ISSN: 2658-2740

Michael Gerber „Barry Trotter i Niepotrzebna Kontynuacja”

Patronaty F-ta Fahrenheit Crew - 3 kwietnia 2006

Niczym chroniczna choroba skóry, najbardziej irytujący czarodziej świata powraca!

Barry Trotter, obecnie 38 (duchem 11) wraca do Szkoły Magii i Czarów-Marów Hokpok. Wraz z żoną, Herbiną Gringor, odwożą do niej swego uwielbiającego Gumoli syna Nigela, który ma lat 11 (duchem 38) i jest tak magiczny, jak mniej więcej plastikowy widelec.

Gdy Barry i Herbina szykują się do wyjazdu z Hokpoku, ginie tragicznie dyrektor szkoły, Drago Malgnoy. Wiadomo, czyja to sprawka? Nieważne, prawda nikogo nie obchodzi, bo za Dragiem i tak nikt nie przepadał. W efekcie Barry i Herbina zostają mianowani tymczasowymi dyrektorami szkoły. Po pewnym czasie, w zwrocie akcji, który mógł się pojawić wyłącznie w taniej powieści mającej bezwstydnie wykorzystać fenomen popkultury, Barry zapada na juniorazję. Zaczyna młodnieć i na nowo przeżywa grozę okresu dojrzewania (łącznie z Pryszczami Ognia).

Rozwiązanie tajemnicy juniorazji Barry’ego staje się kwestią życia i śmierci.

Czy, jak zwykle, podejrzewając Snajpera, Barry i Herbina odkryją, że za wszystkim stoi lord Vielokont?

Jeśli nie czytaliście Barry’ego Trottera i Bezczelnej parodii, nie przejmujcie się, my też nie. Ale przeczytaliśmy TĘ książkę i uważamy, że jest całkiem niezła.

Barry Trotter to naprawdę dobra parodia literacka, rzucająca nowe światło na książki Rowling i wychwytująca ich niuanse i irytujące szczegóły. Nie trafia do was Harry? – Barry was zachwyci!

 

 

 

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Zew Zajdla 2017 - Logo
Nadszedł czas nominacji
Zew Zajdla Jacek Falejczyk - 15 lutego 2018

Nadszedł nowy rok, a z nim kolejna kolejna edycja Nagrody im. Janusza…

Wszystkie grzechy Webera
Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 5 października 2012

David Weber Tłum.: Robert J. Szmidt Wydawca: Rebis Patronat   Rafa Armegedonu…

Hanna Fronczak „Krucjata Kiciaszka, czyli męczarnie prawdziwej miłości”
Opowiadania Hanna Fronczak - 22 stycznia 2014

Hrabia Stanisław Witold Pytka, sołtys Hołotopola, obudził się z krzykiem. Ciężko dysząc, usiadł…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!