ISSN: 2658-2740

Wywiad z Maciejem Liziniewiczem „Staram się pisać tak, by najlepiej oddać opisywaną historię”

Maciej Liziniewicz, autor powieści z nurtu fantasy historycznego pt. „Czas pomsty” opowiada o swoich inspiracjach i historycznych sympatiach. Porozmawiamy również o recenzjach porównujących jego styl do prozy Sienkiewicza a także o archaizacji języka, próbując rozstrzygnąć, czy to w zasadzie jest komukolwiek do czegoś potrzebne.

 

 

Jagna Rolska: Dlaczego właśnie Polska sarmacka? Czy jest aż tak bliska Twojemu sercu, że postanowiłeś osadzić akcję swojej debiutanckiej powieści „Czas pomsty” właśnie w tym okresie historycznym?

Maciej Liziniewicz: Przyznam, że lubię ten okres historyczny, lecz fascynują mnie również czasy wojen napoleońskich czy polskie dziewiętnastowieczne zrywy narodowe. Patrzę na nie jednak nie z perspektywy monumentalnych zdarzeń, ale losów zwykłych ludzi. Tych, którzy podczas zawieruchy dziejowej musieli zmagać się nie tylko z nią, ale i zwyczajnym, codziennym życiem. A pomysł na przygody Żegoty Nadolskiego? Przyszedł pewnego wieczoru nie wiadomo skąd, rozpoczynając się od wyobrażenia sobie sceny powrotu do domu zmęczonego życiem szlachcica, weterana wojennego, a zarazem przybitego przez los człowieka, który utracił wszystko, co kochał. Pierwsza połowa XVII wieku wydała mi się najbardziej odpowiednia dla zawiązania akcji powieści. To jeszcze czas w naszych dziejach, kiedy Rzeczpospolita była niekwestionowaną potęgą, lecz pojawiły się pierwsze symptomy zapowiadające serię klęsk, które ją dotkną w przyszłości. Prawie niedostrzegalne dla zwykłych ludzi, lecz już obecne w ich życiu. To właśnie w takich czasach rośnie niepokój, a z nim także wiara w to, co nadprzyrodzone. Już Sienkiewicz miał – moim zdaniem – podobne odczucia, zaczynając swą powieść „Ogniem i mieczem” od słów „Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia”. Ten wewnętrzny niepokój, przeczucie nadchodzącej katastrofy, sprawia, że człowiek doszukuje się w otaczającej go rzeczywistości czegoś więcej niż tylko to, co można zbadać „szkiełkiem i okiem”. Stąd zaś tylko krok do sarmackiej opowieści z elementami fantasy.

J. R.: Bardzo udanej powieści, co koniecznie należy w tym miejscu dodać. Choć ukazała się całkiem niedawno, już zdobyła tytuł najciekawszej książki jesieni w kategorii powieści historycznych w konkursie portalu Granice.pl I to zarówno w głosowaniu internautów, jak i jury. Wróćmy jednak na moment do historii jako takiej. Jest twoją amatorską pasją, czy może kierunkiem wykształcenia? Pamiętasz, na jakim etapie życia Cię zainteresowała?

M. L.: Nie jestem historykiem z wykształcenia, lecz odkąd pamiętam, interesowałem się przeszłością, zarówno tą mniej, jak i bardziej odległą. Lubiłem na przykład jako dziecko słuchać opowieści babć, wujków i ciotek o czasach II Rzeczypospolitej, wojnie, ale też o dawnej codzienności niezwiązanej z wielkimi wydarzeniami. Dziś żałuję, że wtedy nie wpadłem na pomysł spisania czy nagrania tych historii. Myślę też, że moje zainteresowanie przeszłością jest czymś zupełnie naturalnym wobec faktu, iż dorastałem, mając w zasięgu ręki dziewiętnastowieczne fotografie szacownych matron i dystyngowanych panów, moich dalszych i bliższych przodków, których wzajemnych koligacji nie potrafiłbym już odtworzyć. Właśnie taka historia, bliska i namacalna, uruchamiała moją wyobraźnię i była iskrą, która rozpaliła we mnie chęć poszukiwania czegoś więcej, niż można znaleźć w szkolnych podręcznikach. Do dziś zresztą najbardziej lubię czytywać pamiętniki i wspomnienia. Są skarbnicą wiedzy nie tylko o wielkich zdarzeniach, ale przede wszystkim o ludzkich odczuciach wobec nich. Pełne są małych, zapomnianych dramatów, ale czasem też zwyczajnego, prostego szczęścia. Właśnie to interesuje mnie najbardziej. Nie historyczni herosi, lecz zwykli ludzie ze swoimi słabościami, problemami i radościami, których próbuję ożywiać w swoich książkach.

J. R.: Historia to także skrywane ludzkie tajemnice. Większości z nich pewnie nigdy nie poznamy. W „Czasie pomsty” bohaterowie również mają sekrety. Możesz powiedzieć kilka słów na ten temat i zdradzić choć jeden z nich?

