Magdalena Kucenty „Co się stało z Mią Blue?” (5)

Opowiadania Magdalena Kucenty - 29 marca 2016

Ale żaden z ob­ra­zów nie zwol­nił, żaden nie przy­kuł uwagi Kiry. Jakob dalej sta­wiał opór i był w tym na­praw­dę dobry.

Za­ata­ko­wa­ła moc­niej, ze­wsząd ude­rzając na­tręt­ny­mi jak muchy py­ta­nia­mi, które echem roz­no­si­ły się po jaźni oszu­sta:

Kim je­steś!? Kim je­steś?! Kim je­steś?!

Czemu ukra­dłeś po­wło­kę Saula?! Czemu ukra­dłeś po­wło­kę Saula?!

Co się stało z Mią Blue? Co się stało z Mią Blue?

Za­bi­łeś ją? Za­bi­łeś ją?

Co ro­bi­łeś w jej miesz­ka­niu? Co ro­bi­łeś w jej miesz­ka­niu?

To nie był żaden ano­nim, co? To nie był żaden ano­nim, co?

Dla­cze­go?! Dla­cze­go?! Dla­cze­go?! Dla­cze­go?!

W końcu pod­dał się tej la­wi­nie słów i po­ka­zał jedną z od­po­wie­dzi. A wtedy hun­tria za­czę­ła kląć, na czym świat stoi…

Teraz

– Cze­kaj, cze­kaj. – Bam­ber uniósł dłoń, po­wstrzy­mu­jąc pod­wład­ną przed kon­ty­nu­owa­niem opo­wie­ści. – Cały czas wie­dzia­łaś, że jest szpic­lem z SW?

Hun­tria po­krę­ci­ła głową.

– Nie cały, sir. Zda­rze­nia, o któ­rych opo­wia­dam, miały miej­sce dwa­dzie­ścia czte­ry dni temu.

To ozna­cza­ło, że dziew­czy­na po­trze­bo­wa­ła ty­go­dnia, by przej­rzeć pod­sta­wio­ne­go przez SW agen­ta. Bamber doradzał tamtemu milczenie i opieranie się wszelkim propozycjom Kiry, w końcu praw­dzi­wy Saul wła­śnie tak po­stę­po­wał. Widać to nie wystarczyło.

– Po czym się zo­rien­to­wa­łaś? – do­cie­kał dalej.

Kira wzru­szy­ła ra­mio­na­mi, jakby sama nie wie­dzia­ła, ale gdy otwo­rzy­ła usta, po­pły­nął z nich potok słów:

– Po pierw­sze Saul, ten praw­dzi­wy, był jakiś ner­wo­wy, przy­gnę­bio­ny. Jed­ne­go dnia cie­nie zna­czy­ły mu oczy, ale dru­gie­go wy­glą­dał, jak gdyby nigdy nic. Zga­du­ję, że wtedy do­szło do pod­mian­ki. A ten nowy to to­tal­na ofer­ma, ze­mdli­ło go na widok lekko po­dziu­ra­wio­nej skóry, potem w ogóle nie krył się z tym, że był spra­wą po­dej­rza­nie za­in­te­re­so­wa­ny. No i jak wzię­łam od niego pa­pie­ro­sy, to zro­zu­mia­łam, że nie pali. Pacz­ka była taka po­mię­ta, jakby nie­daw­no z kimś wal­czył, ale z dru­giej stro­ny, płaszcz miał nowy… – Zmarsz­czy­ła czoło i do­da­ła: – Zapomniałabym o najważniejszym: SW-owiec miał problemy z oddychaniem, a to ty­po­wy objaw po zmia­nie skóry na nie­do­pa­so­wa­ną.

Ko­mi­sarz po­dra­pał się po gło­wie. Nie na­dą­żał za ob­ja­śnie­nia­mi pod­wład­nej, ale wolał tego nie mówić na głos, więc wy­krzy­wił gniew­nie wargi i spy­tał:

– Czyli co? Ata­ku­jesz fa­ce­ta, bo miał po­mię­tą pacz­kę pa­pie­ro­sów? Osza­la­łaś?!

Jeśli Bam­be­ra wzrok nie mylił, huntria po­trak­to­wa­ła go miną, którą re­zer­wo­wa­ła dla osób wy­jąt­ko­wo nie­roz­gar­nię­tych.

– Nie zro­bi­łam tego lek­ko­myśl­nie. Saul palił jak smok, ofer­ma z SW już nie. Zga­du­ję, że nosił pacz­kę jako ele­ment przy­kryw­ki, taki re­kwi­zyt. Zresz­tą to tylko po­szla­ka. Do­pie­ro py­ta­nie kon­tro­l­ne, które od­czy­ta­łam z akt Saula, upew­ni­ło mnie w podejrzeniach.

