[RECENZJA] Andrzej Pilipiuk „Karpie bijem”

Podobnie jest z przygodami Jakuba Wędrowycza. Ludziska narzekają, że płytkie, że dowcip mocno ludyczny, że język prostacki, że to, że owo. Narzekają i czytają, o czym świadczą dobitnie i statystyki wypożyczeń w bibliotekach, i wyniki sprzedaży, i fakt, że właśnie ukazał się dziesiąty tom przygód egzorcysty z Wojsławic. Gdyby nikt nie czytał i nie kupował, cykl dawno by już skonał, a jednak trwa i ma się dobrze.

[RECENZJA] „Świat miniony” Tom Sweterlitsch

Co ważne, oba wątki – fantastyczny i kryminalny – uzupełniają się wzajemnie. Jeden bez drugiego nie miałby racji bytu. Nie jest tak, że wątek fantastyczny jest jedynie tłem, szafarzem, mającym za zadanie zwabić miłośników fantastyki. O nie! U Sweterlitscha koncept fantastyczny jest osią, na którym opiera się całość powieści. Bez fantastyki intryga kryminalna nie nie miałoby sensu.

[RECENZJA] „Morderstwo ma motyw” Francis Duncan

Tremaine to detektyw w starym, angielskim stylu: chodzi, słucha, obserwuje, zadaje pytania, analizuje i wyciąga wnioski. Mamy więc wszystko to, co leży u podstaw klasycznego kryminału: zagadkę i dedukcję. Mamy też oczywiście mylne tropy, nieoczekiwane zwroty akcji i jako „bonus” podgrzewający akcję – dwa dodatkowe trupy.

[RECENZJA] „Era supernowej” Cixin Liu

Mało tego, że bohaterowie mają psyche prostszą niż pantofelek – do tego ich działania są tak niewiarygodne, że nie wiadomo, śmiać się czy płakać. Skazani na śmierć dorośli wędrują gdzieś stadnie niczym słonie na cmentarzysko i umierają sobie cichutko w jaskiniach. Nikt się nie buntuje. Nikt nie wpada w panikę. Nikt nie reaguje złością. Działają metodycznie, jakby szykowali się do remontu mieszkania albo przeprowadzki, a nie do katastrofy, której skali wręcz niepodoba objąć rozumem.

Bardzo gruba książka

Zazwyczaj staram się pisać o książce jak najszybciej, zaraz po zakończeniu lektury. Wrażenia są wtedy świeże, szczegóły nadal tkwią w pamięci. Czasem daję sobie dzień lub dwa, by emocje opadły – dzięki temu mogę bardziej obiektywnie ocenić daną publikację. Tym razem, muszę to przyznać ze skruchą, przeczytana książka musiała długo czekać na swoją kolej, bo zupełnie nie wiedziałam, od której strony podejść do pisania.

Czytać powoli!

Są książki, które opowiadają skomplikowane historie, są książki o tajemnicach, przygodach i skomplikowanych zagadkach, są książki o płomienny romansach, są książki o wielkich ludziach i ważnych wydarzeniach. „Dokąd odchodzą parasolki” pióra Alfonsa Cruza nie należy do żadnej z tych kategorii.

Horror czy nie horror?

Nie jestem szczególnie zagorzałą miłośniczką horrorów, nie jestem też ich wrogiem. Owszem, lubię sobie od czasu do czasu przeczytać dobry horror, ale nie szaleję na punkcie gatunku. Myślę, że taki dość obojętny stosunek (paradoksalnie!) wpłynął pozytywnie na mój odbiór powieści „Głód” Almy Katsu

Historia razy trzy

W małej, odciętej od świata wiosce w północnej Anglii znika nastolatka. Tak rozpoczyna się książka „Miejsce egzekucji” autorstwa Val McDermid, reklamowana jako najmroczniejsza premiera roku. Czy jest to pozycja rzeczywiście najmroczniejsza, trudno mi jednoznacznie powiedzieć, bo przecież nie czytałam wszystkich książek, które zadebiutowały na półkach księgarń po pierwszym stycznia

Granice sztuki

Książka „To ja byłem Vermeerem” pióra Franka Wynne’a to bez dwóch zdań opowieść o sztuce. Opowieść o tyle nietypowa, że podana nie wprost. Zamiast wykładu o tym, co jest sztuką, dostajemy rozważania na temat tego, co sztuką nie jest, a przynajmniej nie jest nią w oczach krytyków i znawców.

