[RECENZJA] „Upadek Gondolinu” J.R.R. Tolkien

Tytuł: "Upadek Gondolinu"
Autor: J.R.R. Tolkien,
Grafika: Alan Lee,
Tytuł oryginalny: "The Fall of Gondolin"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka,
Redakcja: Marek Gumkowski,
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 15 października 2019
Wydanie: 1
Liczba stron: 280
Format: 14,7cmx20,8cm cm
Oprawa: twarda,
ISBN (papier): 978-83-8169-171-0
Cena (papier): 42 zł
Więcej informacji: J.R.R. Tolkien „Upadek Gondolinu”

Tak wszystko się zaczęło

 

Czasem zastanawiam się, czemu służą książki. Wbrew pozorom pytanie nie jest beznadziejnie głupie, a odpowiedź na nie wcale nie jest jednoznaczna: istnieje literatura dla rozrywki, dla zabicia czasu, dla wzbogacenia wewnętrznego, dla przekazania pewnych treści… długo by wyliczać. Są jednak książki szczególne, które stanowią kamienie milowe w obrębie gatunku. I właśnie za taką książkę uważam „Upadek Gondolinu” J.R.R. Tolkiena.

Bo bez niej współczesna fantasy nie byłaby taka jak dziś. Być może nie powstałaby w ogóle, choć jest to mało prawdopodobne. „Upadek Gondolinu” został napisany sto lat temu i to właśnie w nim Tolkien (prawdopodobnie zupełnie nieświadomie) naszkicował zarys gatunku: szlachetne elfy, wojownicze krasnoludy, podłych orków, ludzi prawych i nieprawych, a także baśniowe królestwa z całym ich przepychem. „Upadek Gondolinu” jest pramatką całej współczesnej fantasy i choćby z tego powodu warto do niego zajrzeć.

Ponieważ jednak stanowi pierwociny, ze współczesnego punktu widzenia może wydawać się nadmiernie prosty. Opowieść o Tuorze ma linearną, nieskomplikowana fabułę, złe postaci są tylko złe, a dobre – wyłącznie dobre. Jeśli będziemy chcieli czytać tę książkę z takim samym nastawieniem, jakie mamy do jej o sto lat młodszych „kuzynek”, możemy poczuć niedosyt. To dzieło dla fanów – fantasy w ogólności i Tolkiena w szczególności. Napisane jest tak, jak pisało się książki sto lat temu, w podniosłym, namaszczonym stylu, z obowiązkowymi rozbudowanymi opisami i gawędziarską narracją, która pasowałaby raczej do barda snującego opowieść przy zamkowym kominku, a nie do XXI wieku z jego szaleńczym tempem życia.

„Upadek Gondolinu” nie jest dziełem jednolitym, zawiera kilka wersji „głównej” opowieści opatrzone komentarzami Christophera Tolkiena, a także fragmentami listów Johna R.R. Poznajemy dylematy autora i koncepcje, które towarzyszyły mu podczas procesu tworzenia. Dzięki temu możemy wiele wyczytać między wierszami tej dosyć krótkiej opowieści. Widać, że Tolkien już jako początkujący twórca przykładał ogromną wagę do szczegółów i bardzo poważnie podchodził do swojej pracy… a także nie ustrzegł się pomyłek. A czytelnicy, którzy mają już za sobą lekturę „Władcy pierścieni” (czyli prawdopodobnie wszyscy), zobaczą jeszcze jedna rzecz: jak długą drogę pokonał pisarz między napisaniem „Upadku Gondolinu” i trylogii. Bo pierwszy z nich – z całym szacunkiem – to początek i zalążek świata, a drugi to monumentalna, skomplikowana historia zbudowana z maestrią i niepowszednim talentem.

„Upadek Gondolinu” uważam za obowiązkową pozycję dla miłośników fantasy. Nie dlatego, że oferuje nam porywającą opowieść – historię Tuora, upadku ukrytego królestwa i wyprawy niebiańskiego żeglarza Earendila znamy z „Władcy pierścieni” i „Silmarilionu”. „Upadek…” jest początkiem i warto go poznać – choćby po to, by samemu przekonać się, jak bardzo zmieniła się fantasy w trakcie stulecia swojego istnienia.

 

Hanna Fronczak

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Quiz: Władca Pierścieni, czyli tam i z powrotem
Quizy Fahrenheit Crew - 26 listopada 2015

John Ronald Reuel Tolkien – człowiek legenda. Archetypiczny uczony, badacz literatury, człowiek,…

J.R.R. Tolkien „Upadek Gondolinu”
Fantastyka J.R.R. Tolkien - 5 listopada 2019

„Upadek Gondolinu” jest dla miłośników twórczości Tolkiena najprawdziwszym Świętym Graalem. Przedstawiona w…

Z tej i nie z tej ziemi

Z pisaniem o książkach gigantów pióra, takich jak Stephen King, mam zawsze ten sam…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!