ISSN: 2658-2740

„Cyberpunk Girls” – wywiad z Agatą Suchocką

Andżelika Kłopotowska: Nie będziemy rozmawiać o kobietach w cyberpunku. Porozmawiajmy o cyberpunku! W słowie cyberpunk, samo „punk” oznacza sprzeciwienie się narzuconemu porządkowi. W jakiej dziedzinie przejawia się sprzeciw głównej bohaterki i dlaczego, wg fabuły, właśnie ten rodzaj bojkotu ma szansę na przełomowy efekt?

Agata Suchocka: Nie do końca zgadzam się z takim rozumieniem słowa „punk”: dla mnie punk to społeczny męt, ktoś wypchnięty poza nawias. Nie zawsze sprzeciwia się narzuconemu odgórnie porządkowi, choć przeważnie się z nim nie zgadza. Czasem po prostu adaptuje się i walczy o swoją pozycję w grupie podobnych sobie społecznych odpadów. To częsta dystopijna wizja, która nie ukazuje walki o obalenie społecznego porządku, ale właśnie o adaptację do sytuacji, w której się z niego wypada.

Rubble należy do gangu Chimer, które „dbały o to, by budować swoją pozycję na kompetencji i niezawodności w szemranych interesach, a nie na strachu. Wolały budzić respekt. I pożądanie(…)” To mówi wiele o pozycji kobiet, nie tylko w tym wykreowanym przeze mnie świecie nieokreślonej przyszłości, ale ogólnie o pozycji kobiet na przekroju ostatniego stulecia. Kobiety muszą starać się bardziej, potrafić więcej, a do tego być zawsze nieskazitelne. Możemy się oszukiwać, że tak nie jest, że mamy równouprawnienie, ale sytuacja w naszym kraju jasno pokazuje, że jednak wciąż wymaga się od nas więcej i wciąż ocenia surowiej, niż mężczyzn. Rubble usiłuje udowodnić, że jest lepsza nie tylko od mężczyzn, ale i od wszystkich tuningowanych uczestników wyścigu, który zamierza wygrać. Chce dokonać niemożliwego, choć wie, że to niewykonalne. Jej bunt przejawia się w tym, że za wszelką cenę chce o sobie stanowić, chce być wolna, ale rządzące jej światem reguły na to nie pozwalają. To nie jest bajka z morałem, a Rubble nie jest zwycięską heroiną. Kibicujemy jej mimo tego, że jej wybory moralne są ambiwalentne, a środki, jakich używa do osiągnięcia swojego celu, drastyczne.

K.: Ile czasu zajął Ci „research” i z jakich źródeł informacji korzystałaś, aby oddać rzeczywistość tak, żeby czytelnik czuł autentyczność wydarzeń?

S.: Jestem fanką cyberpunku, od kiedy pamiętam, już we wczesnym dzieciństwie oglądałam filmy dziś uznane za klasykę gatunku. Do napisania tego opowiadania zainspirowało mnie anime „Akira”, a że kiedyś sama jeździłam na motocyklu, postanowiłam ukłonić się właśnie w tę stronę. Nie starałam się wykreować oryginalnego świata, przemycać nowatorskich teorii czy moralizować w duchu transhumanizmu. W tym opowiadaniu chodzi o jednostkę, o konkretną bohaterkę, jej emocje, wybory i ich konsekwencje.

K.: Twoja bohaterka z czymś się zmaga:

– co przewodzi Twojemu tokowi rozumowania, kiedy projektujesz rys psychologiczny głównego bohatera?

– czemu ma służyć obciążanie jednostki takim pokładem odpowiedzialności? W jaki sposób opracowujesz ten początkowy etap zaangażowania bohaterki w walkę o jej moralne wartości?

S.: Przede wszystkim staram się, by każdy z moich bohaterów był jednostką skomplikowaną, nieprzewidywalną. Daleko im do przeciętności, to nie są postaci, z którymi można się utożsamiać. Akurat Rubble nie jest bohaterką, która kieruje się sztywnym moralnym kodeksem, choć sprawia takie pozory, by utrzymać swoją pozycję, na którą ciężko pracowała. Koniec końców odpowiada tylko za siebie i ważniejsze od dobra gangu, który reprezentuje, jest dla niej zachowanie niezależności. Wiele moich postaci wysoce ceni sobie wolność, tak jest również w tym przypadku. To opowiadanie, oprócz rozrywkowego wymiaru, ma nieco tragiczny rys. Chcielibyśmy, by bohaterce się udało, ale wcale nie jesteśmy pewni, czy tak będzie. Nie rozrysowuję mentalnie moich bohaterów, oni po prostu pojawiają się w głowie i zaczynają opowiadać swoje historie. Wielu z nich znika, co chyba oznacza, że nie są warci rozpisania. Mam nadzieję, że ci, którzy zaistnieli na kartach książek, zapadną w pamięć czytelnikom.

