Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

Adam Cebula „Amunicja, irytujące szczegóły i nudne uogólnienia”

Para-Nauka Adam Cebula - 29 maja 2024

Amunicja, irytujące szczegóły i nudne uogólnienia

To chyba jest tak, że im bardziej informacja jest przydatna, tym nudniejsza, a nawet irytująca. Chcecie wiedzieć, jak się łączy silnik trójfazowy w gwiazdę, a jak w trójkąt? Oczywiście że nie, chyba że musicie połączyć, a wiecie, że jak nie wiecie, to będzie huk!

Na temat amunicji uranowej pisałem:

Adam Cebula „Uran”

i jeszcze w innych tekstach.

Amunicja to – zauważmy – temat w rozrywce drugorzędny. Owszem, broń ręczna (zwłaszcza pistolety) dobrze się prezentuje na filmach. Może cokolwiek w sensacyjnej publicystyce mówi się o amunicji do tych pistoletów czy snajperek. Jednak gdy oglądamy sceny strzelanek, to pociski działają wedle potrzeby scenarzysty, raz przebijają, raz nie, bez związku z parametrami, a nade wszystko bohater dysponuje zwykle absurdalną liczbą naboi. Fajnie w hobbystycznych tekstach prezentują się ręczne zestawy przeciwpancerne, zwłaszcza używane w gabinecie szefa policji. Ale amunicja artyleryjska bywa jedynie w tle historycznych filmów wojennych. W ogóle amunicja to już dość irytujący szczegół. Owszem, daje się sprzedawać o niej informacje takie trochę „filatelistyczne” (jak o znaczkach – waga, kaliber, czasami nazwisko konstruktora). Natomiast gdy nie chcesz zanudzić słuchacza, nie opowiadaj o różnicach między granatami moździerzowymi burzącymi i odłamkowymi.

Amunicja uranowa przebiła się do świadomości entuzjastów starych karabinów, lecz nie sądzę, że do szerszego kręgu publiczności. Że pisze się o niej także „filatelistycznie”? Może niepotrzebnie lamentowałem, ale tak właśnie się pisze się: podaje się ciekawostki. Katalogowe oznaczenia, technika wykonania, – tak, ale żadnych związków między nimi nie ma i nic z tego nie chce wynikać.

Autorzy owszem, nawet wspominają, że chodzi o dużą gęstość, aliści jak zwykle na pierwszy plan wybija się to legendarne „samoostrzenie”, dodajmy dla podniesienia atmosfery tajemniczości, że ablacyjne. Tylko się domyślam, że chodzi o proces powierzchniowego topienia się tzw. penetratora, czyli  strzały przebijającej pancerz.

Archaiczny strach. Spotkaliście na drodze nieznajomego kota? Jeśli to felis domesticus, to trochę trudniej, jeśli felis na przykład silvestris (albo inne większe bydlę), to patrzycie na siebie i zastanawiacie się, kto tu jest bardziej głodny? Kto kogo? Dopiero w tym momencie orientujemy się, że potrzebujemy czegoś więcej niż opowieści filatelistycznej. Jak to jest? Czy Ukraina dopomina się atomowej (uranowej) amunicji, czy tylko internetowi eksperci piszą, że się dopomina? A gdy ją dostanie, to co? Zadziała jak bomba atomowa?

Kiedyś Andrzej Ziemiański wytknął mi (słusznie) niewiedzę o prędkości pocisków tak w ogóle. Podałem ją o wiele za małą. Za bystry nie jestem, minęło trochę czasu, nim uświadomiłem sobie, co pokręciłem. Te irytujące szczegóły! Jest kilka charakterystycznych prędkości dla danego typu pocisku. Za czasów, gdy chodziłem na lekcje przysposobienia obronnego, ważna była tzw. skuteczna dla zasięgu rażenia. Pewnie podawano i inne, ale to było na kartkówkę i jedynie to zapamiętałem. Aby zrobić krzywdę, pocisk nie może stracić prędkości do wartości mniejszej niż (zazwyczaj)250-300 m/s. Lekkie, małe pociski, np. z broni krótkiej, muszą lecieć szybciej, ciężki pocisk z radzieckiego karabinu przeciwpancernego wyeliminuje (nie koniecznie zabije) żołnierza daleko poza zasięgiem celowania (przyjmuje się ~2 km), zapewne na dystansie około 5 km. Może lecieć wolno, ale znaczna masa (63,4 g) powoduje, że nawet przy stosunkowo niewielkiej prędkości i tak wyrządzi wystarczająco duże szkody. Masa pocisku pistoletu osobistego (nabój 9×18 Makarowa) jest ponad 10 razy mniejsza (6,1 grama), i to jest zasadnicza przyczyna, że zasięg skuteczny trochę znanego mi P-64 (raz miałem na służbie) określa się na 25 metrów, mimo że prędkość początkowa pocisku wynosi 305 m/s. Pociski z broni strzeleckiej długiej mają zwykle prędkości początkowe większe od prędkości dźwięku, dla karabinów (osobna sprawa, czym jest karabin, karabinek albo pistolet) jest to nawet w pobliżu 3 machów (ok. 1 km/s). Lecz nie ta prędkość jest ważna dla żołnierza, lecz ta najmniejsza, która jeszcze zrobi krzywdę. Zasadą jest, aby walczyć na granicy skutecznego zasięgu, wówczas wykorzystujemy do maksimum właściwości broni. Mamy wówczas największą szansę wyjść żywo z akcji.

