ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Osa” Eric Frank Russel

Strzeż się osy „Ostatniej nocy, jeśli wierzyć oficjalnym doniesieniom, nasi zniszczyli po raz dziesiąty tę samą flotę statków kosmicznych spakum. Dzisiaj ścigają resztki tego, co zostało rzekomo zniszczone. Od miesięcy ustępujemy tryumfalnie przed zniechęconym do walki wrogiem, który naciera w sposób niezorganizowany”. Książka Erica Franka Russella „Osa” pewnie przeszłaby poniżej mojego radaru, bo ani nie […]

[Recenzja] „Wieczna wolność” Joe Haldeman

Po krótkim odpoczynku, czas najwyższy wracać do pracy i normalnego rytmu. Oto RedNacz pochyla się nad „Wieczną wolnością”.
(…) Mimo upływu niemal pięćdziesięciu lat od momentu wydania „Wiecznej wojny” i napisania kilkudziesięciu książek – w tym także wyróżnianych najważniejszymi nagrodami science fiction – Amerykanin nadal w świadomości wielu czytelników pozostaje autorem wyłącznie tej właśnie powieści. Być może perspektywa bezpośredniego stawienia czoła własnemu sukcesowi skłoniła Haldemana, aby po ćwierćwieczu powrócić do swoich bohaterów i ich historii (…)

[Recenzja] „Gaz do dechy” Joe Hill

Juliusz „Q” Mróz przeczytał i napisał kilka słów o trzynastu historiach mistrza grozy młodego pokolenia.
Nie jest tajemnicą, że Joe Hill to tak naprawdę Joseph Hillstorm King. W czasach, gdy debiutował i chciał uniknąć bycia postrzeganym jako syn swojego ojca, gdybym nawet wówczas dysponował taką wiedzą, zaczynanie od powyższego stwierdzenia byłoby nietaktem. Jednak teraz, gdy odniósł już samodzielny sukces, i nie tylko nie ukrywa, że jest potomkiem Króla Horroru, ale i wydaje się dumny z takiego pochodzenia – vide powstałe jako efekt ojcowsko-synowskiej współpracy, a wchodzące w skład o omawianego zbioru opowiadanie „Throttle” i przedmowa do „Gazu do dechy” – można mieć nadzieję, że – gdyby jakimś cudem przeczytał niniejszą recenzję – nie pogniewałby się za stwierdzenie, że widać rodzinny, kingowski, talent do opowiadania historii.

[Recenzja] Antologia „Nowoświaty”

Stanisław Lem, o ile odszedł „zaledwie” piętnaście lat temu, o tyle od trzydziestu pięciu nie był właściwie aktywnym pisarzem beletrystyki; chociaż pozostawał nieustannie czujnym i niezmiennie krytycznym obserwatorem współczesności. Jego proza bez wątpienia jest nadal nie tylko źródłem wielu niespodzianek – kiedy okazuje się, jak trafnie pochodzący ze Lwowa autor przewidywał przyszłość – lecz przede wszystkim nieustannie inspiruje następnych pisarzy. W ustanowionym przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej 2021 Roku Lema pojawia się wiele mniejszych i większych inicjatyw, wspominających lub odwołujących się do dorobku autora. Jedną z nich jest antologia „Nowoświaty”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN.

[Recenzja] „Szept” Lynette Noni

Lynette Noni jest obecnie czołową autorką beletrystyki w Australii. Studiowała dziennikarstwo i pisanie tekstów, ale uzyskała też dyplom w dziedzinie badania ludzkich zachowań. Jest autorką bestsellerowej serii sześciu powieści fantasy „The Medoran Chronicles”.

[Recenzja] Antologia „Tarnowskie Góry Kryminalnie”

Mimo dwunastu historii „Tarnowskie Góry Kryminalnie” nie są szczególnie długą antologią. Fabuły są krótkie, lecz bardzo dobrze napisane. Nie chodzi bynajmniej o style autorek i autorów, chociaż oczywiście tym również nie można nic zarzucić, lecz o sposób skonstruowania opowieści. Intrygi są misternie utkane, nie ma w nich chaosu czy przypadku, a zatem wszystkie sceny czy dialogi odgrywają istotną rolę. Podobnie prezentują się występujące pierwszo- i drugoplanowe postaci, na przedstawienie których pisarki i pisarze nie mieli za wiele miejsca…

