Czy to podchwytliwe pytanie? Wywiad z Terrym Pratchettem

Wywiady Fahrenheit Crew - 9 kwietnia 2012

NG: Odkryłeś może ostatnio jakieś cudowne książki nawiązujące do ery wiktoriańskiej?

TP: Wierzę, że posiadam prawie wszystkie wydane pozycje tego typu. Zabawne, że pytasz, ponieważ w czasie wolnym od kończenia powieści „The Long Earth” pracuję nad książką osadzoną we wczesnej erze wiktoriańskiej, w której chcę wykorzystać wszystkie te cudowne rzeczy, na które razem zemną natrafiłeś, gdy odwiedzaliśmy księgarnie na Tottenham Court Road w Londynie. Mimo to wciąż kolekcjonuję tego typu rzeczy. Nie wspominałem ci, że wHy-on-Wye natrafiłem na kolekcję bardzo dużych książek z serii „Londyn wtedy idziś” i uświadomiłem sobie, że „dziś” było rokiem 1880. Znalazł się tam nawet uroczy drzeworyt z Pierwiosnkowym Wzgórzem, gdy jeszcze rosły na nim pierwiosnki. To naprawdę cudowne rzeczy. Drobiazgi, których ludzie mogą nawet nie zauważać, a które dla mnie są jak mucha dla dorastającego pstrąga.

NG: Jak Świat Dysku zmieniał się na przestrzeni lat?

TP: Chyba najprościej powiedzieć, że wciąż jest w nim humor, ale gagi nie są już ustawiane; wynikają z charakterów postaci i z sytuacji. Obecnie humor wydaje się pojawiać samoistnie.

NG: Jak pisanie powieści ze Świata Dysku wpłynęło na to, jak widzisz otaczającą cię rzeczywistość?

TP: Myślę, że bliższe prawdy jest to, iż starzenie zmienia sposób, w jaki patrzymy na świat. Na przykład w„Niuchu” znajdą się elementy, o których nie mógłbym pisać mając dwadzieścia pięć lat. Chociaż pisaniem zająłem się jeszcze przed powstaniem Świata Dysku, naprawdę nauczyłem się pisać, na ile to możliwe, właśnie przy pracy nad tym cyklem. Obecnie w moich książkach –jeżeli nie uznać ich za poważne –mierzę się z poważniejszymi tematami. Nie chodzi już tylko o rozśmieszanie. Mój obraz świata się zmienił; czasami czuję, że świat jest pełen rozsądnych ludzi, który rozumieją ten wątek i cholernych idiotów, którzy tego nie łapią. Oczywiście, wszyscy miłośnicy Świata Dysku rozumieją to doskonale.

NG: Jak pisanie powieści ze Świata Dysku zmieniło to, jak świat widzi ciebie?

TP: Zmieniło? Mój agent zwrócił mi kiedyś uwagę, że byłem cytowany przez felietonistę amerykańskiej gazety i zauważył z zadowoleniem, że identyfikowano mnie jedynie poprzez nazwisko, bez objaśniania, kim jestem. Najwyraźniej spodziewano się, że czytelnicy będą to wiedzieć. Mam sporo doktoratów honoris causa; jestem między innymi profesorem angielskiego na Trinity College w Dublinie i członkiem King’s College London, a do tego mam tytuł szlachecki. Poza tym, chociaż dla zastępców redaktorów wciąż pozostaję autorem zakręconego fantasy, muszę przyznać, że moje teksty są odrzucane coraz rzadziej.

NG: Jesteś szanowany?

TP: Czy to podchwytliwe pytanie? Jeżeli tak, odpowiem twierdząco. Zasadniczo staram się postępować zgodnie z prawem, płace podatki (które są strasznie wysokie), przekazuję pieniądze na cele dobroczynne i pisuję listy do„Timesa”, które są drukowane. To dziwne określenie: szanowany. Czy „szacun” nie jest tym, co chciałby mieć każdy dzieciak i liczy, że uzyska to za pomocą noża? Na pewno angażuję się w wiele rzeczy i zaraz po zakończeniu tego wywiadu będę wkurzał lokalnego przedstawiciela parlamentu. Sprawia mi to frajdę. Świat Dysku i Alzheimer sprawiły, że mój głos się liczy.

Ściągnij tekst:
Strony: 12

Powiązane wpisy

My, Czarna Kompania… – konkurs
Aktualności - 16 listopada 2009

Redakcja Fahrenheita i Dom Wydawniczy Rebis zapraszają do udziału w nowym konkursie. Do rozlosowania 10 egzemplarzy Kronik…

Tępy jak buzdygan, szlachetny jak złoto
Recenzje fantastyczne - 26 lutego 2018

Recenzja książki George R.R. Martina „Rycerz Siedmiu Królestw”

Jacek Piekara „Ja, inkwizytor. Wieże do nieba”
Ksiażki fantastyczne - 13 stycznia 2010

Fabryka Słów Oto On, inkwizytor i Sługa Boży Człowiek głębokiej wiary Oto dwie…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!