Przypomnę: problem w tym, że dystansach rzędu 1 kilometr masa powietrza wypartego przez pocisk z toru przelotu jest w okolicy masy samego pocisku, i na dodatek jest to oszacowanie od dołu (co najmniej tak duża). To powoduje, że prędkość szybko maleje.

Że jest kłopot, powinni się połapać nawet miłośnicy starych karabinów po zależności zdolności do przebicia pancerza od dystansu. Na przykład dla słynnego polskiego karabinu Ur – ze 100 metrów dziurawił płytę o grubości 33 mm a z 300 metrów ledwie 15 mm.

Istnieje coś takiego jak bariera dźwięku. Efekt ten fascynował ludzi w latach jeszcze 60. wieku dwudziestego, gdy samolot myśliwski zwiększał prędkość ponad prędkość rozchodzenia się głosu. Słychać było charakterystyczny grzmot. Dziś nad nami latają prawie wyłącznie maszyny pasażerskie z prędkościami poddźwiękowymi, a samoloty myśliwskie przekraczają prędkość dźwięku zwykle na wielkich wysokościach, za daleko od Ziemi, i atrakcji już nie ma.

Sednem zjawiska jest gwałtowny wzrost współczynnika oporu powietrza przy zbliżaniu się do prędkości dźwięku (zwykle zależnie od kształtu obiektu )przynajmniej 3 razy. Po przekroczeniu prędkości 1 macha trochę wolniej, ale spada on ostro, jednak do wartości wyraźnie wyższych niż w zakresie poddźwiękowym. To jest przyczyna, że skuteczny zasięg broni „zwykłej” strzeleckiej waha się w okolicy 1 km, a tzw. karabiny przeciwsprzętowe obsługiwane przez 2 ludzi – bo jest co dźwigać – mają około 3 kilometrów maksimum, i to mimo ogromnych prędkości początkowych. Dla porównania: strzała wypuszczona z łuku osiąga 30-100 m/s, a zasięg rażenia około 300-700 metrów. To nie dramatycznie mniej niż kałach (jakieś 800 m przy prędkości początkowej ~715 m/s). Pociski muszą pokonać znacznie większy (niż doświadczamy np. podczas  jazdy samochodem) ponaddźwiękowy opór powietrza.

Prędkości pocisków moździerzowych są poddźwiękowe, dla mośka 120 mm – wzór 43 podaje się 272 m/s

zasięg ostrzału to 5700 metrów. Jest to oczywiście ostrzał skuteczny, bo moździerz nie razi energią kinetyczną pocisków, tylko przenoszonym ładunkiem wybuchowym. Ale załóżmy, że nie wybuchnie. Przypomnijmy, przy prędkości wyraźnie większej, to jest 305 m/s, P64 ma zasięg 25 metrów – na taką odległość rzuca się kamieniem. Tymczasem nie zachowa zdolności bojowej, a nawet całości,  żołnierz odziany w najlepszy super-duper-kevlarowy hełm, trafiony ciężarkiem 16 kg lecącym z prędkością trochę mniej niż 300 m/s. Nawet czołg nie wyjdzie bez uszkodzeń, jeśli oberwie takim tłuczkiem. Podstawowa obserwacja w obszarze walenia się po łbach została dokonana przez pierwsze małpoludy kilka milionów lat temu. Chodzi o cięższą pałę. Lżejszą pałę tylko wygodniej ze sobą nosić, ale jak chcesz zrobić konkretną szkodę, maczuga, np. młot Karola Młota, będzie skutecziejsza.

Taki jest podstawowy wniosek tyczący się rozwoju broni. Obojętne, czy strzeleckiej, czy artylerii. Jak walisz czymś ciężkim, będzie skutek. Jak lekkim, cokolwiek zrobisz, jest gorzej.

Strony: 1 2 3

Mogą Cię zainteresować

Mapa matematyki (współczesnej)
Para-Nauka Q - 15 marca 2023

Tak się jakoś składa, że jeśli jesteście miłośnikami fantastyki (zwłaszcza SF, ale…

Adam Cebula „O prawo pisarza do rozrywki, czyli na marginesie awantur w fandomie”
Felietony Adam Cebula - 18 września 2020

To niestety wygląda tak: owszem, wolność słowa jest bardzo ważna, ale o…

Adam Cebula „Lepiej wyć do Księżyca”
Felietony Adam Cebula - 14 października 2015

Proszę państwa, oto Księżyc. Jasny, świetlisty i daleki jak stąd do tamtąd.  O ile nie przesłaniają…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Fahrenheit