M. L.: To trochę spojrzenie od kuchni na proces przygotowania książki. Zacznę od tego, że chyba każdy autor ma jakieś tajemnice związane czy to z tworzeniem fabuły, czy postaci bohaterów. To jak porozumiewawcze mrugnięcie okiem do uważnego czytelnika, który może w powieści odkryć coś więcej niż tylko zapisaną historię. Czasami są to sceny nawiązujące do innych dzieł literackich czy filmowych, a niekiedy drobiazgi związane z samym twórcą i jego biografią. Oczywiście nie będę tu zdradzał wszystkich ukrytych w „Czasie pomsty” nawiązań i paraleli, ale na przykład pisząc sceny pojedynków na szable miałem przed oczami obraz z „Potopu” Jerzego Hoffmana, jak również brutalne sceny walki z „The Duelists” Ridleya Scotta. Ktoś, kto zna te filmy, z pewnością dostrzeże drobne ślady moich fascynacji, choćby w niektórych wypowiadanych kwestiach. W głównym bohaterze powieści odnaleźć można krzynę autentycznego oficera polskiego, znanego z wydania rozkazu ustrzelenia szwedzkiego króla podczas bitwy pod Tczewem. Inne postacie także mają swoje czasem dość nietypowe i niezwiązane z epoką pierwowzory. Przynajmniej jedna z nich nawiązuje do pewnego znanego dwudziestowiecznego oficera służb specjalnych, który wpisał się w historię zimnowojennej rywalizacji między Wschodem a Zachodem. Zdradzając kolejny sekret, powiem jeszcze tylko, że czytelnik znający Beskid Niski odkryje z łatwością, o kim mówiła wiedźma Ryta, opisując jedną ze swych niezrozumiałych wizji Żegocie Nadolskiemu. Takich małych, prawie niezauważalnych smaczków jest w książce więcej, ale ich demaskowanie pozostawię tym, którzy mają na to ochotę. Przy okazji przyznam się, iż czytając, sam staram się odnajdywać takie drobiazgi ukrywane przez pisarzy. Przy lekturze powieści historycznych, których jestem pasjonatem, daje to niekiedy naprawdę zaskakujące rezultaty.

J. R.: Marcin Mortka powiedział o powieści: „Lektura (…) grozi zarwaniem nocy, nieświadomą archaizacją języka i wyprawą na pchli targ w poszukiwaniu jakiejkolwiek szabli”. „Czas pomsty” zdecydowanie wyróżnia się niezwykle udaną archaizacją języka. Zarówno w dialogach, jak i w narracji. Dzięki temu czytelnik od pierwszej strony i bez wysiłku całkowicie zanurza się w wykreowanym przez ciebie świecie. Jak przygotowywałeś się do tego zadania? Czy stylizacja języka powieści była w Twoim przypadku dużym wyzwaniem?

M. L.: Z językiem w powieści dotykającej dalekiej przeszłości zwykle jest problem. Z jednej strony należy go używać w sposób umożliwiający łatwy odbiór opowiadanej historii przez czytelników. Z drugiej, właśnie po to, by umożliwić zanurzenie się w epokę, w mojej ocenie, trzeba pokusić się o językową stylizację. Oczywiście taki zabieg nie odda rzeczywistego sposobu formułowania zdań w przeszłości, ale będzie czymś pomiędzy wymogami współczesności i realnym językiem, jakim posługiwano się na przykład w XVII wieku. Przy okazji takie podejście do warstwy językowej daje autorowi większą swobodę w wykorzystaniu niezwykłej plastyczności, jaką ma nasza ojczysta mowa. Czy było to trudne? Przed napisaniem pierwszych zdań powieści przeczytałem wiele książek dotyczących polski sarmackiej, a szczególnie pamiętników z XVII wieku. Bardzo wiele dały mi też XIX-wieczne opracowania. Tym sposobem przesiąkłem archaicznym językiem, który potem wystarczyło przelać na papier. Przyznam się, iż bardzo lubię taki sposób pisania i paradoksalnie trudniej byłoby mi opowiadać o przygodach Żegoty inaczej, niż właśnie w ten stylizowany sposób. Poza tym sądzę, że do powieści z pogranicza historii i fantasy szczególnie pasuje językowa archaizacja, dodająca książce nieco magicznej patyny. Bardzo ucieszyła mnie opinia Marcina Mortki, bo o taki właśnie efekt mi chodziło. Z drugiej strony spotkałem się też z zarzutem ze strony jednego z czytelników, iż ten sposób pisania nijak ma się do siedemnastowiecznej rzeczywistości. Jak więc widać, znalezienie złotego środka zyskującego powszechną akceptację to naprawdę niełatwa sprawa. Podsumowując, dla mnie język ma być spójny z warstwą fabularną powieści i mam nadzieję, że w „Czasie pomsty” udało mi się uzyskać taki właśnie rezultat.

Strony: 12

Mogą Cię zainteresować

Fotorelacja ze spotkania autorskiego z Jagną Rolską
Galeria Fahrenheit Crew - 4 kwietnia 2019

15 lutego w księgarni BookBook przy ulicy Hożej w Warszawie odbyło się spotkanie…

Antologia „Cyberpunk Girls. Opowiadania” – fragmenty

„Cyberpunk Girls. Opowiadania” to zbiór tekstów cyberpunkowych polskich autorek. I tych znanych,…

Spotkania z Jagną Rolską i Anną Szumacher na IX Targach Ciekawej Książki w Łodzi
Aktualności A.Mason - 17 listopada 2019

Już w przyszły piątek rozpoczną się IX Targi Ciekawej Książki w Łodzi.…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!