Morderstwo na Krymie

Przygody detektywa, który detektywem nie jest, czyli Marcin Robert Bigos zwiedza Chersonez Taurydzki i żegluje po „Morzu Niegościnnym” z Jakubem Szamałkiem i rzemieślnikiem Leocharesem.

Drugi tom przygód Leocharesa, złotnika o zdolnościach detektywistycznych, przenosi czytelnika z Aten na Chersonez Taurydzki – jak starożytni Grecy nazywali Krym.

Mówi się, że dobra powieść historyczna tak naprawdę opowiada o czasach,w których została napisana. Może to prawda, czy jednak zawsze musi to oznaczać, że jej bohaterowie będą  współczesnymi ludźmi przebranymi jedynie w historyczne kostiumy? Weźmy pierwszy z brzegu przykład – amerykański film „Wiek zdrady” z 1993 roku, którego głównym bohaterem jest prywatny detektyw Falco, prowadzący śledztwo w Rzymie za panowania cesarza Wespazjana. Pokazani w nim starożytni Rzymianie na wszelkie sposoby usiłują udowodnić, że przypominają dwudziestowiecznych Amerykanów.

Innym problemem z historycznymi kryminałami (a także tymi, których akcja umieszczona została w różnych „egzotycznych” sceneriach – vide cykl Alexandra McCalla Smitha o działającej w Botswanie Kobiecej Agencji Detektywistycznej nr 1) jest pretekstowość kryminalnej intrygi. Tak naprawdę w takich przypadkach mamy do czynienia albo z powieścią obyczajową, albo stricte historyczną lub zajmującą się jakimiś innymi zagadnieniami, na przykład filozoficznymi lub teologicznymi (jak w „Imieniu Róży” Umberta Eca).

Otóż „Morze Niegościnne” Jakuba Szamałka jest prawdziwym kryminałem z prawdziwą zagadką kryminalną (którą – podążając za podanymi przez autora tropami – sami możemy próbować rozwiązać), jego bohaterowie zaś zachowują się jak prawdziwi starożytni Grecy (a przynajmniej autor,  doktor i popularyzator historii, potrafi sprawić, że czytelnik gotów jest uwierzyć, że nie ma przed sobą przebierańców).

Oczywiście, w starożytnej Grecji i Rzymie nie istniał zawód detektywa, chociaż istnieli urzędnicy obowiązani w razie potrzeby przeprowadzać śledztwa. Leochares nie jest więc prywatnym detektywem i nie próbuje go udawać, jak wspomniany Falco i tylu jego naśladowców. Jest zwyczajnym (choć zamożnym) rzemieślnikiem, a jednocześnie członkiem rady władcy Pantikapajonu, Satyrosa. Gdy jednak zamordowany zostaje poseł sąsiedniej Teodozji, Satyros (który w międzyczasie dowiaduje się o poczynaniach Leocharesa w Atenach), w brutalny sposób zmusza go do podjęcia śledztwa. Zabiera się jednak do dzieła w sposób właściwy dla człowieka swojej epoki. Prawdopodobieństwo historyczne zostaje zachowane.

Nie przekracza go nawet wątek żony Leocharesa, Lamii, która wprawdzie pomaga mu w śledztwie, tak jednak, aby nie naruszać ówczesnych przekonań o tym, co jest przyzwoite.

Jedynym większym potknięciem tej sprawnie napisanej powieści jest wybijająca z czytelniczego rytmu liczba przypisów. Czy kończący jakieś szkoły czytelnik, w najgorszym razie mający dostęp do Wikipedii, musi na każdym kroku być pouczany, że Homer to „na poły mityczny poeta i pieśniarz, autor OdyseiIliady”? Albo że cyklopi to „słynące z siły olbrzymy o jednym oku”? Niepotrzebnie też zostaliśmy uszczęśliwieni Przedsłowiem oraz Posłowiem, w których autor dał upust belferskim skłonnościom, sugerując, że mamy przed sobą nudną powieść historyczną. Tak przecież nie jest. Na szczęście te fragmenty czytelnik może pominąć lub wrócić do nich po zakończeniu lektury. Czy nie lepiej jednak byłoby upchać te informacje na samym końcu, w jakimś aneksie?

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o języku powieści. Jest on współczesny, bohaterowie posługują się teraźniejszą polszczyzną (nie żałując sobie przekleństw, jednak zawsze we właściwych momentach). Ma to swoje zalety, zamiast bowiem zajmować umysł osobliwościami dawnej mowy, możemy skoncentrować uwagę na akcji.

„Morze Niegościnne” jest więc wciągającą, żywo napisaną powieścią z dobrze zarysowanymi postaciami, które możemy polubić lub znienawidzić, ciekawą intrygą kryminalną i z dużym znawstwem odmalowaną epoką.

Marcin Robert Bigos

Tytuł: „Morze Niegościnne”

Autor: Jakub Szamałek

Wydawca: Muza 2013

Cena: 29,99 zł

Stron: 304

 

Ściągnij tekst:

P O W I Ą Z A N E   A R T Y K U Ł Y:

NOTKA BIOGRAFICZNA:
nimfa bagienna

Prawa autorskie

Niniejsze utwory objęte są prawami autorskimi.

Podejrzewamy, że autorzy chcieliby te prawa zachować, dlatego my – Redakcja Fahrenheita – nie zgadzamy się na łamanie tychże (praw, bo choć łamanie autorów mogłoby być ciekawym widowiskiem, wolimy ich w całości… przynajmniej dopóki pracują dla nas).

W przypadku, gdyby jednak kogoś naszła chętka na nierespektowanie praw autorskich, zalecamy konsultację z lekarzem i adwokatem.

W ostateczności można skontaktować się z Redakcją.

Losowy cytat od Redakcji

[…] gdy już dzieweczka została na wszystkie strony wyobracana i wciąż nic z tego nie wynikło w pozajęzykowym planie – autor zaczyna niejako z czystego rozpędu bredzić […]

— S.Lem, Fantastyka i futurologia

Kalendarz wydarzeń

Najbliższe wydarzenia

O_KAZ Wita Szostaka i Łukasza Orbitowskiego
Aktualności
Cheder (ul. Józefa 36, 31-056 Kraków)
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!