Daniel Ostrowski „O konkurencyjności tego, czego nie widać – cz. II”

Para-Nauka Daniel Ostrowski - 29 sierpnia 2012

Regulacje umożliwiające nam wybór innego, tańszego sprzedawcy energii istnieją dopiero od niespełna czterech lat. Ale zainteresowanie jest bardzo duże. I nie ma się czemu dziwić, bo przecież słyszymy zewsząd, że można coś, znaczy prąd, nabyć taniej niż dotychczas. A przecież nie chodzi o jakieś dobra luksusowe, z których łatwo można zrezygnować! Energia elektryczna jest wręcz artykułem pierwszej potrzeby.

Zainteresowanie to rośnie więc w świadomości samych odbiorców. Z drugiej strony, jest aktywnie indukowane przez sprzedawców energii, bo przecież ich zysk zależy od ilości sprzedanego towaru, nie ma się więc co dziwić, że prowadzą agresywne kampanie, zmierzające do zdobycia nowych klientów. W telewizji, w radiu i na bilbordach można zobaczyć reklamy, zachęcające nas do kupowania energii od różnych sprzedawców. Namawiają nas do tego znani aktorzy, mamią migawki czystej, zielonej przyrody i schludnych pań z call center. Padają argumenty o lepszej obsłudze klienta, o ekologicznej energii, profesjonalizmie i doświadczeniu. Na reklamach, oczywiście, działalność sprzedawców się nie kończy. Do drzwi odbiorców stukają przedstawiciele (wariantowo – dzwoni telefon), pokazują wykresy, cenniki, wzory umów, gdy im pokażemy rachunek, wyliczą nam wręcz, ile zyskamy na zawarciu umowy z ich firmą. Pełna obsługa, jeden, no może dwa podpisiki i wszystko załatwimy!

Do korzystania z możliwości zmiany sprzedawcy aktywnie zachęca nas też Urząd Regulacji Energetyki. Instytucja ta, obok Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jest głównym filarem państwa w dziedzinie wspierania konkurencyjności na rynku energii. I wcale nie ogranicza się do działań pozorowanych! W rok po otwarciu rynku ukazał się pierwszy raport URE (dokładne dane statystyczne dotyczące zagadnienia zmiany sprzedawcy przekazują do urzędu wszyscy dystrybutorzy). Prokliencki Urząd Regulacji Energetyki ubolewał wówczas, że w skali kraju na zmianę sprzedawcy zdecydowało się zaledwie około tysiąca dwustu gospodarstw domowych. Zaskutkowało to kampanią informacyjną, w głównej mierze w radiu, w prasie i w sieci, ale również w telewizji – to było dawno, ale może pamiętacie, jak pewien bohater popularnego serialu poinformował wracającą do domu żonę, że zawarł umowę z innym sprzedawcą energii, dzięki czemu będą mieć tańszy prąd i lepszą obsługę klienta.

I na tym nie koniec! Niedawno ruszyła nowa kampania propagand… informacyjna Urzędu Regulacji Energetyki. Obrazowa i sugestywna. Pokazuje, że nie warto napędzać telewizora dynamem czy chomikami w kołowrotkach, namawia i mami, by zajrzeć na stronę URE. Masz wybór!

 

Coś na rzeczy musi być. I jest, trzeba tylko podejmować decyzje z odpowiednim przygotowaniem. Z głową. Ale też warto zwrócić uwagę, że zmiana sprzedawcy nie jest jedynym sposobem na obniżenie opłat za energię i bynajmniej nie mam tutaj na myśli ograniczenia zużywania, pomysłów w rodzaju domowych solarów, czy innych sposobów na ekonomiczne powiązanie zagadnień ciepła i energii elektrycznej. Są też inne sposoby, które można spróbować wykorzystać (albo choć przemyśleć), niezależnie od tego, czy zmieniamy sprzedawcę, czy nie.

Przyjrzyjmy się więc zasadom świadczenia usług dystrybucji i sprzedaży energii elektrycznej. Parametrom umowy, wielkościom wskaźników i współczynników, które często wskazujemy w umowie, nie mając pełnej świadomości możliwości, posiłkując się poradą pracownika, tłumaczącego, że w naszej sytuacji to właśnie będzie najlepsze.

Pierwszym takim parametrem będzie wybrana grupa taryfowa. Warto zapoznać się z aktualną Taryfą (zatwierdzony przez URE dokument będący zbiorem cen oraz zasad działania) swojego dystrybutora (i sprzedawcy). Może się okazać, że – przy naszej specyfice zużycia – będziemy mogli wybrać taką grupę taryfową, w której będzie taniej.

Kilka słów o grupach taryfowych. Poniższe wyliczenie nie jest wyczerpujące, poszczególni dystrybutorzy mogą stosować różne grupy, lub nie stosować takich grup, jakie występują u innych. To się też rozciąga na sprzedawców, którzy mogą mieć jakieś specyficzne dla siebie grupy taryfowe. Informacje o dostępnych grupach taryfowych i specyficznych zasadach ich stosowania znajdziemy w Taryfie dystrybutora i sprzedawcy.

