Jan Waletow „Dzieci martwej ziemi”

Autor: Jan Waletow
Tytuł: Dzieci martwej ziemi (Дети Капища)
Seria: Fabryczna Zona
Tłumaczenie: Ewa Białołęcka
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 387

Premiera 19 maja 2017 r.

„Nie ma sytuacji bez wyjścia, tylko rozumu czasem brak” Michaił Władymirowicz Siergiejew jest znakomitym myślicielem, skoro nadal żyje.  Jego świat pogrążył się chaosie, gdy przyszedł radioaktywny Potop. W świecie pomiędzy Ziemią Niczyją a Strefą Wspólnych Wpływów liczy się tylko to, czy trzymasz się życia pazurami i jak głęboko możesz zejść do piekła żeby przetrwać. Siergiejew ma dużą praktykę w przeżywaniu, ale jednocześnie podły los przyciąga kłopoty jak ruskie tanki granaty. Tym razem jednak wplątał się w jedną aferę za dużo i ściągnął na siebie uwagę tylu wrogów, że szanse na przeżycie zdecydowanie spadły do zera.

To historia żywcem wyciągnięta z filmu Pasikowskiego, jakiego nigdy nie nakręcił. A mógłby. A w roli Siergieja nieustannie przed oczami miałem Bogusława Lindę, zanim jeszcze zaczął grać w głupkowatych serialach komediowych, a był po prostu naszym, swojskim Franzem Maurerem. Jednak ta książka kryje w sobie o wiele więcej, niż tylko to, co większość widziała w Psach – brudną, bezpardonową, męską rozrywkę, okraszoną pokaźną wiązanką przekleństw. (…) kryje w sobie kilka warstw, które dostrzegalne były dla wprawnego widza w filmie i będą wyczuwalne dla uważnego czytelnika w książce Waletowa.
Paradoks.net

Ściągnij tekst:

P O W I Ą Z A N E   A R T Y K U Ł Y:

NOTKA BIOGRAFICZNA:
MAT

Prawa autorskie

Niniejsze utwory objęte są prawami autorskimi.

Podejrzewamy, że autorzy chcieliby te prawa zachować, dlatego my – Redakcja Fahrenheita – nie zgadzamy się na łamanie tychże (praw, bo choć łamanie autorów mogłoby być ciekawym widowiskiem, wolimy ich w całości… przynajmniej dopóki pracują dla nas).

W przypadku, gdyby jednak kogoś naszła chętka na nierespektowanie praw autorskich, zalecamy konsultację z lekarzem i adwokatem.

W ostateczności można skontaktować się z Redakcją.

Losowy cytat od Redakcji

I dlatego rząd jest zmuszony jedną ręką… to znaczy nie ręką, jedną nogą cisnąć na hamulec, a drugą na gaz. Jak wyścigowy kierowca na zakręcie. Na hamulec – żeby nie stracić panowania nad kierownicą, a na gaz – żeby nie stracić szybkości., bo inaczej jakiś demagog, entuzjasta postępu, niezawodnie wypchnie go z miejsca przy kierownicy.

— A.B. Strugaccy, Pora deszczów

Kalendarz wydarzeń

Najbliższe wydarzenia

O_KAZ Wita Szostaka i Łukasza Orbitowskiego
Aktualności
Cheder (ul. Józefa 36, 31-056 Kraków)
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!