Autor: Douglas Wolk,
Tytuł oryginalny: "All of the Marvels"
Wydawnictwo: Insignis,
Redakcja: Marek Stankiewicz, Joanna Rozmus,
Korekta: Marek Stankiewicz, Joanna Rozmus,
Tłumaczenie: Adrian Skowroń,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 4 czerwca 2025
Wydanie: 1
Liczba stron: 440
Format: 14x20 cm
Oprawa: miękka,
ISBN: 978-83-68053-33-3
Cena: 59.99 PLN
Więcej informacji: Douglas Wolk „Cały ten Marvel”
27 000 stron komiksowej lektury
Kiedy w końcu lat 30. XX wieku najpierw Joe Shuster i Jerry Siegel zaprezentowali Supermana, a zaraz po nich Bob Kane oraz Bill Finger przedstawili Batmana, zapewne w najśmielszych snach nie zdawali sobie sprawy, jakiego przewrotu w kulturze popularnej dokonują. (Oczywiście przedstawiciele tak zwanej kultury wysokiej powiedzieliby raczej, że wspomniani autorzy otworzyli puszkę Pandory). Herosi o nadludzkich zdolnościach, bo za parą wymienionych podążyli niedługo kolejni tworcy, opanowali na przeszło dekadę wyobraźnię czytelników komiksów w całym zachodnim świecie. Jednak po II wojnie światowej blask superbohaterów zaczął wyraźnie blednąć i właściwie wydawało się, że czasy ich świetności bezpowrotnie minęły. Może rzeczywiście tak by się stało, gdyby nie trójka twórców: Stan Lee, Jack Kirby oraz Steve Ditko, którzy – pracując w Marvel Comics – odświeżyli motyw śmiałków obdarzonych niesamowitymi umiejętnościami, ponownie wprowadzając ich na piedestał.
O losach samego wydawnictwa, jak i o wymienionych autorach, powstały już rzesze publikacji, nie tylko biograficznych i beletrystycznych, lecz również popularnonaukowych, a nawet ujętych w formy komiksowe. Podobnie w nieco mniejszym wymiarze stało się z samymi fikcyjnymi postaciami. Jednakże jak dotąd nikt nie pokusił się o niemal całościowy przegląd wydawanych od ponad półwiecza komiksów o superbohaterach. „Cały ten Marvel” Douglasa Wolka jest właśnie takim opracowaniem. Nie skupia się na historii powstania i rozwoju wydawnictwa Marvel Comics, nie jest opowieścią o samych twórcach komiksowych, chociaż każdorazowo przytaczane są poszczególne osoby z imienia i nazwiska – scenarzyści, rysownicy, koloryści (colorist), tuszownicy (inker) czy liternicy (letterer). Nie jest wreszcie publikacją przedstawiającą wykreowanych herosów. Natomiast jest to książka o świecie stworzonym na łamach poszczególnych komiksów, jednym wielkim uniwersum, nawet jeśli rozgrywającym się w wielu różnych wszechświatach.
Autor prowadzi czytelnika najpierw w porządku chronologicznym, rozpoczynając od opisu nie tak bardzo skomplikowanych losów Fantastycznej Czwórki, następnie Człowieka Pająka, wtrącając kilka uwag o cyklu Master of Kung Fu, by wreszcie zagłębić się w coraz bardziej pogmatwane losy X-Men, Thora i Czarnej Pantery, aż w końcu dojść do wielowątkowej serii Dark Reign, a potem omówić jeszcze kwestię Avengers oraz Ms. Marvel. Poszczególne rozdziały o wymienionych postaciach i ich przygodach są przeplatane odniesieniami do różnych zmian społeczno-kulturowych i politycznych, do jakich dochodziło na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat, a które stanowiły punkt odniesienia, mniej lub bardziej ważny, dla komiksowych treści.
Przywołując konkretne numery z danej serii Douglas Wolk przeważnie nie omawia dokładnie fabuły ani tym bardziej nie poddaje jej szczegółowej analizie. Podobnie ma się sprawa z rysunkami, chociaż w tym przypadku nierzadko autor skupia się prezentowanym wizerunku danej postaci, mając na uwadze zwłaszcza jej modelowy charakter. Treść komiksu stanowi raczej pretekst do wskazania jego pozycji w całym kanonie, ewentualnie do refleksji o roli i znaczeniu jego twórców oraz przewijających się lub powtarzających wątkach. Niekiedy istotna staje się również recepcja odbiorców: wzburzonych, zaskoczonych albo zasmuconych zaprezentowaną treścią.
