Adam Cebula „Pearl Harbor raz jeszcze na spiskowo”

Para-Nauka Adam Cebula - 28 stycznia 2018

Jest taka prosta zasada w sprawdzaniu poprawności hipotez: spróbuj sfalsyfikować swój pomysł, a jeśli nie ci coś absurdalnego, to pewnie pomysł jest do bani. Otóż teza, że admirał Kimmel celowo nie został ostrzeżony, nie wytrzymuje tego testu.

Tym bardziej że ostrzeżony został. Wywiad USA wysłał do jednostek bojowych informację o tym, że szykuje się jakaś duża akcja militarna kilka dni przed atakiem. Nie był znany ani jej cel, ani data. Po prostu powiedzieli, co wiedzieli.

Teoria spiskowa, aby była naprawdę interesująca, nie może być naciągana. W opowieści o celowym sprowokowaniu klęski przez władze w Waszyngtonie standardowo podaje się pewne ostre naciągnięcie jako prawdę. To mianowicie, że rzecz całą zaplanowano tak, by starty były niewielkie.

W rzeczywistości USA straciły pięć największych pancerników. „Które nie miały już znaczenia, bo bitwy rozgrywano za pomocą lotniskowców’, powiadają zwolennicy spisku.

Eksperyment „myślowy” pozwala przywrócić właściwy wymiar tej teorii. Miłośnicy „starych karabinów” z pewnością pamiętają o tym, że operacja lądowania w Normandii miała w pewnym momencie zawisnąć na włosku, gdy w kierunku oddziałów inwazyjnych ruszyły pancerne odwody. Zostały zatrzymane rozkazem Hitlera, który był przekonany, że właściwa inwazja nastąpi w rejonie Calais. Rzecz przedstawia się wręcz jako rodzaj boskiej interwencji w bieg zdarzeń.

Inną sprawą jest to, jak naprawdę było groźnie, lecz… wyobraźmy sobie sztab hitlerowców. Powiedzmy, jest gdzieś druga w nocy, i wpada adiutant.

– Heil, Dodek, chcesz najpierw dobrą wieść czy złą?

– Dawaj dobrą.

– Jeszcze nie strzelają.

– Kto?

– No, to jest właśnie ta zła wiadomość. W kierunku Calais idzie silny zespół okrętów, najmniej trzy pancerniki, jest osłona nawodna i lotnicza.

– Luzik, panowie – uspokaja wszystkich Dodek – mam super duper szpiega i wiem, że to część operacji Fortitude. Prawdziwa jatka, czyli operacja Neptun, zacznie się za kilka godzin u wybrzeży Normandii. Ten zespół będzie tylko pozorował atak, żeby odciągnąć nasze siły.

– Dodek – adiutant nie ustępuje – wykombinuj coś, bo nam zrobią jesień średniowiecza w Calais.

– Bez napinki, mówię wam, że to tylko zmyłka, tam już zrzucili kukły na spadochronach, pozorują naloty za pomocą pasków folii, to jest taka sama pozoracja.

– Tylko że jak zrobią pozorowany atak za pomocą prawdziwej artylerii okrętowej, to mogą mieć zaraz nieplanowany sukces, i Fortitude czy nie, będziemy się zbierać po tym przez wiele miesięcy.

Wyobraźmy sobie, że cudownym sposobem utracone w Pearl Harbor okręty zmartwychwstają wraz z załogami i wyposażeniem. Dzięki temu dowództwo inwazji stać na pewną rozrzutność. Kieruje okręty w kierunku Calais w celu związania sił niemieckich. Są to na przykład dwa duże pancerniki USS Oklahoma i USS Arizona. Pancernik USS Utah służył już jako okręt pomocniczy, lecz w takiej operacji jak wymyślony atak na Calais świetnie by się sprawdził.

Uzbrojenie USS Oklahoma to 10 dział 356 mm i 18 127 mm, USS Arizona to 12 dział 356 mm i 22 działa 127 mm. USS Utah miał 10 dział 305 mm i 16 127 mm. Salwa takiego zespołu nawet bez trafienia mogła unieszkodliwić baterie nabrzeżne, zdemolować urządzenia portowe. Masa pocisku kalibru 356 mm to około 680 kg. Prócz zagrożenia ostrzałem Niemcy musieli by się liczyć z tym, że w ramach pozorowanego ataku na ląd wyjdą oddziały dywersyjne. W przypadku, jak wojskowi mówią elegancko, wyeliminowania stanowisk obrony wybrzeża przez artylerię okrętową, czołgi (cokolwiek, co strzela) musiałyby łatać dziurę wybitą przez pozorowany atak. Bo jeśli nie załatają, to sprawy mogą się potoczyć naprawdę niespodziewanie.

