Kłody pod nogi rzuca mi świat (2)

Wywiady A.Mason - 26 czerwca 2015

 

Źle. Przykro mi, że w Polsce debiutanci nie mają szansy zaistnienia. Od dwudziestu albo trzydziestu lat na rynku figurują te same nazwiska – Lem, Sapkowski, Dukaj, Grzędowicz, Pilipiuk. Wydawcy nie chcą publikować nowych, świeżych tytułów. Nie pomagają także ci młodzi pisarze, którym udało się przebić. Np. taki Eugeniusz Dębski, wydawca czasopisma Science Fiction, Fantasy i Horror, odpisał mi, że go chyba z kimś pomyliłem. Moim zdaniem to czysta zazdrość i zachowanie tzw. „psa ogrodnika” – samemu publikuje, a innym nie da.

 

Czyżby naprawdę nie dało się w Polsce zadebiutować?

 

Proszę mi wierzyć, wiem, co mówię. Wielokrotnie odbijałem się od tej ściany. Twórca musi znosić nie tylko brak zainteresowania ze strony wydawców, nazwę rzecz po imieniu – ignorowanie! – o to już mniejsza, ale też niewiarygodną wprost arogancję. Z pewnym wydawnictwie, do którego zwróciłem się z propozycją wydania mojej, nie będę się krygował, w pełni profesjonalnej powieści – żeby się o tym przekonać, wystarczyło kliknąć podany przeze mnie w korespondencji link do bloga – otrzymałem odpowiedź, że proszą o nadesłanie propozycji w wymaganej przez nich formie. Formie!, rozumie to pan! Nie treść, czyli rzeczowa krytyka współczesności połączona z wieloma propozycjami pozytywnymi, z dziedzin zawsze intrygujących ludzkość: mistyki, socjologii, psychologii, sztuki i filozofii, a forma!

 

To musiało być przykre.

 

Nie tylko to. Byłem wtedy młody i naiwny i wierzyłem, że chcieć to móc. Zdławiłem więc zrozumiałą urazę i postanowiłem walczyć do końca. Odpisałem, że powinni przemyśleć swoje podejście, że tracą nieodwracalnie okazję wydania powieści na miarę Lema – wiem, co mówię, jako polonista –ale już na adres biura, a nie niedouczonej selekcjonerki. Proszę sobie wyobrazić, jakież było moje zdziwienie, kiedy dostałem odpowiedź od tej właśnie niekompetentnej osoby – mimo że wyraźnie napisałem, co o niej sądzę! Jej odpowiedź, pozornie uprzejma, ociekała jadem ironii. Ta nic niepojmująca w literaturze persona napisała, że ich wydawnictwo nie jest gotowe na wydawanie pozycji wybitnych (nie dziwię się, przy takich selekcjonerach!), że nie są zainteresowani, i że być może powinienem, śladami Lema, zwrócić się do Wydawnictwa Literackiego, mocno zresztą moim zdaniem przereklamowanego.

 

Jak pan zareagował?

 

Cóż, jak już powiedziałem, byłem wtedy naiwnym literackim pisklęciem. Dałem się wziąć na prowokację, rzuciłem się do walki, jednak kolejna odpowiedź tej wydawniczej Ksantypy uświadomiła mi, że twórca prawdziwy nie ma szans na tym jarmarku miałkości.

 

Michał Puszta-Ostroróg

Michał Puszta-Ostroróg – bloger, recenzent i redaktor. Ukończył polonistykę w Wyższej Szkole Cła i Logistyki. Autor wielu znakomitych niewydanych powieści m. in. Kosmiczni (T)raperzy, Imię Zuzi, Kongres Funerologiczny, Dzienniki drogowe, Mecz przeznaczenia, Poniedziałek zaczyna się na Teneryfie czy Kochanek Wielkiej Piaskownicy. Nie opublikował również kilku zbiorów esejów na tematy okołoliterackie.