Ko­mi­sarz po­my­ślał o tym, jakim spo­so­bem Kira we­zwa­ła do sie­bie SW-owca, i wle­pił wzrok w musz­lę ko­mu­ni­ka­to­ra. Przez tę małą cho­le­rę będę mu­siał ska­so­wać wszyst­kie na­gra­nia, stwier­dził w duchu. I wy­mie­nić zamki w drzwiach.

– Zga­du­ję, że akta wy­kra­dłaś z mojej szaf­ki, ale mu­sia­łaś to zro­bić, zanim ścią­gnę­łaś Saula do ga­bi­ne­tu. – Po­de­rwał głowę, nagle pe­wien, że zła­pał Kirę na kłam­stwie. – W takim razie, czego ty tam jesz­cze szu­ka­łaś?

Hun­tria wy­da­wa­ła się zu­peł­nie nie­po­ru­szo­na chy­trym, trium­fu­ją­cym bły­skiem w oku ko­mi­sa­rza.

– Chcia­łam zna­leźć wła­sne akta, sir – od­par­ła z roz­bra­ja­ją­cą szcze­ro­ścią. – Zo­ba­czyć, co cie­ka­we­go ma na mnie Biuro.

Bam­ber wes­tchnął za­wie­dzio­ny i prze­tarł nagle cięż­kie po­wie­ki. Po­czuł się bar­dzo, ale to bar­dzo zmę­czo­ny.

– Dobra – wy­chry­piał – jaki to wszyst­ko ma zwią­zek ze spra­wą Huck­ste­ra?

– Pro­szę za­cho­wać cier­pli­wość, sir. To do­pie­ro po­ło­wa hi­sto­rii…

Dwa­dzie­ścia czte­ry dni wcze­śniej

– Ko­mi­sarz wie?

– Jako je­dy­ny. Ale le­piej nie mów mu, że też się do­wie­dzia­łaś. – Zmarsz­czył brwi, po czym dodał: – Naj­le­piej ni­ko­mu nic nie mów.

Zmru­ży­ła po­wie­ki, ły­piąc na ni­by-Sau­la-Ja­ko­ba po­dejrz­li­wym wzro­kiem. Dla­cze­go mia­ła­by ukry­wać co­kol­wiek przed Bam­be­rem? Czyż­by SW-owiec nie chciał, by wy­szło na jaw, jakim oka­zał się nie­kom­pe­tent­nym dur­niem? W takim razie hun­tria ży­czy­ła mu po­wo­dze­nia w wy­tłu­ma­cze­niu się z brzyd­kiej rany na gębie. No, bo co? Powie, że nie­for­tun­nie spadł ze scho­dów i po­le­ciał na spo­tka­nie za­ostrzo­nej w szpic po­rę­czy?

Ni­by-Saul-Ja­kob w za­my­śle­niu badał wiel­kość uszko­dzeń. Jego język, ni­czym nad­zwy­czaj ru­chli­wa gli­sta, prze­jeż­dżał po wnę­trzu oka­le­czo­ne­go po­licz­ka, pró­bu­jąc wy­do­stać się na ze­wnątrz przez oto­czo­ną pier­ście­niem gra­na­to­wych kro­pe­lek dziu­rę, ale był na to zde­cy­do­wa­nie za sze­ro­ki. Kira do­strze­ga­ła je­dy­nie ró­żo­wy ko­niu­szek, le­d­wie wy­sta­ją­cy z po­strzę­pio­nej tkan­ki. Rana wy­glą­da­ła na­praw­dę pa­skud­nie, a plama po atra­men­cie tylko po­gar­sza­ła efekt.

Jed­nak na drugi dzień twarz męż­czy­zny była jak nowa, po dziu­rze ślad nawet nie zo­stał. Ni­by-Saul-Ja­kob mu­siał od­wie­dzić ga­bi­net pla­stycz­ny, w któ­rym za­ła­ta­li go jak uszkodzony but.

Kira chcia­ła jesz­cze po­roz­ma­wiać z SW-owcem, bo poprzedniego dnia nie­wie­le z niego wy­cią­gnę­ła, ale za­rów­no biur­ko Saula, jak i hun­trii, znaj­do­wa­ły się we wspól­nej sali, gdzie pra­co­wa­ło kil­ku­dzie­się­ciu ewen­tu­al­nych świad­ków.

Dla­te­go, gdy tylko za­uwa­ży­ła, że part­ner w końcu zbie­ra się do wyj­ścia, schwy­ci­ła go za ło­kieć i za­su­ge­ro­wa­ła tonem nie­wi­niąt­ka:

– Przejdź­my się, co, wiel­ko­lu­dzie?

