ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Papierowy mag” Tom 1. Charlie N. Holmberg

Magia papieru
Są takie książki, które przyciągają czytelnika prawie… magicznie. Ot, gdzieś mignie fragment zapowiedzi, grafika na okładce albo cytat i wiecie, po prostu wiecie, że musicie ją przeczytać. Wasze życie straci sens a w ogóle to umrzecie, jak nie dorwiecie tej powieści w swoje łapki. „Papierowy mag” miał taki wpływ na mnie. Czy czar okazał się prawdziwy, czy też były to tylko dym i lustra, ukrywające typową fantastyczną średniawkę? Zapraszam do recenzji.

[RECENZJA] „Kurczaczek i Salamandra” Aneta Jadowska

Aneta Jadowska nie ustaje w dostarczaniu swoim czytelnikom nowych książek i nowych wrażeń. Tym razem jednak sięga po nieco młodszych bohaterów, pisząc o dzieciach – ale nie dla dzieci. Kolejne pokolenie Thornverse dorasta i, jak można się spodziewać, wpada po uszy w kłopoty, zupełnie jak jego poprzednicy. W końcu „wszystko zostaje w rodzinie”.

[RECENZJA] „Cienie Nowego Orleanu” Maciej Lewandowski

Za świat przedstawiony i ogrom historycznego researchu tak dogłębnego, że często uzupełnianego przypisami dla przeciętnych czytelników laików, należą się autorowi gromkie brawa. Opisywane przez autora miasto żyje, oddycha, wydala, łaknie, pożera, rozbrzmiewa muzyką. Można śmiało powiedzieć, że jest równorzędnym bohaterem powieści, równie ważnym co czarne charaktery i kliszowy, dość banalny, boleśnie schematyczny detektyw usiłujący rozwikłać zagadkę rytualnego mordu.

[RECENZJA] „Odzyskanie czasu” Baoshu

Jak potoczyły się losy Yun Tianminga po tym, jak jego mózg został wysłany w kosmiczną podróż? Jak wyglądają Trisolarianie? Kim był Śpiewak? Co spotkało Cheng Xing i Guan Yinfana, gdy opuścili bezpieczny mikrokosmos? Baoshu bezbłędnie wyłapuje i wspaniale kontynuuje oraz rozwija to, co podbiło serca czytelników i przyczyniło się do światowego sukcesu „Wspomnienia o przeszłości Ziemi”.

[Recenzja] Trylogia Thrawna Timothy’ego Zahna

Legendarna Trylogia Zahna (określam ją mianem “legendarna”, ponieważ mamy już kanoniczną, inną trylogię, tego samego autora i z tym samym bohaterem, a na horyzoncie pojawiają się kolejne książki opowiadające o niebieskoskórym genialnym admirale) to pozycja, którą koniecznie powinni poznać fani Gwiezdnych wojen, pomimo że nie jest już kanoniczna.

[RECENZJA] „Niegodziwi święci” Emily A. Duncan

Kierując powieść do młodego czytelnika, autorka starała się przewidywać oczekiwania odbiorcy. A młodzi – wiadomo – lubią, żeby było strasznie i depresyjnie (niekoniecznie w tej kolejności). Duncan dwoi się więc i troi, żeby stworzyć mroczną, tajemniczą i krwawą atmosferę. Tak, takich elementów jest w „Niegodziwych świętych” sporo. Z pewnością zachwyceni będą miłośnicy „mhrocznych i sthrasznych” klimatów.

[RECENZJA] „Nocturna” Maya Motayne

Gdyby nie pewien wypadek w dzieciństwie, Finn nigdy nie trafiłaby w łapy psychopatycznego Ignacia. Gdyby nie był psychopatą wymagającym od niej mordowania i kradzenia, nigdy nie zyskałaby siły, by od niego uciec i zacząć życie na własną rękę. Gdyby nie jej siła i samodzielność, nigdy nie trafiłaby do jaskini nielegalnego hazardu w chęci zdobycia bezcennych ksiąg, które mogłaby opchnąć za sporą sumkę na czarnym rynku. Gdyby nie księgi, drogi Finn i Alfiego nigdy by się nie zeszły.