[Recenzja] „Wszystko pochłonie morze” Magdalena Kubasiewicz

W ramach akcji „dzisiaj premiera – dzisiaj recenzja”, Anna Szumacher przeczytała i napisała kilka słów o książce „Wszystko pochłonie morze” Magdalena Kubasiewicz.
Sięgnęłam po książkę Magdaleny Kubasiewicz z pewną dozą czytelniczego spokoju, bo – znając jej wcześniejszą twórczość fantastyczną – wiedziałam, że dostanę coś przynajmniej dobrego. Może nie odkrywczego, ale porządnego. O, jakże się myliłam…

[RECENZJA] Antologia „Fantastyczne pióra 2019”

Pomysły i ich rozwinięcia są dość klasyczne, a można nawet rzec, że konserwatywne. Dla przykładu: androidy zyskujące samoświadomość, paktowanie z diabłem, podróże nawiedzonym pociągiem, postapokaliptyczna wizja świata bez perspektyw na jego poprawę, pętle czasowe czy transformowanie ciała mocą swoich pragnień są motywami znanymi i już po wielokroć powielanymi w literaturze, komiksie, filmie lub grach komputerowych. Nie oznacza to, że opowiadania są z tego względu nużące lub nie mogą się podobać. Natomiast pozwala przypuszczać, że próby przełamania konwencji nie są często podejmowane, co może też być konsekwencją negatywnych reakcji odbiorców.

[RECENZJA] „Mroczny zew” Maciej Liziniewicz

Podobnie jak w przypadku debiutu, również w „Mrocznym zewie” Maciej Liziniewicz powala czytelnika swoją znajomością organizacji społeczno-kulturowej czy militarnej I Rzeczpospolitej. Z pieczołowitością przedstawia funkcjonowanie zhierarchizowanego społeczeństwa i relacji zachodzących zarówno pomiędzy poszczególnymi stanami, jak i wewnątrz nich. Przedstawia zwyczaje związane z podróżowaniem, przyjmowaniem gości, spędzaniem czasu na posiłkach i naradach, organizacją polowania, w tym zwłaszcza na potwory, a jednocześnie porywa opisami walki i pojedynków. Przy czym erudycja autora powala, lecz w żadnym wypadku nie przygniata.

[RECENZJA] „Czarna Góra” Andrzej Pilipiuk

Na pięć tekstów mamy dwa opowiadania przygodowe praktycznie bez fantastyki, dwa opowiadania ze śladową ilością (niby coś fantastycznego w nich jest, ale usunięcie tego elementy nic by zasadniczo nie zmieniło) i jedno opowiadania stricte fantastyczne. Historie osadzone są w różnych czasach, różnych miejscach, mają różnych bohaterów (choć tu muszę nadmienić, że wszystkie główne postacie znamy z poprzednich utworów autora). Mimo najszczerszych chęci nie potrafię znaleźć żadnej myśli przewodniej.

[Recenzja] „Zodiaki. Genokracja” Magdalena Kucenty

Anna Szumacher przeczytała „Zodiaki. Genokracja” Magdaleny Kucenty. Przeczytała i napisała. A było to tak:
Nie jest łatwo być człowiekiem, to prawda powszechnie znana. Jednak kiedy jesteś biopunkowym tworem, wynikiem niepojętej i nieco sadystycznej gry między wszechpotężnymi rodzicami, dopiero masz pod górkę. A szaleni rodzice to i tak drobiazg, jeśli codziennie musisz borykać się z faktem, że masz w głowie dwie skrajne osobowości, klona, który chce cię zabić, lub ukrytą płytko pod skórą zabójczynię bardzo lubiącą marchewki. I teraz skupiliście się na marchewkach, prawda?…

[Recenzja] „Per aspera ad astra” Robert J. Szmidt

Każdy fan science fiction – czy to filmów czy literatury – zapytany o historię grupy zamkniętej w jednej przestrzeni potrafi wymienić przynajmniej jeden tytuł. W takich opowieściach przewija się kilka motywów: problemów we współpracy z innymi ludźmi, podkreślonych przez odmienność charakterów czy sztucznej inteligencji, na której osąd trzeba się zdać oraz zagrożeń płynących z podróży poprzez niezbadane rejony kosmosu.

[RECENZJA] „Człowiek do przeróbki” Alfred Bester

W latach 50. w USA nikt oficjalnie nie zastanawiał się nad sensownością stosowania kary śmierci – po prostu ją wykonywano. W „Człowieku do przeróbki” widzimy jej swoistą antytezę, przeróbkę właśnie. Niby wszystko jest pięknie i humanitarnie, człowiek zachowuje głowę na karku, jednak trudno mi powiedzieć, co wydaje się bardziej okrutne: odebranie człowiekowi życia na krześle elektrycznym czy przeróbkę właśnie.