Rzecz o grzebaniu w genach

Każdy wiek ma swoją naukę tajemną, fascynującą i rozbudzającą wyobraźnię. Kiedyś, dawno, dawano temu, była to alchemia, potem strach i zachwyt budziły maszyny parowe, ich miejsce z kolei zajęły tajemnicze komputery, a gdy i one spowszedniały, zbiorową wyobraźnią zawładnęła genetyka. Nie ma chyba w tej chwili dziedziny wiedzy, która tak jak genetyka rozpalałaby emocje, budziła takie kontrowersje i tak fascynowała.

Mocny średniak

Thriller psychologiczny stał się ostatnio bardzo modnym i, co ważne, dobrze sprzedającym się gatunkiem. Nic więc dziwnego, że sięga po niego wielu pisarzy. Klasyczne pomysły zostały wyeksploatowane do bólu, więc autorzy, by jakoś zaskoczyć czytelnika, prezentując coraz bardziej zakręcone pomysły, bardzo często przekraczając przy tym subtelną linię dzielącą to co dziwne, od tego, co dziwaczne. Greer Hendricks i Sarah Pekkanen, autorki książki „Żona między […]

Z tej i nie z tej ziemi

Z pisaniem o książkach gigantów pióra, takich jak Stephen King, mam zawsze ten sam kłopot: każdy, najlepszy nawet autor, ma książki lepsze i gorsze, lub – jak kto woli – bardziej lub mniej trafiające w czytelniczy gust recenzenta. Jest fizyczną niemożliwością napisać pięćdziesiąt książek (a King napisał ich ponad pięćdziesiąt!) na identycznym poziomie. Można bawić się w rozważania czy niektóre książki Mistrza są […]

W sam raz do plecaka (i nie tylko)

Recenzja książki Janie Chang „Droga Smoczych Źródeł”.
Wbrew pozorom znalezienie odpowiedniej książki na wakacje wcale nie jest takie łatwe jak by to się mogło wydawać. Przynajmniej w moim przypadku. Książki „do plecaka” muszą spełniać sporo dość wyśrubowanych kryteriów.

A mogło być tak pięknie…

Jednym z najbardziej nadużywanych ostatnimi laty słów jest bez wątpienia określenie „kultowy”. Wystarczy, że coś przyciągnęło uwagę na dłużej niż tydzień, a już staje się kultowe. A przecież są dzieła – książki, filmy, komiksy – które naprawdę słusznie zdobyły status kultowych. Jeśli jakaś powieść zasługuje na to miano, to jest nią bez wątpienia „451 stopni Fahrenheita” Raya Bradbury’ego. Po tę właśnie, niezwykle mocno zakorzenioną w kulturze pozycję, sięgnęli […]

Nauka może być przyjemna

Nie można zrobić omletu, nie rozbijając jajek. Każda – nawet najbardziej pozytywna – zmiana odbywa się jakimś kosztem. Rewolucja informacyjna (a może informatyczna?) sprawiła, że wiedza stała się dostępna jak nigdy dotąd, ale uderzyła rykoszetem w publikacje drukowane.

Krajobraz po bitwie

„Pax Romana” to kolejna książka popularnego autora Adriana Goldsworthy’ego. Pozycji poświęconych starożytnemu Rzymowi napisano setki, jeśli nie tysiące. Doprawdy trudno jest znaleźć coś, czego już by nie zbadano i nie omówiono szczegółowo. Po co nam więc kolejna publikacja na ten temat? Czy wciąż jeszcze można napisać coś nowego? Czy da się zainteresować czytelnika? Goldswoworthy sądzi, że można, i podejmuje wyzwanie. Z jakim skutkiem? W moim bardzo subiektywnym odczuciu wynik jest […]

Finis coronat opus

Po długim i nerwowym oczekiwaniu w końcu dopadłam „Koniec śmierci” – tom zamykający trylogię Cixina Liu „Wspomnienie o przeszłości Ziemi”. Bardzo, naprawdę bardzo chciałabym napisać, że ostatni tom jest prawdziwym ukoronowaniem cyklu, ale niestety muszę się ograniczyć i tytuł korony przyznać jedynie ostatnim stu, no może stu pięćdziesięciu stronom. To wątpliwy komplement, jeśli weźmie się pod uwagę, że dzieło liczy grubo ponad 800 stron. Cóż, po raz […]

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!