Space opera z teologii szczyptą

Recenzje nimfa bagienna - 23 listopada 2015

COVER 02Kazimierz Kozłowski przeczytał powieść Rafała Dębskiego  „Żar tajemnicy” i nieco się zadumał. I ty, czytelniku, możesz zadumać się razem z nim.

W związku z odkryciem podobnej do Ziemi planety Kepler-452b ksiądz Jose Fuentes, dyrektor Obserwatorium Watykańskiego, stwierdził, że jeśli będziemy szukać naukowych odpowiedzi na pytania płynące z Pisma Świętego, popełnimy błąd. A ja bardzo żałuję, że Fuentes ze zrozumiałych względów nie mógł wymienić poglądów z bohaterami książki Rafała Dębskiego „Żar tajemnicy”.

W wykreowanej przez Dębskiego odległej przyszłości Kościół jest siłą (organizacją?), która sprawuje rząd dusz i ciał w całym poznanym kosmosie. Kontroluje, zatwierdza, nakazuje, zakazuje… i likwiduje niepotrzebne idee (oraz zbędnych ludzi, rzecz jasna). Jak to zwykle bywa, podzielony jest na frakcje, z których każda usiłuje znaleźć się jak najbliżej władzy, stać się nie organem doradczym, lecz ośrodkiem decyzyjnym. Autor zaś poprowadził fabułę w taki sposób, że konieczne stało się przyjęcie przez Kościół do wiadomości, że być może nasz wszechświat nie jest jedynym. Co stwarza bardzo interesujące pole do dywagacji – także teologicznych.

Jose Fuentes stwierdził wprost, że szukanie naukowych interpretacji Pisma Świętego to zwykłe nieporozumienie. W powieści Dębskiego natomiast istnieje odłam Kościoła zwany gabrielistami, którzy najwyraźniej mają problemy z przyswojeniem sobie tej prostej prawdy. Odkrycie tajemniczego obiektu na kosmicznych rubieżach staje się niewygodne z punktu widzenia lansowanej przez nich ideologii. Jak wiadomo, jeśli fakty przeczą idei, to tym gorzej dla faktów. A skoro wydarzenia nie przystają do doktryny, należy wyeliminować ludzi, biorących w nich udział. I wszystko będzie cacy.

Powieść Rafała Dębskiego jest rasową space operą, ale moim zdaniem oferuje czytelnikowi coś więcej niż barwne opisy kosmicznych potyczek czy paradę rozmaitych ludzkich charakterów. W książce „Wydziedziczeni” Ursula LeGuin ustami fizyka Sheveka wypowiedziała myśl, z którą się zgadzam – że niemożliwe jest uprawianie fizyki bez refleksji na temat celowości istnienia wszechświata i głębszego sensu jego istnienia. Wydaje mi się, że ksiądz Fuentes znalazłby wspólny język z Shevekiem… ale z gabrielistami już niekoniecznie. A szkoda. Nauka w rozdzieleniu od religii ma swój sens, nie jest dla niej zagrożeniem. Ale kiedy różnicę między sferą duchową a materialną zaczyna się traktować jak pretekst do przeforsowania swych racji politycznych i poszerzenia strefy wpływów, traci się z oczu to, co najcenniejsze: żądzę poznania.

Nie chciałbym, żeby ktokolwiek pomyślał, że „Żar tajemnicy” jest książką wypełnioną ponad miarę metafizyczno-teologicznym bełkotem. Nie, nie, i jeszcze raz nie. Miłośnicy space opery znajdą tam wszystko, co kochają. Ale akcja, choćby była najbardziej wartka, i fabuła, choćby nie wiem jak urozmaicona, to dla mnie za mało. Ja szukam w książkach czegoś, co skłoni mnie do refleksji – i w powieści Dębskiego to znalazłem. Czy idea wielości wszechświatów stanowi zagrożenie dla istnienia pojęcia Boga? Nie, nie mam zamiaru interpretować Biblii w sposób naukowy, uważam, że Fuentes ma rację. Ciekawie jednak jest prześledzić teologiczne interpretacje rzeczywistości, do jakich może doprowadzić (póki co hipotetyczna) sytuacja, w której nasze uniwersum być może nie jest jedynym.

W warstwie fabularnej autor utrzymuje równy, wysoki poziom z pierwszej części cyklu. Polubiłem Aidana Samuelsa, niepokornego oficera, i gromadkę jego równie ekscentrycznych przyjaciół. Żywszych barw nabrał inkwizytor Sebastian Lerma, stał się ludzki, prawie zwyczajny. Nowi bohaterowie także są żywi i plastyczni, szczególnie urzekł mnie starszy hrabia Vesano, a zwłaszcza jego podejście do postawy życiowej syna. Z kolei Ruiz Vesano ma niepowtarzalną szansę okazania się czymś więcej niż egoistycznym głupcem, i bardzo bym chciał, żeby w kolejnym tomie okazało się, że jednak ma jakąś pozytywną cechę, a głowa służy mu także do myślenia, a nie tylko do noszenia paradnego kapelusza. Jeśli natomiast chodzi o Santiaga, to jego niezwykle barwny język wzbogacił mój wokabularz o słowo „kindybał”, o którym jako żywo, pomimo kilku dziesiątek przeżytych lat, do tej pory nie miałem pojęcia.

Tak trzymać, autorze. Tak trzymać. A więc – kiedy trzeci tom?

Kazimierz Kozłowski

Tytuł: „Żar tajemnicy”

Autor: Rafał Dębski

Wydawca: Drageus 2015

Stron: 354

Cena: 29,90 zł

Ściągnij tekst:

Powiązane wpisy

Kennedy Hudner „Zgiełk wojny”
Patronaty F-ta - 29 lutego 2016

Kennedy Hudner Zgiełk wojny (Alarm of War) tłumaczenie: Małgorzata Koczańska Drageus Publishing…

Rafał Dębski „Ramię Perseusza”
Książki - 7 czerwca 2017

Po dylogii Światło cieni i Łuna za mgłą, Rafał Dębski ponownie wgłębia…

Evan Currie „Hayden War 4: Zew Walhalli” – fragment
Fragmenty - 20 sierpnia 2016

Dwa okręty zacieśniły szyk w odległości kilometra od siebie i zanurkowały w stronę przeciwnika. Olbrzymie okręty…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!