Adam Cebula „Pophistoria, czyli sos z uralskiego bombowca”

Para-Nauka Adam Cebula - 11 lipca 2016
IMG_0736

Foto: Adam Cebula

Gdyby nie zginął kierowca bombowca, gdyby Niemcy mieli więcej samolotów, gdyby III Rzeszy nie opanowało szaleństwo, gdyby… Gdyby. Adam Cebula i jego refleksje z kokpitu niemieckiego samolotu dalekiego zasięgu.

Grzebiąc w sieci raz po raz natrafiam na namiętne dyskusje o losach II wojny światowej. Chętnie i często wałkowana jest sprawa bombowca strategicznego dla III Rzeszy. W skrócie sprawa wygląda tak, że Niemcy nie mieli odpowiedniej maszyny zdolnej do zabrania znacznego ładunku bomb – i przede wszystkim do odbycia lotu na trasie liczącej tysiące kilometrów. Brak takowej konstrukcji nie był ponoć długo przeszkodą, ale zemścił się po ataku na ZSRR. Rosjanie wywieźli swoje zakłady przemysłowe za Ural. No i stały się one niedostępne dla hitlerowskich uderzeń. A gdyby Niemcy mieli taka maszynę, losy wojny niechybnie potoczyły by się inaczej.

Nie mieli, bo hołdowali doktrynie wojny błyskawicznej. Zgodnie z jej teorią chodziło o to, by przejąć przemysł przeciwnika w możliwie nienaruszonym stanie. Nie było sensu niszczyć czegoś, co się chciało zdobyć. Tak mniej więcej tłumaczą to sobie internauci. Zatem Hitler zaledwie „przechytrzył”, wywołując wojnę z ZSRR, i o włos jej nie wygrał, bo owszem, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej niemiecki przemysł oferował konstrukcje maszyn bombowych dalekiego zasięgu.

Skąd się wzięła legenda bombowca strategicznego, który miał uratować inwazję na ZSRR? Zapewne chodzi o historię Walthera Wevera. Nazista zafascynowany ideą zdobycia przestrzeni życiowej na wschodzie był inicjatorem zbudowania samolotów Do-19 i Ju-89, którym przypisuje się nazwę „uralski bombowiec”. Miały one zasięg wystarczający do osiągnięcia rosyjskich ośrodków produkcyjnych. Walther Wever zginął w wypadku lotniczym, po czym program budowy bombowców przerwano. Za głównego winowajcę takiego stanu rzeczy uważa się Alberta Kesselringa.

W wielu miejscach w Internecie pisze się, że Wather Wever był człowiekiem, który dobrze zrozumiał zarówno idee Adolfa Hitlera opisane w Mein Kampf, jak i strategiczne znaczenie lotnictwa. Albert Kesselring (http://pl.wikipedia.org/wiki/Albert_Kesselring) bywa przedstawiany jako niemal sprawca katastrofy III Rzeszy. Uznał dwa modele samolotów dalekiego zasięgu (wspomniane Do-19 i Ju-89) za nieprzydatne. Jednym z powodów było wysokie zużycie paliwa. Najważniejszym (prawdopodobnie) za mała prędkość. Dla Do-19 podawana (za Wikipedią) 315 km/h maksymalna, 250 km/h przelotowa czyniłaby z tego samolotu łatwy cel i dla myśliwców, i dla obrony przeciwlotniczej. Dla Ju-89 jest podawana prędkość maksymalna 390 km/h, a przelotowa 315 km/h, ale i te parametry były kiepskie.

Pomimo tego w wielu miejscach (jedna z książek, która tak rzecz traktuje, ma tytuł bodaj „Asy lotnictwa III Rzeszy”) historia jest przedstawiana jako ścieranie się działań wizjonera i przyziemnego urzędnika, który wszystko psuje. Bo gdyby wizjoner nie zginął, a Do-19 i Ju-89 były na stanie, Niemcy niewątpliwie pokonaliby Sowietów.

Ile w tym prawdy? Bazując tylko na informacjach, jakie podałem, rzecz wydaje się mocno wiarygodna. Faktycznie, gdy zaczął się paniczny odwrót sił przed niemiecką armadą, a wszystko wywożono możliwie najdalej od terenów działań wojennych, oczywiste wydaje się zmasowane użycie lotnictwa. Na wyobraźnię działają sceny kręcone z samolotów (zazwyczaj… angielskich i amerykańskich) bombardujących niemieckie urządzenia komunikacyjne, na których efektowne wybuchy wszystko demolują. Więc gdyby nie kolej, gdyby rozwalić węzły komunikacyjne, nie dałoby się wywieźć… i tak dalej.

Skorygowania wymaga na początek koncepcja wojny błyskawicznej. Rzecz nie w błyskawicznym zajęciu niezniszczonych terytoriów z funkcjonującym przemysłem, ale w tym, że już przed I wojną światową wszelkie kalkulacje wskazywały, że wojna będzie NIEOPŁACALNA. Każde dłużej trwające działania wojenne pochłoną więcej, niż w ich wyniku się zdobędzie. Nie wywołuje się wojny po to, by sobie powalczyć, ale po to, by w jakiś sposób zyskać.

