ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Czerń nie zapomina” Agnieszka Hałas

Tytuł: "Czerń nie zapomina "
Autor: Agnieszka Hałas,
Cykl: Teatr węży
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 14 lipca 2020
Wydanie: 1
Liczba stron: 464
Format: 13,2 x 20,2 cm
Oprawa: miękka,
ISBN (papier): 978-83-8188-012-1
Cena (papier): 44,90
Więcej informacji: Agnieszka Hałas „Czerń nie zapomina”

Poszukiwacze zaginionego Brune’a

Agnieszka Hałas dała poznać się czytelnikom jako wręcz doskonała kreatorka fenomenalnego mrocznego świata fantasy, który wyłonił się z zaledwie kilku opowiadań. Jakby tego było mało, rzeczywistość tę zapełniła ciekawymi krainami i zamieszkującymi je istotami oraz równie barwnymi postaciami, na czele z intrygującym głównym bohaterem, czarnym magiem Brune Keare zwanym Krzyczącym w Ciemności. Cykl „Teatru Węży”, przedstawiający jego losy, składa się z już pięciu powieści i dotarł właśnie do nieuniknionego finału, chociaż nie oznacza to końca przygód kha-ira. Nie należy jednak zbyt uprzedzać faktów.

Po wydarzeniach, jakie miały miejsce na Wyspach Śpiewu, a zwłaszcza emanacji mocy jednego z dawnych bogów, Eresha, Krzyczący w Ciemności stał się bardzo popularny. Bez wątpienia nie jest to rozgłos, o który Brune szczególnie by zabiegał, ponieważ zamiast powszechnego uwielbienia, stał się obiektem niezdrowego zainteresowania – z jednej strony Elity, która chce go wykorzystać do własnych celów, a z drugiej strony Doliny Śniedzi, pragnącej zemścić się za poniesioną porażkę. Jakby tego było mało, szukają go również dawni przyjaciele i nie czynią tego bezinteresownie. Bowiem ponownie od postępowania Krzyczącego w Ciemności zależeć będzie los mieszkańców Siedmiu Krain.

„Czerń nie zapomina” to kolejna bardzo dobra książka Agnieszki Hałas, w której autorka umiejętnie zachowuje odpowiednie proporcje między elementami powieści przygodowo-awanturniczej a dark fantasy. Wątek tropienia Brune’a przez Ferena Berlita (zwanego Żałobnikiem) oraz Shial Manesseri (czyli Śnieg) wciąga wartką akcją, lecz jednocześnie nie da się zapomnieć o nieustannie unoszącym się nad opuszczonym przez bogów światem widmie nieuniknionej zagłady. Przypominają o tym dużo mniej kolorowe losy wróżbitki Lorraine Nevers, chowańca Zazela i najemnika Rożka, którzy także wspólnie poszukują Krzyczącego, ponieważ za wszelką cenę starają się zapobiec tragedii wiszącej nad miastem Bel Ingre.

I o ile można mieć zarzuty, że główna demoniczna intryga jest niejako swoistą powtórką ze „Śpiewu potępionych”, o tyle to właśnie osoby pojawiające się na pierwszym i drugim planie oraz ich perypetie, nierzadko dramatyczne, stanowią o wyjątkowości utworu Agnieszki Hałas. „Teatr Węży” nigdy nie był monumentalną serią, skupioną na historii całych królestw czy społeczeństw, lecz względnie kameralnym zapisem dziejów jednostek, stających w obliczu nawet nie tyle losu, co po prostu życia jako takiego, rozgrywającego się w określonych magicznych i raczej nieprzychylnych – tak czasem bywa – realiach. Nawet podjęte przez autorkę próby nadania Krzyczącemu w Ciemności sensu wychodzącego poza jego osobiste doświadczenie, a zatem nieodzownej w literaturze fantastycznej konieczności uratowania świata – czy raczej jego fragmentu – przed zagładą, nie zmienia faktu, że najważniejszy w tej opowieści pozostaje człowiek.

Przy czym, kiedy mowa jest o całym cyklu „Teatru Węży”, dostrzec można, że nie rozwijał się on od początku wokół jednego konkretnego zamysłu, ponieważ, jak należy przypuszczać, takiego po prostu nie było. Czy raczej w jakimś mniej lub bardziej zarysowanym stopniu był – Krzyczący w Ciemności dążył do odkrycia swojej prawdziwej tożsamości – lecz wtedy seria miała przybrać kształt trylogii. I właściwie trudno stwierdzić, dlaczego tak się nie stało. Tym bardziej, że w trzecim tomie, zatytułowanym „W mocy wichru”, nastąpił zupełnie satysfakcjonujący finał, w którym wszystkie najważniejsze pytania znalazły swoje odpowiedzi. Zapewne z tego właśnie względu w czwartej części pojawiła się nowa przewodnia kwestia, moc Eresha, stanowiąca istotę tamtej oraz kolejnej książki. Widać zatem ich odrębność względem wcześniejszych trzech woluminów, pogłębioną jeszcze lepszym stylem i językiem pisarki.