Pojawia się w takim razie pytanie: jakie powinny być wydawnictwa, by pełniły rolę kulturotwórczą, tak jak to miało miejsce kiedyś?

 

O, chętnie udzielę odpowiedzi na te pytania, już dawno tę kwestę przemyślałem. Wydawnictwa nie są od „być może” czy od „nie jesteśmy zainteresowani”. Polskie wydawnictwa są od REAGOWANIA na współczesną twórczość literacką w Polsce. Ich obowiązkiem jest być gotowymi na nową, wartościową krajową twórczość. Jedyną odpowiedź, jaką powinien otrzymać autor powieści wysłanej na WYSTAWIONY w tym celu adres, jest RZECZOWA ocena przysłanej propozycji. Odmowa może nastąpić TYLKO przy jednoczesnym wykazaniu słabości, mierności, wtórności proponowanej twórczości. Taka odpowiedź świadczy o kompetencji pracowników wydawnictwa. Na razie mam do czynienia z dziecinnymi żartami.

 

Jak to osiągnąć?

 

Podjąłem swego czasu działania, zakrojone na szeroką skalę, by tę sytuację zmienić. Otóż podjąłem się przygotowania oficjalnego raportu o stanie wydawnictw w Polsce. Znajdą się w nim między innymi takie żenujące, jak ten podany przeze mnie, przykłady niekompetencji wydawców. Obecnie jednak autorzy muszą liczyć na to, że wydawnictwa zaczną zatrudniać ludzi profesjonalnie i poważnie traktujących swoją pracę. Ja, jak wspomniałem na początku naszej rozmowy, jestem na razie zbyt zajęty, by raport–- mogę zdradzić, że druzgoczący – zakończyć.

 

Zostawmy więc niekompetentnych wydawców ich losowi i przejdźmy do ostatniego pytania: w jaki sposób – poza prowadzeniem bloga – dzieli się Pan swoimi umiejętnościami z rzeszą niedoświadczonych autorów?

 

Zgłosiłem swój akces do jury kilkudziesięciu konkursów literackich. Z przyjemnością spojrzałbym krytycznym okiem na prace amatorów, dokonał fachowej selekcji, a w razie potrzeby poddał redakcji (w tym merytorycznej) bądź korekcie. Rozumiem, że organizatorzy takich konkursów mają pełne ręce roboty i nie oczekuję zatwierdzenia mojej kandydatury natychmiast. Niektóre z tych konkursów rozpoczną się lada dzień, więc na dniach spodziewam się niejednego zaproszenia do przewodniczenia zespołowi jurorów. Taki okres oczekiwania jest bardzo miły. Lubię pomagać innym, dlatego też na forach i portalach oferuję swoje usługi w zakresie redakcji. Niestety, nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego młodzi pisarze są tak ostrożni w kontakcie ze mną… tak, wiem, w obliczu prawdziwego autorytetu wszyscy boleśnie uświadamiają sobie własną niedoskonałość, ja jednak jestem nie tylko wymagający, lecz i sprawiedliwy, więc ostrożność wobec mojej oferty mogę tłumaczyć tylko nieuświadomioną sobie do końca zazdrością i ukrytym kompleksem niższości. Ponadto aplikowałem na stanowisko selekcjonera w jednym z przodujących polskich wydawnictw, jednak niemile zaskoczył mnie ich warunek, dotyczący udokumentowania moich osiągnięć. Przecież w każdej chwili mogą zapoznać się z profilem mojej działalności, wchodząc na bloga, jest on ogólnie dostępny.

 

Z Michałem Pusztą-Ostrorogiem rozmawiał Literaturoznawca

Ściągnij tekst:
Strony: 12

Mogą Cię zainteresować

Antropomorficzna personifikacja
Recenzja fantastyczna MAT - 26 marca 2018

Nie od dzisiaj wiadomo, że dobry redaktor (chyba należałoby napisać: Redaktor) jest…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!