Sytuacja tak zwanego nieplanowanego powodzenia zdarzyła się naprawdę. 7 marca 1945 roku most Ludendorffa w mieście Remagen został niespodziewanie zdobyty przez amerykańską 9. Dywizję Pancerną. Niemcy próbowali go dwukrotnie wysadzić, nie udało się, i po przeprawie przeszły oddziały, w tym pancerne, które zdobyły przyczółek, a z niego ruszyła dalsza ofensywa.

Opowieści o nieprzydatności pancerników to takie ćwierćprawdy bez kontekstu. Owszem, kiepsko sprawiły się w operacjach na Pacyfiku, w pełnomorskich bitwach. W operacjach zwłaszcza desantowych wybitnie sprawdziły się jako pływające stanowiska artyleryjskie. Dość powiedzieć, że pancerniki typu Iowa zwodowane podczas II wojny światowej służyły aż do 2006 roku.

Posiadanie „nadmiarowej” siły ognia w takich operacjach jak Overlord mogło być na miarę ich powodzenia – lub nie. W trakcie lądowania w Normandii w pobliżu Calais pływały niewielkie kutry wyposażone w tzw. odbijacze kątowe, dzięki którym udawały wielkie okręty. Podstęp udał się, bo Dodek nie miał superszpiona, a dokładnie zawalony dezinformacją nie potrafił wykombinować, co jest prawdą, a co ściemą. Gdyby jednak prócz tych kutrów pojawiłby się „pozorowany atak” kalibru 356 mm, kombinowanie, gdzie naprawdę strzelają, straciłoby sens.

Otóż w Pearl Harbor marynarka USA straciła pięć pancerników, trzy z nich dało się podnieść i wyremontować, dwa tu wymienione nie wróciły do służby, stracono wiele okrętów o mniejszym znaczeniu, jak ów USS Utah, 188 samolotów, zniszczona została infrastruktura, przy czym, jak już napisałem, przypadkiem ocalały wielkie zapasy paliwa.

Pomysł, że takie straty opłaciłyby się dla wywołania efektu propagandowego, który prawdopodobnie potrafiłoby uzyskać kilku zdolniejszych pismaków serią artykułów, jest zwyczajnie szalony.

Od czasów wojny toczy się spór o to, kto jest winien tej klęski. Najbardziej podejrzanym i poszkodowanym zarazem jest admirał Edward Kimmel, drugim jest generał Walter Campbell Short, dowódca lądowej obrony Hawajów.

Żadnemu z nich nie udowodniono konkretnej winy, jedynie złe rozpoznanie sytuacji. Jednak Kimmel przez lata starał się wykazać, że zła sława, jaką zyskał po Pearl Harbor, nie jemu się należała. Po latach można przyznać, że faktycznie nawalił wywiad, ważne informacje nie docierały do admirała, nawaliło naczelne dowództwo marynarki, które nie udzielało wsparcia, ale też nie zajęło się przekazywaniem tych danych, które mogły dotyczyć bazy, a którymi wywiad się jednak pochwalił.

W jednym z programów wypowiedział się człowiek zajmujący się sprawą. Stwierdził, że gdyby dowództwo dostało ostrzeżenie choćby pół godziny przed atakiem, to bitwa wyglądałaby zupełnie inaczej. Pewnie nie spodziewał się, że ktokolwiek zastanowi się nad tym, co powiedział.

Oʻahu, wyspa, na której znajduje się Pearl Harbor, jak łatwo sprawdziłem na mapie znalezionej w Internecie, od bazy do północnego krańca liczy jakieś 43 kilometry. Odległości do wschodniego i zachodniego wybrzeża wynoszą 20-30km. O ile pamiętam, główne siły japońskie atakowały przez wyspę od północy. Gdyby wojsko wystawiło na brzegach obserwatorów, zaalarmowaliby bazę, mając powietrzną armadę, jakieś 20-30km od brzegu. Cóż to oznacza?

Ściągnij tekst:
Strony: 123

Powiązane wpisy

Adam Cebula „Ogólna teoria sznurka, czyli o tym, dlaczego nie lubimy fizyki”
Para-Nauka - 12 grudnia 2014

Dlaczego nie lubimy fizyki? Kto nie lubi, ten nie lubi, chciałoby się powiedzieć. Jednak wiele…

Adam Cebula „Głosy z portek patriotycznych, czyli znowu o popkulturze”
Felietony - 20 maja 2016

Ubarwianie rzeczywistości, która już minęła? Czemu nie… ale może jednak w pewnych granicach. Adam Cebula…

Adam Cebula „O odgrzewanych kotletach”
Felietony - 17 listopada 2017

Wspominki to pewnie najstarsza forma literackiej opowieści. Mogę sobie wyobrazić wojowników ponoć…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!