Wakacje w RedAkcji

451 Fahrenheita Fahrenheit Crew - 26 czerwca 2013

Kiedy Szefowa oznajmiła nam, że kryzys, a nawet KRYZYS i w związku z tym musimy zdwoić wysiłki, ponieść ofiary i w ogóle, zrozumieliśmy: urlopów-nie-będzie. Niby nigdy nie było, ale zawsze żal. Wznieśliśmy, oczywiście, firmowy okrzyk, żeby nie wyjść na malkontentów, ale tak trochę niemrawo

Kiedy Szefowa zatroskanym głosem dodała, że, niestety – mimo jej protestów – Zarząd zmusił ją do wykorzystania zaległego urlopu, co oznacza, że przygotowanie nowego numeru w całości spadnie na nasze wątłe i niedoświadczone barki, wyraziliśmy zdumienie, żal i obawę, czy podołamy, ale – żeby nie przysparzać Szefowej zmartwień – tym razem okrzyk firmowy wznieśliśmy pełną piersią i tak jakoś radośnie.

Fahren-Heit! Fahren-Heit! Fahren-Heit! Heit! Heit!

Ponieważ zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak odpowiedzialne zadanie nas czeka, już następnego dnia wzięliśmy się ostro do pracy. Integracja trwała tydzień. Nawet nie wiedzieliśmy, że SekRed nosi takie seksowne bokserki, a Admin robi świetne zdjęcia reportażowe – no, o tym akurat dowiedzieliśmy się, jak wróciła Szefowa – a jedna z recenzentek wygadała się, że ona to nawet czyta te książki. Coś takiego!

Drugiego tygodnia za bardzo nie pamiętamy, musieliśmy złapać jakiego wirusa – ten ból głowy, dreszcze, suchość w ustach… Tak, to musiał być wirus.

Trzeci tydzień zapowiadał się miło, spokojnie, tak jakoś po domowemu, dopóki SekRed nie dostał sms-a, po przeczytaniu którego zbladł, zamarł, a potem wykrztusił: wraca za tydzień. W RedAkcję jakby piorun strzelił, a potem się zaczęło – nocowaliśmy w firmie, nasze życie osobiste przestało istnieć, nie widzieliśmy swoich dziatek, nie wyprowadzaliśmy swoich psów, nie karmiliśmy swoich kotów – rybki Barona popełniły zbiorowe samobójstwo – nie oglądaliśmy Na Wspólnej! Ektoplazma łkał pod stosem nadesłanych tekstów, a korektorki gorączkowo szukały ogłoszeń o naborze do McDonalda.

Daliśmy radę. Kiedy Nimfa poprawiła ostatnią literówkę, a Stażystka wrzuciła ostatnie zdjęcie, demaskujące producentów parówek, w drzwiach stanęła Szefowa. Spłynął na nas spokój, ogarnęła błogość. Normalność wróciła! Teraz Szefowa znów codziennie będzie z nami. Co za szczęście – drugiej takiej pracy zespołowej byśmy nie przeżyli.

Fahren-Heit! Fahren-Heit! Fahren-Heit! Heit! Heit!

Ściągnij tekst:

Powiązane wpisy

Święta wyobraźni. „Dzień z Lovecraftem: W mackach Cthulhu” w Toruniu
Aktualności - 25 marca 2019

Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu przedstawia program tegorocznego Dnia Lovecrafta.

Naomi Novik „Nefrytowy tron”
Ksiażki fantastyczne - 19 lipca 2007

Choć tak Will Laurence, jak i smok Temeraire byli w Korpusie Powietrznym od niedawna, dowiedli swej…

Orson Scott Card w Paradoxie
Aktualności - 14 sierpnia 2010

W poniedziałek, 23 sierpnia, o godz. 18.00 w warszawskim Paradox Café (ul. Jezierskiego 3/5) z czytelnikami spotka się Orson Scott…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!