Niestety w tym kontekście trzeba powiedzieć, że książka na pewno nie jest przeznaczona dla osób, które nigdy nie miały w mniejszym lub większym stopniu do czynienia z komiksami Marvel Comics lub ewentualnie z kinowo-filmowym uniwersum Marvela. Trzeba wykazać się przynajmniej podstawową wiedzą o świecie herosów obdarzonych nadludzkimi zdolnościami, by móc odnaleźć się w przywoływanych postaciach, seriach i cyklach oraz niekiedy zawiłych intrygach, w których nieustannie ktoś ginie, by zaraz zmartwychwstać i ponownie umrzeć.
Inną rzeczą, mogącą nawet mocno irytować, jest nieco megalomański styl Douglasa Wolka, dość nieumiejętnie przykrywany fałszywą skromnością. W konwencji typowej dla amerykańskiego stylu bycia autor pisze o osobistych doświadczeniach z komiksami, czasie przeznaczonym na lekturę woluminów z przeszło półwiecza oraz bezsprzecznie katorżniczej pracy poświęconej na odkrycie niuansów i zależności, czasami pozornie zupełnie niezwiązanych ze sobą wątków. Wolk kryguje się, a być może nawet stara się odciąć od fanatyków zbierających pierwsze wydania i unikalne numery, niekiedy nigdy niewyciągane z foliowych koszulek, a jednocześnie przyznaje się do zgromadzenia pokaźnej liczby komiksów, które przechowuje w specjalnych kartonach, i którymi chciał zarazić swojego syna, ku jego rozczarowaniu niewykazującego zainteresowania seriami Marvela (do czasu). Szczytem tego postępowania jest rozdział trzeci, swoisty Q&A, w którym Amerykanin tłumaczy między innymi czym jest dobry komiks (oczywiście, ten który czytelnik za taki uzna), co to jest powieść graficzna (według niego – historia wydana w formie zbiorczej, książkowej), dlaczego filmy różnią się od swoich papierowych wersji albo w typowo purytański sposób boleje nad „ociekającymi seksem ilustracjami”.
Innym, już na pierwszy rzut oka widocznym niedostatkiem książki „Cały ten Marvel” jest całkowity brak ilustracji. Próżno szukać w publikacji grafik przedstawiających bohaterów, niezależnie czy mowa o kadrach z przytaczanych opowieści, czy ogólnych wizerunkach, oraz okładek opisywanych komiksów. Jest to o tyle zrozumiałe, o ile koszty związane z prawami autorskimi prawdopodobnie przekroczyłyby zyski z publikacji pracy Douglasa Wolka niezależnie od ich wielkości. Z drugiej strony jednak szkoda, że najwyraźniej nie potrafił on sam lub jego wydawca porozumieć się z Marvel Comics, tym bardziej że jest ona raczej pozbawiona wszelkich możliwych kontrowersji.
Mimo wszystko jest to naprawdę fascynująca lektura, przeznaczona zarówno dla zagorzałych miłośników, jak i zwykłych, nawet tylko okazjonalnych czytelników komiksów. Dzięki poświęceniu Douglasa Wolka można na przykład dowiedzieć się, po które serie komiksowe warto sięgnąć samemu, a które raczej ominąć, niekoniecznie zaraz z daleka. Wykonany przegląd jest dowodem, jaką drogę przeszli superbohaterowie oraz opowiadający o ich przygodach scenarzyści i rysownicy, co na przestrzeni lat uległo diametralnej zmianie, a co pozostało niemal w takim samym kształcie. Ta swoista kronika dziejów wypełnia lukę w wiedzy komiksowej. Można powiedzieć, że jest poniekąd wszystkim, co ktoś chciałby wiedzieć o seriach Marvel Comics, ale bał się dotąd zapytać. Dzięki publikacji „Cały ten Marvel” – już nie musi.
Maciej Tomczak

O artefaktach cudownych
Jeri Westerson Wąż wśród cierni Tłum.: Patryk Sawicki Fabryka Słów 2012 Stron:…

Książki na poprawę humoru
Odrobina wyższej matematyki przyda się każdemu… na przykład magowi, na którego szarżuje wściekły troll. Kazimierz…

Powrót legendy
Konrad „Khorne S” Fit spisuje legendę. Nie, wróć. Konrad „Khorne S” Fit…
















Kraków
13.05.2026 - 17.05.2026