[Recenzja] „Szklany mag” Charlie N. Holmberg

„Szklany mag” to druga część tworzonego przez Charlie N. Holmberg cyklu o ludziach specjalizujących się w magii… nazwijmy to cywilizacyjnej. Dlatego można zostać mistrzem od papieru, plastiku, szkła czy metalu. Jeśli nie czytaliście tomu pierwszego, czyli „Papierowego maga”, koniecznie po niego sięgnijcie, bo to jedna z sympatyczniejszych serii dostępnych obecnie na rynku. Jednak jeśli znacie już Ceony… zapraszam w dalszą podróż.

[Recenzja] Antologia „Cyberpunk Girls. Opowiadania”

Różnego rodzaju parytety społeczne zawsze wzbudzały pewną dozę zakłopotania. Kryjące się za nimi intencje są najczęściej jak najbardziej słuszne, lecz wykonanie już niekoniecznie przynosiło zamierzone skutki. Podobnie traktowane bywają publikacje tworzone przez określony typ autorów lub skierowane do konkretnego odbiorcy. Nie inaczej jest zatem, jeśli chodzi o antologie stworzone przez pisarki; wystarczy przypomnieć niektóre nieprzychylne komentarze po pierwszym zbiorze Hardej Hordy. Z niezrozumiałych powodów część środowiska popada w niemające pokrycia w rzeczywistości stereotypy, zwłaszcza gdy chodzi o literaturę science fiction, traktowaną przez długi czas jako domena mężczyzn. Zupełnie niesłusznie, co dobitnie udowadniają „Cyberpunk Girls”.

[RECENZJA] „Wędrująca Ziemia” Cixin Liu

Ten rodzaj tekstów fantastycznych to – świadomy lub nie, któż to wie? – powrót do korzeni science fiction. Do czasów, gdy autorzy fantastyki nie silili się zbytnio na literackie subtelności, stawiając sobie za główne zadanie olśnić na chwilę czytelnika błyskiem oryginalnego pomysłu. I znowu brakuje mi wiedzy, by orzec, czy jest to immanentna cecha opowiadań Cixina Liu, czy świadomy dobór tekstów, które weszły w skład tomu. Niestety, bariera językowa jest tu nie do pokonania. O ile w przypadku tekstów angielsko- czy rosyjskojęzycznych można sięgnąć do oryginału, by zyskać szerszą perspektywę i wyrobić sobie zdanie, o tyle język chiński jest przeszkodą nie do pokonania.

[RECENZJA] „My” Jewgienij Zamiatin

Jest jednak coś, co tę książkę wyróżnia i czyni ważną także po latach. Ten decydujący czynnik to sposób, w jaki autor prezentuje zagadnienie. Skupia się nie na opisach Systemu, nie na pokazywaniu jego niegodziwości i niesprawiedliwości, lecz na uwięzionym w Systemie człowieku. Na „idealny” świat patrzymy oczami obywatela Państwa Jedynego, państwa powszechnej szczęśliwości i harmonii. Cała historia to wbrew pozorom nie opowieść o rewolucji, lecz dogłębna, drobiazgowa analiza ludzkiej duszy. Świat się nieustannie zmienia. Dyktatury i totalitarne ustroje rodzą się i upadają, przyjmują różne nazwy i formy, lecz jedno pozostaje niezmienne – ludzka dusza: niepokorna, nieugięta, nieprzewidywalna.

[Recenzja] „Cyberpunk. Odrodzenie” Andrzej Ziemiański

Cyberpunk Odrodzenie zdaje się lekturą idealną dla osób oczekujących premiery gry Cyberpunk 2077–zatłoczone miasto rządzące się własnymi prawami, cyborgizacja ciał, gangsterzy i kryminaliści. W swojej powieści Ziemiański wykorzystuje jedynie pojedyncze elementy tytułowego cyberpunku, przez co łatwo zapomnieć, że w takim świecie rozgrywa się akcja. Autor bezsprzecznie czerpie z różnych źródeł, dlatego nie określiłabym tej powieści jedną etykietką – w szczególności cyberpunkową. Nie da się jednak ukryć, Ziemiański umiejętnie łączy różne gatunki…

Fahrenheit