Daniel Drob „Wyjątkowo szary listopad” (9)

Opowiadania Daniel Drob - 24 lipca 2017

Dlatego, gdy wskazówka zegarka zbliżała się do ósemki, Zgrab odpalił samochód i zajechał pod dom młodego, otworzył cicho furtkę i szybko podszedł do drewutni na tyłach podwórka. Wiedziony wyższą koniecznością, podniósł trzy szczapy i położył pod nimi nóż z zakrzepniętym Michałowskim. I szybko wrócił do samochodu, którego silnik ciągle chodził, jakby czekał na niego, jakby mu pomagał. I pojechał prędko pod gminę, ale tym razem bardziej dla szopki niż z potrzeby, darł oponami o asfalt i piszczał, żeby ludzie, którzy znają przecież jego czarnego jeepa, wiedzieli, że coś się stało, że on jedzie łapać przestępcę. Pod urzędem znowu włożył pistolet do kieszeni i już snuł scenariusz w głowie, myślał, co zrobi i co powie, jak go przytrzyma, jak krzyknie: „Oskarżamy cię o zabicie wójta Michałowskiego” i jak przy wszystkich wpakuje go to samochodu. Może użyć kajdanek? Są przecież w schowku, nieużywane od lat, bo nie było potrzeby. Zgrab sięgnął do schowka po kajdanki z kluczykiem, żeby wszystko poważniej i groźniej wyglądało, i wysiadł. Chciał podbiec do drzwi, ale zatrzymał się, widząc przed urzędem kobietę w płaszczu. Znał tę twarz, ale nie potrafił jej nazwać, nie wiedział, co to za kobieta przed nim stoi i co spod płaszcza wyjmuje. Nie wiedział, że to matka tego marszczka z Dołów, z domu z ładną elewacją, z tunelem prowadzącym z piwnicy na pole, skojarzyłby może, gdyby miała na sobie polskie kolory, jak wtedy. A tak nie pamiętał jej, tyle już tych matek było, że ciężko byłoby tę jedną na dłużej zatrzymać w pamięci. Znał natomiast całkiem nieźle kształt uciętej dubeltówki, który nagle wyskoczył spod płaszcza. W ostatniej chwili kucnął za samochodem. Drobinki śrutu z pierwszego naboju rozbiły się o karoserię. Zgrab wyciągnął pistolet i skulony obszedł jeepa, wychylił się i chciał strzelić, ale przed sobą zobaczył jedynie chudego pracownika urzędu, którego, o ironio naszych czasów, przyjechał aresztować. Chłopak akurat wyszedł z urzędu, bo źle się poczuł w pracy i wziął wolne na resztę dnia. Teraz stał i patrzył na Zgraba, a Zgrab na niego. Wrażenie, że to jakaś kosmiczna komedia, sprawiło, że hycel na sekundę zapomniał o kobiecie z obrzynem. Nie zdążył się obrócić, drugi pocisk rozbryzgnął się na jego plecach, rozdarł kurtkę, wbił się w skórę na plecach i głowie, i powalił go na ziemię. „Tam jest przestępca!” – krzyknął Zgrab, wskazując na przerażonego urzędnika, i spróbował wstać, ale ból przytrzymał go przy ziemi. Kobieta w tym czasie zdążyła załadować kolejną parę śrutowych naboi i przystawić obrzyna do jego potylicy. Zgrab nie rozumiał, czemu to robi, czemu nikt nie biegnie na pomoc, był przecież obrońcą Bomanowa. Hycel był w szoku, że tak właśnie umiera. Myślał, że kiedyś po prostu zszarzeje i opadnie z sił, i odłowi go jego następca. Nie sądził, że zginie tak, zastrzelony, przez kobietę, zupełnie na dodatek mu nieznaną.

Kobieta, hyclowska Nemezis, coś jeszcze mówiła, ale hycel nie słyszał słów. Mówiła coś o naszych czasach, coś, że „to są właśnie takie czasy, przykre czasy, niedobre”. Później mówiła, że w tych czasach się zdycha, a nie umiera, ale tego Zgrab nie słyszał tym bardziej, bo już leżał obok swojego jeepa ze śrutem w mózgu. Słowa kobiety słyszał wyraźnie i rozumiał za to młody urzędnik, który miał zabić Michałowskiego, ale jakaś wariatka ze strzelbą mu nie pozwoliła. Chłopak spokojnie, po cichu, nie patrząc, przeszedł za jej plecami.

Po powrocie z urzędu rozebrał się do slipek, wypił trochę rudego bimbru i zasnął na kanapie, by rano z powrotem się ubrać, przemyć twarz i spokojnie, po cichu, nie patrząc na boki, pójść do pracy. A nóż nadal leżał w drewutni, przyłożony trzema polanami wiśni, aż w końcu, po kilku tygodniach leżenia w wilgoci, krew przestała przypominać krew. I młody pracownik urzędu nie został mordercą wójta. Został hyclem, bo trzeba było wypełnić lukę po Zgrabie. Ale to było już w innych czasach niż nasze, w czasach, o których niewiele wiemy.

 

Daniel Drob

Ściągnij tekst:
Strony: 123456789

Mogą Cię zainteresować

Nie znaleźliśmy żadnych powiązań.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!