Ski­nął, zanim skoń­czy­ła mówić, jakby od po­cząt­ku spo­dzie­wał się tej pro­po­zy­cji.

Za­rzu­ci­ła na ra­mio­na kurt­kę, on zgar­nął swój głup­ko­wa­ty ka­pe­lusz z biur­ka i wy­szli. Na ze­wnątrz pa­no­wa­ła cisza, a zie­lo­ne świa­tła la­tar­ni roz­pra­sza­ły mroki ro­dzą­cej się nocy. Ostat­nio wie­czo­ry nad­cho­dzi­ły szyb­ko, jakby gwieź­dzie, wokół któ­rej krą­ży­ło dzie­więć krę­gów pie­kiel­nych, znu­dził się mo­no­ton­ny krajobraz Lyuk. Nic w tym zresz­tą dziw­ne­go. Mia­sto ka­mie­nia­mi stało, wszyst­kie bu­dyn­ki były szare i w jakiś spo­sób przy­tła­cza­ją­ce, a ponad da­cha­mi gó­ro­wa­ły ma­ja­czą­ce w od­da­li ciel­ska pa­ją­ków dźwi­go­wych. Stwo­rze­nia ha­ro­wa­ły w stocz­ni, pod­no­sząc na srebr­nych ni­ciach po­tęż­ne ele­men­ty stat­ków, jakby te nic nie wa­ży­ły.

– My­ślisz, że kie­dyś byli ludź­mi? – spy­ta­ła Kira, wpa­trzo­na w gigantyczne cie­nie na tle pur­pu­ro­we­go nieba.

– Mó­wisz o pa­ją­kach? Nie wiem. Ponoć w Dzie­wią­tym Kręgu prze­lud­nie­nie spra­wi­ło, że wci­ska­ją dusze do owa­dzich po­włok, ale w Pią­tym na razie mamy spo­kój. – Dra­pał się po po­licz­ku. Twarz mu­sia­ła go swę­dzieć po „ła­ta­niu”. – Poza tym, co to za oszczęd­ność miej­sca, wkła­dać czło­wie­ka w takie bydlę?

Kira uśmiech­nę­ła się lekko. Dostrzegała jasno, że z ni­by-Sau­la-Ja­ko­ba ze­szło na­pię­cie, któ­re­go dotąd nie była nawet świa­do­ma.

Skrę­ci­ła w pierw­szą lep­szą ulicz­kę, tra­cąc widmo pa­ją­ków z oczu, i zmie­ni­ła temat:

– To nie był żaden ano­nim, co?

Mężczyzna pochylił głowę, błękitne oczy i twar­de rysy za­to­nę­ły w cie­niu fedory.

– Taa… Szko­da, że nie do­grze­ba­łem się do tego wcze­śniej. Wi­dzisz, po­wło­ki noszą ślady pa­mię­cio­we wła­ści­cie­la nawet po…

– Wiem – wtrą­ci­ła. – Uryw­ki ostat­nich wspo­mnień.

Po­tak­nął.

– Cza­sa­mi po gło­wie prze­my­ka­ją mi myśli, które wcale nie na­le­żą do mnie. Dzię­ki temu wie­dzia­łem, gdzie znaj­dzie­my ciało…

– Ach, ro­zu­miem. To ty je­steś tym za­zdro­snym fa­ce­tem Mii!

– Nie ja – zaprzeczył sta­now­czo. – Saul był… Chyba.

Kira wzdry­gnę­ła się, jakby ktoś nagle prze­je­chał jej kost­ką lodu wzdłuż krę­go­słu­pa.

– Był?

– Twój part­ner nie chciał z nami współ­pra­co­wać, więc mu­sie­li­śmy go oddać Innym. Nie­ste­ty, z fatalnym skut­kiem.

Ściągnij tekst:

Powiązane wpisy

Fantazmaty. Tom I
Aktualności - 18 kwietnia 2018

Zespół Fantazmatów upublicznił pierwszy tom antologii, w której znalazło się dwadzieścia opowiadań.

Utwory nominowane do „Literackiej Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla” za rok 2015
Aktualności - 1 lipca 2016

Wczoraj, 30 czerwca, o godz. 19.00 we Wrocławiu zostały ogłoszone Nominacje do Nagrody Literackiej Fandomu Polskiego im. Janusza A.…

Paweł Majka w Gdyni
Aktualności - 17 maja 2017

W najbliższy piątek (19 maja) w Bibliotece Gdynia odbędzie się spotkanie z…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!