Natomiast, mimo, że „Czerń nie zapomina” to jedna z najlepszych fabuł w cyklu „Teatru Węży”, Agnieszka Hałas nie uniknęła kilku dość poważnych kiksów klawiatury, które jej imienniczce Agnieszce Horzowskiej z Domu Wydawniczego Rebis, redaktorce książki, najwyraźniej również umknęły. Być może, fakt że Śnieg wypytuje Żałobnika o przyczyny poszukiwania Krzyczącego w Ciemności dwukrotnie – chociaż twierdzi, że wcześniej tego nie robiła (s. 191) – można uznać za czepianie się. Jednak Feren strzelający bełtami (s. 384), które skończyły mu się kilka stron wcześniej (s. 372), już czymś takim nie jest. Podobnie zachowanie pacjentek ze szpitala w Bel Ingre – raz patrzą nieufnie na osoby zgromadzone wokół Lorraine (s. 286), a po kilku chwilach pozostają ledwie przytomne lub na skraju śmierci (s. 292). Z kolei Brune najwyraźniej bardziej dba o porządek w swojej kuchni, irytując się na Zazela i Rożka robiących w niej bałagan, niż o magiczne ingrediencje, ponieważ te drugie „walają się na podłodze” (s. 337). Do tego dochodzą jeszcze stosowane i powtarzające się w dialogach, w niektórych przypadkach wielokrotnie, figury retoryczne. Wszystko to nie są może błędy mogące wpływać negatywnie na odbiór całej książki, lecz jednocześnie dla uważnego czytelnika są bez wątpienia irytującymi mankamentami.

Inną wadą powieści jest bardzo długa nieobecność Krzyczącego w Ciemności. Co prawda, dzięki temu autorka wprowadza do historii nowych bohaterów lub rozwija postacie kiedyś już przedstawione i wszystkie okazują się równie interesujące. W tym jednak przypadku nie do końca poradziła sobie z właściwym rozłożeniem akcentów. Bez niepotrzebnego zdradzania fabuły wystarczy powiedzieć, że najpierw Brune jest wielkim nieobecnym i zarazem poszukiwanym przez wszystkich złych i dobrych, by później, kiedy już zostaje odnaleziony, całkowicie zdominować opowieść. Tym samym nie tyle nawet spycha pozostałych protagonistów na drugi plan, co po prostu eliminuje ich niemal całkowicie z opowieści.

Konsekwencją okazuje się gwałtowny, podobnie, jak miało to miejsce w „Śpiewie potępionych”, finał. Cała misternie snuta opowieść znajduje swoje dopełnienie na kilkunastu ostatnich stronach. Bynajmniej nie dzieje się to wbrew logice, choć może nieco razić oczywistością, w jaki sposób różne dotychczas oddzielne motywy zostają splecione w jedno wspólne, i co być może nieco nietypowe, właściwie szczęśliwie rozwiązanie.

Może wydawać się, że jest to dość surowa ocena pracy Agnieszki Hałas, lecz autorka już od dobrych kilku lat zalicza się do grona najważniejszych i zarazem najlepszych polskich pisarek literatury fantastycznej, zatem wymaganie od niej czegoś więcej niż tylko dobrej książki jest jak najbardziej uzasadnione. „Czerń nie zapomina” jest właśnie taką, wybijającą się co najmniej ponad przeciętność powieścią, która będzie stanowić interesującą lekturę zarówno dla osób które znają już wcześniejsze przygody Krzyczącego w Ciemności, jak i dopiero rozpoczynających – co prawda od końca – swoją przygodę z czarnym magiem. I mimo tego, że pewien etap jego losów osiągnął swój finał, w żadnym wypadku nie stanowi definitywnego rozstania, czy to z Brune Kearem, czy z mrocznym światem, w którym przyszło mu żyć. Można rzec: „Całe szczęście”, niczym Bilbo Baggins, wieńczący swą podróż tam i z powrotem.

 

Maciej Tomczak

Mogą Cię zainteresować

Alfabet historii
Bookiety nimfa bagienna - 6 listopada 2015

Who is who w historii naszego wschodniego sąsiada (i nie tylko)? Czy Piotr Wielki istotnie był…

Nie tylko o tulipanach
Bookiety nimfa bagienna - 12 lipca 2016

Psssst! Wiadomość z ostatniej chwili. Agnieszka Chodkowska-Gyurics była w Amsterdamie, gdzie do szaleństwa się zakochała.…

Honor Harrington. Początki
Fantastyka MAT - 19 kwietnia 2015

David Weber, Charles. E. Gannon, Timothy Zahn, Joel Presby Tłumacz: Radosław Kot…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!