Jedyny wariant, który wydawał się nierujnujący, to krótka, kilkumiesięczna kampania. Jakakolwiek wojna musiała być krótka, aby była sensowna.

Koncepcja wojny błyskawicznej wywodzi się ze szczupłości zasobów. Należy wojsko przygotować do zdobycia celów militarnych za pomocą szybkich manewrów, zgromadzić zapasy, przygotować odpowiednio przeważające siły na decydujących kierunkach, no i… modlić się, by nic się nie popsuło. Jak pokazała I wojna światowa, Blitzkrieg wymaga po pierwsze szczęścia. Kalkulacje wojskowych taktyków  muszą być bez błędów, dane wywiadu precyzyjne, nie może dojść do pomyłek podczas samych operacji. Zaopatrzenie musi działać bezbłędnie, oddziały nie mogą się gubić w terenie, własna artyleria nie może mylić nastaw, bo wszystko jest w ruchu, za chwilę tam, gdzie był nieprzyjaciel, znajdą się nasze wojska.

I wojna pokazała, że Blitzkrieg dobrze się zaczyna, lecz już po krótkim czasie zamienia się w morderczą wojnę w okopach, której jedynym skutkiem są straszliwe straty po obu stronach. Nie ma mowy o jakichkolwiek zyskach.

Niemcy nie dlatego nie zbudowali bombowca strategicznego, że Hitler miał taką fantazję. Mieli za szczupłe moce przemysłu. Oni zwyczajnie koncentrowali się na rzeczach najważniejszych dla przyszłej kampanii. Przy założeniu, że postępy wojsk będą szybkie, a operacja potrwa krótko, niszczenie zaplecza nie miało znaczenia. Przerwanie produkcji, zwłaszcza surowców, mogło się objawić kłopotami nieprzyjaciela dopiero po wyczerpaniu przynajmniej bieżących zapasów. Zniszczenie rafinerii daleko od frontu przerwie dostawy paliwa dopiero wówczas, gdy skończą się one w wojskowych magazynach, gdy przyjadą na front ostatnie transporty. Podobnie zniszczenie fabryki amunicji wojsko odczuje po wyczerpaniu swoich zapasów. To potrwa długo, o wiele za długo, jak na dynamikę działań Blitzkriegu.

To, co było ważne w wojnie błyskawicznej, to zniszczenie właśnie tych podręcznych zasobów, które były w bezpośrednim użyciu wojska. A poza tym – hitlerowcom tak naprawdę brakowało wszystkiego, co było niezbędne do osiągania militarnych celów. Nie mieli dobrych czołgów, takich jak np. T-34 czy Sherman.

Te obie konstrukcje przez długi czas były przedmiotem kpin znawców uzbrojenia, były gorsze od Panter czy Tygrysów. Sęk w tym, że owe znakomite czołgi hitlerowców pojawiły się dopiero około roku 1943, a poza tym, że miały szereg technicznych przewag, nie nadawały się do wygrania wojny. Za Wikipedią: Shermanów wyprodukowano podczas wojny 49000, T-34 wszystkich wersji 57000. Panter 6000, Tygrysów 1355 (ostania liczba za portalem http://historia.wp.pl). Shermanów wyprodukowano 6,6 raza więcej niż Panter i Tygrysów, T-34 7,7 razy więcej. Łączna produkcja T-34 i czołgu Sherman była 14,4 razy większa od produkcji Tygrysów i Panter.

To wyliczenie jest trochę oszukane: wrzuciliśmy po stronie niemieckiej do jednego worka czołgi średnie i ciężkie, których wspólną cechą jest sława świetnych maszyn, a po stronie aliantów zsumowaliśmy tylko produkcję kiepskich czołgów średnich. Właściwe byłoby porównać, jak się miała produkcja Panter do T-34 i Shermanów. Alianci wyprodukowali swoich średnich czołgów łącznie około 106000, to jest 17,66 raza więcej, niż wspomniane 6000 Panter. Dla porównania: szacunkowa produkcja radzieckiego czołgu ciężkiego IS-2, który jest odpowiednikiem Tygrysa, wyniosła 3500 sztuk. Oczywiście to sprawa do dyskusji, czy IS-2 z armatą 122 mm był przeciwnikiem dla Tygrysa z armatą 88 mm, ale było ich prawie 2,6 raza więcej.

Ściągnij tekst:
Strony: 12345

Mogą Cię zainteresować

Adam Cebula „Głosy z portek patriotycznych, czyli znowu o popkulturze”
Felietony Adam Cebula - 20 maja 2016

Ubarwianie rzeczywistości, która już minęła? Czemu nie… ale może jednak w pewnych granicach. Adam Cebula…

Adam Cebula „Matrix, matrix wszędzie!”
Felietony Adam Cebula - 27 października 2017

Pewnie to już kilka razy pisałem: za młodych lat brakowało mi filmów…

Adam Cebula „Bodzenie owiec”
Felietony Adam Cebula - 29 czerwca 2015

Tak… Nie miałem pojęcia, jak będzie wyglądać ta przyszłość. Jedynie pewne przeczucia. Co…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!