Autor: Neil deGrasse Tyson,
Grafika: Stephen J.Tyson,
Tytuł oryginalny: "Merlin's Tour of the Universe: A Skywatcher's Guide to Everything from Mars and Quasars to Comets, Planets, Blue Moons, and Werewolves"
Wydawnictwo: Insignis,
Redakcja: Maria Brzozowska, Tomasz Brzozowski,
Korekta: Karolina Zelewska,
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński,
Typ publikacji: papier, ebook,
Premiera: 12 listopada 2025
Wydanie: 1
Liczba stron: 304
Format: 12x19 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-68639-02-5
Cena: 49.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-68639-03-2
Więcej informacji: Neil deGrasse Tyson „Z Merlinem przez wszechświat”
Listy o Wszechświecie
Ludzie posiadający ogromną wiedzę naukową nie zawsze potrafią przekazywać ją dalej w sposób zrozumiały. Zdanie to wydaje się być truizmem, ale niestety mało kiedy zdajemy sobie sprawę, jakie ciągną się za nim konsekwencje za nim idą, choćby dla kolejnych pokoleń żądnych wiedzy. Cóż bowiem z tego, że ktoś posiada wybitny umysł i rozumie pewne skomplikowane zjawiska, skoro nie potrafi wytłumaczyć ich w zrozumiały sposób ani na swoich wykładach, ani poprzez pisemną twórczość naukową czy popularnonaukową. Dlatego wypada docenić naukowców takich jak Neil deGrasse Tyson, który poza posiadaniem wybitnego umysłu, od wielu lat wykazuje nie tylko umiejętności, ale też i chęć, żeby przyswojoną przez siebie wiedzę przekazywać dalej i popularyzować. Bez wątpienia ma po prostu dryg do tego typu działalności. Realizuje się zarówno poprzez udział w rozmaitych programach telewizyjnych, jak i pisanie artykułów i książek popularnonaukowych.
Ostatnio nakładem wydawnictwa Insignis ukazała się jego najnowsza książka, o dość długim tytule „Z Merlinem przez wszechświat. Planety, gwiazdy, galaktyki, czarne dziury – kosmiczna podróż aż po krańce poznania”. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie jest to „najnowsza” pozycja i że ukazała się już nawet w Polsce dawno temu. Jednak prawie trzydzieści lat, które minęło od pierwszego wydania, to w naukach związanych z kosmosem szmat czasu, z kilkoma przełomami i dziesiątkami pomniejszych odkryć, zaś DeGrasse Tyson nie mitrężył, tylko gruntownie swoją książkę przeredagował po to właśnie, by była jak najbardziej aktualna w połowie trzeciej dekady lat dwudziestego pierwszego wieku.
Jest to książka popularnonaukowa, ale dość specyficzna. Została stworzona bowiem w formie odpowiedzi na listy czytelników do rubryki w gazecie, jednak podmiotem udzielającym replik nie jest sam profesor Tyson, lecz pewien obcy z Galaktyki Andromedy, zwący się Merlinem. Jest to istota obdarzona nader wybujałym humorem, a także nieskończoną cierpliwością i sympatią do gatunku ludzkiego. Poprzez tę kreację autor może na pytania często proste, zapewne trywialne w oczach tak wybitnego naukowca, odpowiadać w sposób dosłownie „łopatologiczny”, ale nie pozbawiony lekkości i sporych dawek humoru. Zdarzają się, na przykład, wierszyki, cytaty ze słynnych dzieł literackich, a nawet odpowiedzi składające się wyłącznie z trzech liter („tak” bądź „nie”).
Taka forma nie jest w żaden sposób traktowaniem czytelnika nieobeznanego z tajnikami astrofizyki z góry przez wybitnego naukowca, jak i nie jest również próbą odnalezienia nowej formy literackiej dla swoistej encyklopedii popularnonaukowej. „Z Merlinem przez wszechświat” (pozwólcie państwo, że skrócę tytuł do tej wygodnej formy) nie rości sobie w żadnym wypadku prawa do takiej pozycji. Tę rolę prędzej już spełnia inna pozycja Neila deGrasse Tysona: „Astrofizyka dla zabieganych”. Tymczasem rubryka z odpowiedziami na listy, prowadzona przez sympatycznego Merlina, podzielona na trzynaście tematycznych rozdziałów, jest swoistym wstępem do poznawania wiedzy w tej tematyce. Wstępem bardzo przystępnym, sympatycznie napisanym i tłumaczącym najważniejsze informacje tak, by pojąć mógł je zarówno młody człowiek, jak i osoba starsza, która postanowiła uzupełnić swoje braki w wiedzy.
Co więcej, ta wyjątkowa pozycja swoją jakość zawdzięcza też w sporej mierze uroczym i zabawnym rysunkom, wykonanym przez Stephena J. Tysona (prywatnie rodzonego brata Neila deGrasse Tysona). Towarzyszą one często odpowiedziom na pytania wszelakie, z jednej strony, czyniąc całość tekstu jeszcze bardziej zachęcającą dla młodych, z drugiej strony, powodując uśmiech u starszych czytelników. Biorąc pod uwagę planowane przez autora przeznaczenie publikacji, myślę, że ten rodzaj zilustrowania jest po prostu strzałem w dziesiątkę. Nie można też zapomnieć, że nawet najcenniejszy tekst wiele mógłby stracić przy kiepskim przekładzie. Na szczęście ta pozycja Tysona przetłumaczona została przez Jakuba Radzimińskiego, którego przy tłumaczeniu wierszy wspierał współredaktor naukowy, Tomasz Brzozowski. Wyszło im to tak dobrze, że myślę, iż gdyby Neil deGrasse Tyson znał nasz język, byłby wielce zadowolony z efektów ich wysiłku.
Podsumowując, „Z Merlinem przez wszechświat” to książka, która w zabawny i całkiem kunsztowny literacko sposób przekazuje podstawy wiedzy astrofizycznej „zwykłym zjadaczom chleba”. Nie trzeba być jednak ani dzieckiem, ani całkowitym laikiem w tematyce, by cieszyć się z jej lektury, ponieważ forma sprawia, że można sobie z uśmiechem te prostsze sprawy przypomnieć po to, by mieć dobrą „podkładkę” do zagłębienia się w bardziej skomplikowaną tematykę. Czyta się ją bardzo szybko i chyba nie znajdzie się choć jeden miłośnik wiedzy o Wszechświecie, który nie uśmiechnie się podczas lektury. Oby więcej takich popularnonaukowych pozycji ukazywało się na polskim rynku wydawniczym!
Piotr Wojnarowicz

Nie zachowuj się jak bydlę!
Po lekturze książki Vitusa B. Dröschera „Reguła przetrwania” powoli dochodzę do wniosku, że powyższe zdanie jest…

[Recenzja] „Światła Amalou” Christophe Gibelin, Claire Wendling
Po pierwszym tomie może wydawać się, że czytelnik otrzymuje pięknie narysowaną, lecz…

Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę…
W Polsce przez długi czas na literaturę fantastyczną patrzono przez pryzmat twórczości klasyków; zarówno światowych –…

















Londyn
10.03.2026 - 12.03.2026
