R.Ch. „Oddech agonalny” (6)

ZakuŻona Planeta Fahrenheit Crew - 1 czerwca 2012

 

Nie wiem, jaki stąd wynika morał, jedyny który przychodzi mi na myśl to: „Każdy kierowca, który zatrzymuje się, by udzielić pierwszej pomocy jest podejrzanym typem, grzesznikiem, zboczeńcem i w związku z tym policja powinna go prewencyjnie zamknąć.” lub „Kierowco, zastanów się czy naprawdę warto pomagać.”.

 

***

 

We wstępie napisałam, że nie widzę żadnego uzasadnienia dla powstania tego tekstu. Podtrzymuję to zdanie, nadal tego sensu nie widzę. W ramach domniemywania niewinności mam nadzieję, że Autor jakiś wyższy cel miał i nie była to nieodparta chęć stukania w klawiaturę, choć może ten powód nie byłby najgorszym z możliwych. Pozwolę sobie przypuszczać, że Autorem kierowała jakaś idea lub, że zwyczajnie chce być jak Thomas Harris i owe epatowanie przemocą, które dominuje w opowiadaniu miało wywołać u czytelników wstrząs na miarę „Milczenia owiec”. Niewykluczone, że Autor jest po prostu bardzo młodą osobą (o czym może świadczyć brak sprawności językowej) i rzeczona przemoc to najstraszniejsza rzecz, jaką udało mu się wymyślić, aby czytelników poruszyć. Cóż, nie wyszło. Tekst wstrząsnął, owszem, moją wrażliwością literacką, zakłuł boleśnie moją logikę, ale nie przeraził ludzkiej strony mojego jestestwa, ot, rozśmieszył i zniesmaczył. Nie skłonił do rozmyślań o moralnej kondycji ludzkości, co najwyżej do  wydania kilku rutynowych westchnień pod adresem Ministerstwa Edukacji Narodowej i Mickiewicza Adama z jego „mierz siły na zamiary”, ale nie pierwszy to raz, nie ostatni, więc szkoda męczyć klawiaturę. Nie jestem wrażliwą owieczką, zdarzało mi się czytać „nie takie” rzeczy i wiem doskonale, że pisać można o wszystkim, że tabu w literaturze nie jest niezbędne. Wszystko można, trzeba tylko wiedzieć JAK! Autor niestety tego nie wie, w pełnym zakresie słowa „niewiedza”.

Pominę w tym podsumowaniu wszelkie możliwe błędy językowe i logiczne, będące wiodącą cechą utworu, nieumiejętność konstruowania dialogów, brak czegoś, co roboczo nazwę „zwykłą znajomością życia”, zmilczę lenistwo Autora, któremu nie chciało się nawet wygooglać nieznanych mu wyrazów, bo choć wszystko to dyskwalifikuje „Oddech agonalny” jako utwór nadający się do pokazania komukolwiek, a Autora kwalifikuje, i to w trybie pilnym, do udziału na przykład w ZakuŻonych Warsztatach na forum Fahrenheita, to nie te, wymienione powyżej, niedostatki są głównym grzechem tekstu.

Zasadniczym i podstawowym grzechem opowiadania jest to, że coś co powinno być środkiem wyrazu, narzędziem służącym do pełniejszego pokazania istoty utworu (a więc czymś podrzędnym, ściśle użytkowym), istotą i sensem opowiadania się stało.

Po wnikliwej, zapewniam, i kilkakrotnej lekturze nadal nie wiem, o czym jest ten tekst, nie widzę żadnej myśli przewodniej (choć z kilka ideologi mogę na poczekaniu dorobić, tylko po co?), a zatem sensu, jedyne co widzę to niezgrabnie podane informacje o tym, co ktoś (ktosie?) zrobił różnym paniom i sobie (choć nie wiem po co, i dlaczego, i co z tego wynika?) oraz umykające maziowato-egzystencjalne mięso i nawalone sarenki. Widzę próby epatowania przemocą różnego rodzaju, ale nie widzę celu.

Jeśli celem napisania tego tekstu, było przedstawienie szerokiej widowni rzeczonych opisów to miejsce dla takich prób „literackich” jest na zupełnie innych portalach, jeśli zaś, nazwijmy je tak, „sceny” miały być środkiem do osiągnięcia  celu (przekazania myśli), to… Szanowny Autorze, przeczytaj uważnie, na przykład, wspomniane przeze mnie „Milczenie owiec” i zastanów się o czym jest ta książka, być może zrozumiesz, że nie jest to opowieść o kulinarnych fascynacjach Hannibala Lectera, ani o ciężkiej doli słodko-twardej panny Starling tylko o czymś zupełnie innym. Thomas Harris osiągnął sukces nie dlatego, że wymyślił ludojada-estetę, a dlatego, że wiedział, co chce czytelnikom powiedzieć, umiał dobrać odpowiednie narzędzia i, przede wszystkim, potrafił posługiwać się poprawnie językiem. I tę ostatnią umiejętność należały posiąść, zanim wkroczy się na chwałą i sławą usłaną drogę literacką.

Know how, Autorze.

 

*) cytat pochodzi oczywiście z kultowej ZakuŻonej Planety, autorstwa Colemana, https://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f56/29.html

 

Komentarz: Ebola

Ściągnij tekst:
Strony: 123456

Mogą Cię zainteresować

Fahrenheit nr 34
Archiwum Fahrenheita Fahrenheit Crew - 1 stycznia 2004

FAHRENHEIT NR 34 01-2004 DZIAŁY STAŁE OKŁADKA SPIS TREŚCI 451 FAHRENHEITA – Tomasz Pacyński…

Spotkanie z nieznanym

Recenzja książki Edwarda W. Said „Orientalizm”. Od dnia, gdy „Orientalizm” pióra Edwarda…

Aleksander Głowacki „Alkaloid”
Fantastyka Fahrenheit Crew - 6 kwietnia 2012

Tytuł: Alkaloid Autor: Aleksander Głowacki Wydawca: Powergraph Stron: 432 Cena: 45,00 zł Data…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!