Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] Antologia „Obcość”

Zapomniane Sny po raz piąty

 

Piąty tom cyklu antologii ze stajni „Zapomnianych Snów” tym razem narzucił pisarzom temat przewodni „OBCOŚĆ” i pewnie niejeden autor podczas pisania tekstów nucił sobie: „Jestem obcy w moim mieście, jestem obcy pośród was, jestem obcy w moim własnym śnie, jestem tylko cieniem” z zestawu startowego zespołu IRA. I jak w każdej antologii – a szczególnie dużej antologii charytatywnej – teksty trafiają się bardzo różne, na wielu płaszczyznach, zaczynając od podejścia do tematu, a na poziomie wspomnianych tekstów kończąc. Tutaj główną wadą co poniektórych utworów było albo a) strumieniowanie świadomości bez myślenia o bohaterach czy jakiejkolwiek fabule, albo b) odkrywanie z zaskoczeniem, że każdy tekst musi do czegoś prowadzić, zwykle do sensownego zakończenia. Jednak ogólny poziom całości jest całkiem niezły. Jako bonus można potraktować jedno zagraniczne opowiadanie, autorstwa Petera Wattsa, choć akurat nie znalazło się na mojej prywatnej liście tekstów, przy których zostawiłam sobie zakładkę nieco lepszej jakości.

I jak to w przypadku dużych antologii bywa (a trzydzieści opowiadań to już jest kobyłka, choć cały e-book nie ma nawet dwustu stron) powiedzenie czegoś o wszystkich tekstach byłoby takim samym koszmarem dla recenzenta, jak i później dla czytelnika – choć z autorskiego punktu widzenia podejrzewam, że jednak każdy chciałby zobaczyć przy swoim nazwisku choć zdanie opinii. Poniżej znajdziecie więc krótkie wspominki o kilkunastu wybranych tekstach, które z jakiegoś powodu zwróciły moją uwagę – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jeśli zatem znajdujecie się na liście, gratulacje!

„Edengate” Sylwii Finklińskiej to cudowny, przewrotny tekst o tym, że świat nie znosi pustki, a równowaga we wszechświecie musi zostać zachowana. Grupa naukowców doprowadza do zlikwidowania zamieszek i nienawiści kibicowskiej na stadionie podczas meczu, a wtedy… Nie będę wam mówić nic więcej, niech wasza wyobraźnia dopowie resztę. A jeszcze lepiej, przeczytajcie „Edengate”. „Już cię nie poznaję” Natalii Klimaszewskiej ogrywa w sumie typowy motyw MY i ONI oraz rozważań, do czego mogą doprowadzić akcje w stylu procesów czarownic z Salem, a jednak robi to w sposób tak klimatyczny, że niby wyświechtany topos nadal sprawia przyjemność. „Spojrzenie lisa” Doroty Gdańskiej zabiera nas w cudowną – a jednocześnie upiorną – wyprawę w świat pamiątek z podróży i mówi, że powinniśmy uważać na to, co kupujemy. I że należy dbać o kupione przedmioty, bo… no właśnie. Mogą się dziać dziwne rzeczy.

„Sto lat, sto lat” Arkadiusza Pindrala opowiada o pułapce nieśmiertelności i tym, jak daleko może nas zaprowadzić rozwój technologii. Niech za reklamę tekstu służy jego ostatnie zdanie: „O ile lepiej by mi się żyło, gdybym zabił nie tego siebie”. Kolejny tekst, „Obcy znajomy” Aleksandry Rybackiej, pokazuje, że zawsze i w każdej sytuacji można znaleźć romans – i opowiedzieć o nim z klasą. „Krwiobieg” Aleksandry Woźniak-Marchewki jest chyba najbardziej obrazowym tekstem z antologii, wierzyłam w każde powiedziane tam słowo, widziałam te budynki, czułam tytułowy krwiobieg miasta, tego groźnego i żarłocznego bóstwa. Zdecydowanie NIE mam ochoty jechać teraz do Paryża. „Taniec w piekle” Szymona Szymańskiego nie opowiada o niczym wielkim ani epickim, ale za to pokazuje, że w drobnych sytuacjach też kryje się magia. I – wbrew groźnemu tytułowi – to tak przyjemnie ciepły tekst. W końcu o wulkanie.