To, co nas najbardziej interesuje, to grupa stosowana dla nas, przeciętnych zjadaczy chleba, zwyczajnych konsumentów, gospodarstw domowych – grupa G. W ramach grupy mamy możliwość wyboru jednego cennika za energię przez całą dobę (G11), lub jego zróżnicowania, w zależności od pory dnia (np. dzień-noc, szczyt-pozaszczyt, szczyt przedpołudniowy-szczyt popołudniowy-reszta doby). Warto przyjrzeć się cenom w poszczególnych wariantach i przekalkulować to sobie odpowiednio, biorąc pod uwagę np. to, że w nocy (poza szczytem) energia jest tańsza, ale w dzień (w szczycie) już droższa niż w podstawowym wariancie.

Jeśli jesteśmy drobnym przedsiębiorcą (lub prowadzimy inny rodzaj działalności, niebędący gospodarstwem domowym) i potrzebujemy umiarkowanej ilości energii o niskim napięciu, stosuje się grupę C1* (gwiazdka zastępuje warianty grupy taryfowej). I tak samo jak w grupie G, mamy tu różne dobowe podgrupy-warianty (podstawowy – C11, inne przykładowo – C12a, C12b).

Dla przedsiębiorców, którzy na niskim napięciu potrzebują znaczniejszej ilości energii (np. o mocy umownej większej niż 40 kW), przeznaczona jest grupa taryfowa C2*, w której również stosowane są warianty różnych rozliczeń dla poszczególnych części doby. Taka wariantowość występuje również w grupie B1 (gdy jest niska moc umowna, a pobieramy energię o średnim napięciu) oraz B2 (również energia o średnim napięciu ale większa moc umowna), a także w grupach A2 (zasilane z sieci wysokiego napięcia 110 tysięcy woltów) i N2 (zasilanych z sieci najwyższych napięć – powyżej 110 kV).

Grupy taryfowe, które stoją nieco na uboczu, to O (z wariantami), przeznaczona, co do zasady, dla oświetlenia ulicznego, oraz R (ryczałtowa) dla m.in. syren alarmowych, oświetlenia reklam lub dla krótkotrwałego poboru energii, trwającego krócej niż rok (np. cyrki, wesołe miasteczka itp.).

Wariantowość taryf sprowadza się w praktyce do tego, że licznik energii elektrycznej zapisuje w pamięci zużyte kilowatogodziny w podziale na poszczególne części doby. Gdy zmieniamy grupę taryfową, wymaga to albo wymiany licznika (proste liczniki indukcyjne, stosowane w grupach G i C1, zwykle nie mają większej ilości funkcji), albo jego przeprogramowania na inną funkcję, jeśli takową posiada (licznik elektroniczny). Taryfa OSD określa stosowane u danego dystrybutora grupy taryfowe, rozkład części doby, a także wymogi, zasady i terminy zmiany grupy taryfowej.

Aby mieć rozeznanie, jaki wpływ może mieć nasz wybór grupy taryfowej na cenę energii, sięgamy do Taryfy naszego dystrybutora (oraz do Taryfy sprzedawcy) i zapoznajemy się z cennikiem. I może to być dla wielu doświadczenie, może nie traumatyczne, ale, ze sporą dozą prawdopodobieństwa, bolesne. Zwłaszcza przy Taryfie dystrybutora. Jakie to opłaty?

 

W pierwszej kolejności, opłata za zużycie energii elektrycznej, czyli to, co kojarzymy najlepiej. To są pieniądze, które płacimy naszemu sprzedawcy. Jeśli mamy umowę kompleksową, opłata ta znajdzie się na jednej fakturze z pozostałymi opłatami, jeśli mamy umowy rozdzielone, dla niej wystawiana jest osobna faktura. Stawka opłaty może być bardzo zróżnicowana, w zależności od grupy taryfowej lub jej wariantu.

Ściągnij tekst:
Strony: 1234

Mogą Cię zainteresować

Hanna Fronczak „Od nowiu do pełni”
Patronaty F-ta Fahrenheit Crew - 8 września 2009

Praga za czasów Rudolfa II Habsburga to oaza magii. Mieszkają tu alchemicy i kabaliści, tworzący…

Graham Masterton „Czerwona maska”

Rebis W windzie jednego z budynków w Cincinnati dochodzi do krwawego mordu. Młody mężczyzna zostaje zadźgany…

Naomi Novik „Smok Jego Królewskiej Mości. Cykl Temeraire”
Ksiażki fantastyczne Fahrenheit Crew - 25 kwietnia 2007

Pierwszy tom cyklu Temeraire – niezwykłego połączenia fantasy i powieści historycznych z czasów napoleońskich…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!