? Jakim cudem na przykład system operacyjny Linux w praktyce okazuje się o niebo bezpieczniejszy od systemów zamkniętych? Przecież każdy może zobaczyć, jak to jest zrobione i kombinować, jak złamać. Otóż znane są przykłady tego, jak bywały zabezpieczane komercyjne produkty. W jednym z nich, którego nazwa jest synonimem pakietu biurowego, wprowadzono szyfrowanie dokumentów. Dowcip w tym, że „zaszyfrowane” teksty wystarczyło wczytać do innego programu typu notatnik, a tam widoczny był i dokument, i hasło zabezpieczające. Takich „kfiatków” jest całe mnóstwo w „profesjonalnych”, rozprowadzanych z groźnie brzmiącymi licencjami, programach.

Konkluzja jest taka: dzięki „zamknięciu” dostępu do kodów źródłowych nigdy się nie dowiemy, jakie babole posadzili tam programiści. W szerszym rozumieniu, ochrona własności intelektualnych działa na rzecz konserwacji bardzo złej jakości, nieróbstwa i niekompetencji.

W chwili gdy kończę pisać ten tekst wydaje się, że szaleństwo zostało zatrzymane. Musimy jednak pamiętać, jakie demony siedzą gdzieś u podstaw całego pomysłu. Ludzie zawsze chcieli uzasadnić, że inni muszą na nich pracować. Zawsze chcieli kupować szlacheckie patenty, zawsze wyobrażali sobie, że pełne szkatułki upoważniają do łupienia innych, bo na przykład oni potrafią gospodarować, a inni – skoro biedni – najwyraźniej nie. Tak naprawdę chodzi o to, by uzasadnić dlaczego ja mam być bogatym i nic nie robić, a ty masz na mnie zasuwać za miskę zupy.

Kiedy protestuję przeciw ACTA, to o wiele bardziej chodzi mi o utrzymanie elementarnego porządku: jesz, jak pracujesz, jak udajesz – dostajesz figę. Jesteś twórcą, jak tworzysz, uczniem, jak się uczysz. Po prostu elementarny porządek: studenci do skryptów, pisarze do piór, a pasta do butów.

Ściągnij tekst:
Strony: 123

Powiązane wpisy

Poleć to jeszcze raz, Wojtku (6)
Recenzja fantastyczna - 3 czerwca 2014

John Birmingham „Wybór broni” Wybór broni Johna Birmighama to nie tylko, jak można by się…

Pora na odwyk
Recenzja fantastyczna - 25 stycznia 2017

Pierwsza dama światowej fantastyki sumiennie zapracowała na swoją pozycję. Agnieszka Chodkowska-Gyurics i jej refleksje…

Rozstrzygnięcie konkursu na dokończenie powieści „Drugie spojrzenie na planetę Ksi” Zajdla
Konkursy - 28 czerwca 2012

Ogłoszony przez spadkobierczynie Janusza A Zajdla, panie Jadwigę Zajdel i Joannę Zajdel-Przybył oraz wydawnictwo SuperNOWA konkurs…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!