„Pod powierzchnią” Darii Czyszkowskiej pokazuje, że nawet w miniaturze literackiej można z rozmachem pójść w światotworzenie i zrobić to perfekcyjnie. I choćby dlatego warto przeczytać ten tekst. „Królestwo Falujących Traw” Krzysztofa Marcińskiego zabrało mnie do przeszłości, klasycznych powieści przygodowych jak u Maya, Szklarskiego czy Verne’a. Chętnie dowiedziałabym się więcej o tych bohaterach, zanim trafili na… nieco zbyt świadome trawy. „Ta druga” Natalii Klimaszewskiej jest tekstem potwornym, bo neurologia człowieka to jednak teren czasami kompletnie niezbadany i to, co przydarzyło się głównej bohaterce, mogłoby spotkać każdego z nas. Ogólnie brrr. Polecam, ale brrr. „Ten, który nie spadł z nieba” Aleksandry Bednarskiej nie odkrywa może Ameryki, jednak jasno pokazuje, że ci NASI czasami są obcymi, a ci OBCY mogą stać się naszymi. Ot, taka zagwozdka istnienia ludzkości.

„Pieśń umierającego” Natalii Kędry to ciekawe połączenie legendy o Szczurołapie i historii o społecznym zjawisku tanecznej manii. Dobrze napisane, dobrze się czyta, czasami tyle wystarczy, by zapaść w pamięć. „W bocznych lusterkach nocną porą migają perspektywy” Filipa Duvala to krótka historia o naszych życiowych marzeniach, planach i perspektywach, które czasami się ziszczają, a czasami… trafiają do samochodowego bagażnika. Ot, nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Podsumowując, „Obcość” to antologia dosyć nierówna, ale za to bardzo szeroka tematycznie. Kryje się tu i science fiction i post-human horror, a także fantasy, dystopia, groteska czy obyczaj… Jeśli jesteście otwarci na różne spojrzenia na świat i różne gatunki, myślę, że znajdziecie tu coś dla siebie. I może będzie to zupełnie co innego, niż to, co trafiło do mnie.

Warto też wspomnieć na koniec o dwóch rzeczach: antologia ma całkiem przyjemną dla oka, choć nieco niepokojącą okładkę, a jej twórcy – pamiętając o wszystkich swoich odbiorcach –stworzyli również audiodeskrypcję okładki dla osób niewidomych. I choćby dlatego należy się tej pozycji dodatkowa gwiazdka w ocenie. I choć antologia jest darmowa, to działa na zasadzie charityware i wspiera stowarzyszenie Otwarte Klatki, działające na rzecz poprawy losu zwierząt hodowlanych, prosząc czytelników, by w ramach dowolnej możliwej pomocy wsparli organizację darowizną. To niby drobiazgi, ale liczą się jak naprawdę wielkie rzeczy, choćby dlatego, by nikt nie czuł, że przewodnim tematem jego życia jest ta tytułowa „Obcość”.

 

Anna Szumacher

Mogą Cię zainteresować

Poleć to jeszcze raz, Doroto (12)
Bookiety Fahrenheit Crew - 9 czerwca 2014

Salman Rushdie „Czarodziejka z Florencji” Zaczarowany świat, zaczarowana książka, to chyba oczywiste, wszak inna…

Reputacja Andrzeja Pilipiuka
Recenzje fantastyczne A.Mason - 21 września 2015

Reputacja jest w cenie nie tylko u wiktoriańskich panien na wydaniu… u pisarzy również (a może nawet przede wszystkim…

Upadek cywilizacji smartfonów

Katastrofa jest blisko. Już zresztą kiedyś prawie nastąpiła. W roku 1859 olbrzymi obłok…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Fahrenheit