[Recenzja] Marta Kisiel „Płacz”

Kolejny raz w dniu premiery książki pojawia się jej recenzja RedNacza – tym razem (dużo słów) na temat „Płaczu” Matry Kisiel. Uwaga! Kto nie czytał „Nomen omen” oraz „Toń” może napotkać drobne spoilery.
„’Płacz’ jest zwieńczeniem cyklu wrocławskiego Marty Kisiel, zapoczątkowanego kilka lat temu przez ‚Nomen omen’. Wtedy nie było jednak mowy o antykwariuszach, zegarmistrzach czy, zwłaszcza, wędrówkach w czasie. Fabularnie ‚Płacz’ jest zatem bezpośrednią kontynuacją książki ‚Toń’. To jej bohaterowie stanowią kluczowych protagonistów nowej powieści…”

[RECENZJA] „Black Mirror. Czy to już się dzieje?” Fabio Chiusi

Szczerze pisząc, kiedy wziąłem do ręki książkę Fabio Chiusiego, spodziewałem się, że dostanę treści odtwórcze, będące w gruncie rzeczy streszczeniem tego, co można było obejrzeć na Netfliksie. Nawet w informacjach prasowych można było przeczytać, że „w książce omówiono wszystkie odcinki i sezony serialu, kompleksowo i wyczerpująco przedstawiając powiązania między wątkami filmowymi a światem, w którym żyjemy lub żyć będziemy”. Na szczęście pomyliłem się.

[RECENZJA] „Braciszkowie niebożątka” Tomasz Gnat

Magia. Jest jej w powieści dużo, ale to „inna” magia niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni dzięki lekturze książek fantastycznych. To i dobrze, i niedobrze. Dobrze, bo oryginalność zawsze jest w cenie, nietuzinkowe koncepcje głębiej zapadają w pamięć, a prekursorowi nikt nie zarzuci, że posiłkuje się cudzymi pomysłami. Niedobrze, bo podczas lektury nieświadomie szukamy wzorców znanych i lubianych, tak samo jak cenimy np. utwory muzyczne z wykorzystaniem charakterystycznych fraz i riffów.

[RECENZJA] „Miłość bogów” Rafał Dębski

Tym, co zawsze mnie cieszyło w prozie Rafała Dębskiego, jest niezwykła umiejętność konstruowania bohaterów. Zawsze są spójni logicznie, barwni i dopracowani. Często się zdarza, że czytając jakiś tekst ciężko jest się na początku zorientować kto jest kim, a postacie niejednokrotnie się ze sobą zlewają. U Rafała Dębskiego jeszcze nigdy mi się nic takiego nie przytrafiło.

[Recenzja] „Sezon na czarownice. Chilling Adventures of Sabrina” Sarah Rees Brennan

Za międzynarodowym sukcesem Sabriny stał sitcom z lat 90. XX wieku – jego odbiór był tak dobry, że zakończył się dopiero po siedmiu sezonach, a doczekał jeszcze trzech filmów telewizyjnych. Współcześnie mroczniejsze oblicze czarownicy przedstawia rozpoczęta w 2014 roku kolejna seria komiksowa, za którą odpowiada Robert Aguirre-Sacasa oraz Robert Hack. Na jej podstawie powstał wyprodukowany przez Netflix serial „Chilling Adventures of Sabrina”, stanowiący inspirację dla książki autorstwa Sarah Rees Brennan.

[RECENZJA] „Upadek Gondolinu” J.R.R. Tolkien

Są jednak książki szczególne, które stanowią kamienie milowe w obrębie gatunku. I właśnie za taką książkę uważam „Upadek Gondolinu” J.R.R. Tolkiena.

Bez tej książki współczesna fantasy nie byłaby taka jak dziś. Być może nawet nie powstałaby w ogóle, (choć jest to mało prawdopodobne). „Upadek Gondolinu” został napisany sto lat temu i to właśnie w nim Tolkien naszkicował zarys gatunku: szlachetne elfy, wojownicze krasnoludy, podłych orków, ludzi prawych i nieprawych, a także baśniowe królestwa z całym ich przepychem.

[RECENZJA] „Zmierzch bogów” Michał Gołkowski

W każdej części dodaje coś nowego, więc opowieść o Zahredzie nie jest męczeniem schematu: „zbudził się, doszedł do władzy, zginął”. Każdy kolejny ukazuje nam głównego bohatera od nieco innej strony, dzięki czemu cykl nie jest monotonny i – dzięki powtarzalności schematu – po prostu nudny. To mi się podoba.

[RECENZJA] „Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena” Simon Lars

„Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena” to prosta, zabawna lektura dla czytelnika spragnionego bezpretensjonalnej rozrywki. Nie uświadczycie w tekście zbyt głębokich treści, filozoficznych rozważań ani głebokiej analizy psychologicznej, za to z pewnością znajdziecie wartką akcję i sporo humoru. Innymi słowy, rzecz lekka, łatwa i przyjemna – taka, której każdy od czasu do czasu potrzebuje.

[RECENZJA] „Instytut” Stephen King

Lekturę „Instytutu” rozpoczynałam z lekkim niepokojem. Jak będzie tym razem? Czy King da radę, czy rozczaruje? Początek książki okazał się bardzo kingowski – kawał świetnej prozy obyczajowej sugerującej jedynie między wierszami, że już niedługo coś się zdarzy. Senny opis amerykańskiego miasteczka stopniowo ustępuje miejsca sensacji, a ta z kolei płynnie przechodzi w fantastykę.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!