A K.: „Cyberpunk” wszystkich ostatnio elektryzuje. Nie pytam, dlaczego grę Cyberpunk 2077 promuje Keanu Reeves, a nie „żeński protagonista”, a pytam, jak opisałabyś wygląd żeńskiej postaci w grze na podstawie swojego opowiadania?

S.: Może to niewiarygodne, ale choć uwielbiam cyberpunk, gry to zupełnie nie moja bajka. Zaangażowanie ikony cyberpunku, gwiazdora „Matrixa” i „Johnny’ego Mnemonica” było doskonałym zagraniem marketingowym i nawet nie przyszłoby mi do głowy, by z tym polemizować. Czy w grze wybrałabym bohaterkę żeńską? Niekoniecznie, być może chciałabym poczuć, jak to jest: być facetem. Rubble celowo nie jest dokładnie opisana, nie określiłam jej koloru skóry, podkreśliłam jedynie fakt, że goli włosy, jak wszystkie członkinie gangu. W cyberpunku, w przyszłości, kwestie przynależności rasowej czy etnicznej tracą na znaczeniu, bo chyba wszyscy wierzą w to, że idea „czystości rasowej” nie przetrwa, po prostu wszyscy się ze sobą wymieszamy. Rubble na pewno jest wytrenowaną w walce, drobną dziewczyną, przypominającą manekina przez łysą głowę. Niech każdy pokoloruje ją sobie według własnego uznania.

K.: Czego nikt nigdy o Twojej bohaterce nie powie?

S.: Nikt chyba nie powie, że koniec końców nie postawiła na swoim… Po drodze miała kilka wahnięć, kilka chwil słabości, dała się na moment omotać, ale ostatecznie sama zdecydowała o swoim losie.

K.: Czy inspirację do wykreowania elementu „cyber” w opowiadaniu czerpałaś z własnych doświadczeń? Z konkretnej literatury? Z „głowy”? Co to było i co poleciłabyś, jako inspirację dla nowicjuszy literackich?

S.: Wyraz swoich cyberpunkowych fascynacji dałam już wcześniej w powieści „DICE”. Jako autorkę sci-fi ukształtowały mnie kultowe dzieła, przede wszystkim kinowe, ostatnich czterdziestu lat: „Blade Runner”, „Ghost in the Shell”, „Pamięć absolutna”, „Mad Max” czy wspomniane już wyżej filmy z Keanu, ciężko mi uniknąć takich wpływów i nawet nie próbuję tego robić. Nie jestem informatykiem, starałam się unikać przytłoczenia czytelnika specjalistycznym żargonem. Myślę, że „Cyberpunk Girls” jest skierowane nie tylko do fanów gatunku, szukających lekkiej rozrywki, ale przede wszystkim do czytelników, którzy dopiero chcą rozpocząć przygodę z tym gatunkiem. Jak twórca wyznaję zasadę, że dobra historia i dobra postać obronią się w każdym entourage’u.

K.: Agato, czy to, co w „Nitro” kształtuje się na początku jako prestiżowy cel bohaterki, jest symbolem? Jeśli tak, to czego? Pośrednio i bezpośrednio czytamy o swoistym wyścigu szczurów. Czy i przed czym ostrzega, bądź co prognozuje Twoje opowiadanie?

S.: Choć mogłoby się wydawać, że opowiadanie jest inspirowane ostatnimi wydarzeniami w naszym kraju, to jednak powstało kilka miesięcy wcześniej. Czy cel bohaterki jest symbolem…? Chyba, niestety, jest: symbolem odwiecznej walki kobiet o równouprawnienie i prawo do samostanowienia. Wyścig szczurów i walka o pozycję są tutaj drugorzędne. Nie chcę być złym prorokiem i nie chcę nakładać własnej wizji na indywidualne interpretacje czytelników. Cokolwiek „Nitro” ukazuje i cokolwiek prognozuje, jedno jest pewne – nie będzie to nic dobrego…

Strony: 12

Mogą Cię zainteresować

Marta Kisiel „Płacz”
Fantastyka Marta Kisiel - 20 lutego 2020

Zapowiedź książki Marty Kisiel „Płacz”, która ukaże się 11 marca 2020 r.…

Tomasz Kaczmarek „Przedsionek piekła”
Fantastyka Fahrenheit Crew - 29 marca 2021

Informacje na temat książki Tomasza Kaczmarka pt. „Przedsionek piekła”, która ukazała się…

Magdalena Kucenty „Zodiaki. Genokracja”

Zapowiedź książki Magdalena Kucenty pt. „Zodiaki. Genokracja”, która ukaże się 24 lutego…

Fahrenheit