Adam Cebula „Klimatologia alternatywna”

Para-Nauka Fahrenheit Crew - 1 czerwca 2012

Alternatywna archeologia zakłada interwencję kosmitów w rozwój cywilizacji na ziemi. Jest wesołą, czy raczej rozrywkową dziedziną, nie nauką, nurtem mającym na celu nie wyjaśnianie, ale osiąganie wysokich nakładów, wywoływanie wypieków na twarzy, oraz posiadającym tak zwaną szeroką popularność. Spójrzmy: oto przed nami klimatologia alternatywna, tak sobie to wymyśliłem. Bynajmniej nie w wyniku tego, że chcę, jak archeolog alternatywny, wywołać wypieki na policzkach przy czytaniu, czy zabawić albo uzyskać wysokie nakłady. Szczerze mówiąc, zamiary są „wręcz przeciwnie”. Żadnych wypieków, sensacji, rozrywki, z definicji nudno, z założenia zwyczajnie, bez prognoz katastrof, bez perspektywy zagłady ludzkości.

Klimatologia alternatywna, albowiem zamierzam tłumaczyć pewne rzeczy TROCHĘ inaczej niż to czynią wierni naczelnej teorii klimatologii, czyli Globalnemu Ociepleniu, klimatolodzy. Ależ tak, świadomie odwołuję się do archetypu Danikena. Chodzi mi (również?) o to, byś, Kochany Czytelniku, podszedł do tego, co opowiadam, bardzo krytycznie. Włącz własny rozum. Mogę gadać głupoty? Mogę! Co więcej, wiem, że mało wiem, wiem, gdzie opieram się na domysłach, ale też wiem, co zajść MUSI. Ano, na przykład, gdy różnica temperatur jest większa, to – przy tej samej oporności termicznej – musi zachodzić większy przepływ ciepła. Woda o różnej temperaturze ma różną gęstość. Z pełną świadomością tego, że zależy ona parabolicznie od temperatury w okolicy 4 stopni Celsjusza, że mamy różne zasolenia i tak dalej. Aliści, gdy temperatura wody się zmieni, zmieni się jej gęstość: nie ma rady na to zjawisko (bo to chyba jedno?). Coś jeszcze? Jak przekraczamy temperaturę topnienia lodu, to lód się topi. Takie eksluzywne są tezy założycielskie.

Klimatologia alternatywna, ponieważ wiem, że jak się odezwę na szerszym forum, to zostanę potraktowany jak odszczepieniec, jak heretyk. W moim odczuciu człowiek, który próbuje się czegoś dowiedzieć, albo coś tam poddać może nawet nie w wątpliwość, tylko pod dyskusę, dostaje od klimatologa w pysk. Że mianowicie nie ma kwalifikacji, że nie ma tytułów, że tak w ogóle, to ma słuchać i nie podskakiwać. Z definicji facet staje się odpowiednikiem archeologa alternatywnego. Jakkolwiek nie odwołujemy się do interwencji sił nadprzyrodzonych ani pozaziemskich cywilizacji, to i tak dostajemy w pysk i łatkę klimatologa alternatywnego.

Narodziny klimatologii alternatywnej następują zupełnie odmiennie w stosunku do archeologii alternatywnej. W tym drugim wypadku zasadą tworzenia jest kwestionowanie reguł i metod stosowanych do tej pory. Archeologia alternatywna tworzy na przykład byty nadmiarowe. Coś się daje wyjaśniać tym, co wiemy do tej pory, ale sięgamy po teorie, które, choć nie mają żadnego umocowania w reszcie naszej wiedzy i kiepsko nadają się do wyjaśnienia faktu, do którego właśnie się przysiedliśmy, są jednak smakowite dla czytelnika. Myślę, że niezłym przykładem jest dowodzenie, iż piramidy musieli zbudować kosmici. Dlaczego nie ludzie? Bo… Dla naszych celów: pozaziemska cywilizacja jest bytem nadmiarowym, niesprawdzalnym niemal definicyjnie. Prosta argumentacja: kiedyś udawali przed nami bogów, teraz boją się zdemaskowania, więc się ukrywają. Jako że mają technikę nieporównywalnie doskonalszą od naszej, nie jesteśmy w stanie ich zauważyć, tak się skutecznie kamuflują. Dlaczego zbudowali więc coś, co ich zdradza? No właśnie, zbudowali tak, żeby nie zdemaskowało: piramidy przypisuje się Egipcjanom… Brzytwa mnicha Ockhama (non sunt multiplicanda entia sine necessitate – a co, choć spisane z Wiki, ale po łacinie i brzmi!) wysyła takie niesprawdzalne byty w cholerę, bo zajmowanie się nimi niczego dobrego nam nie da. Aliści archeologia alternatywna właśnie ich potrzebuje. Zasadą jest , że teoria powinna być niesprzeczna, nie tylko sama ze sobą, ale dobrze się znaleźć w kompleksie całej naszej wiedzy.

Odrobina murarskiego wykształcenia i zauważymy, że doskonała konstrukcja piramid musiała być dziełem budowniczych, którzy mieli bardzo marną wiedzę o właściwościach materiałów, nie znali podstawowych technik, takich jak sklepienie, nie wiedzieli w ogóle o istnieniu naprężeń. Dodajmy trochę wiedzy historycznej. Że mianowicie najmniej kilkaset lat trwały próby z piramidami schodkowymi, że prawdopodobnie zaczynało się od jakiejś kostki zbudowanej z cegły suszonej na słońcu i że to się w diabły zawaliło pod własnym ciężarem. Jak pogodzić koszmarną nieporadność z kosmiczną techniką? Jeśli założymy, że budowali to ludzie mający wiedzę, o jaką podejrzewamy Egipcjan, czyli na pół mityczną, zbudowaną z intuicji zamiast doświadczeń, po prostu dość naiwną, wszystko się zgadza. Jeśli założymy, że to kosmici, którzy potrafili latać, mamy problem. Nawet jeśli przyjmiemy, że chcieli – z jakichś nieznanych powodów – ukryć swoją technologię. Mogli sięgnąć po bardzo proste środki, które bardzo mocno złagodziłyby problemy techniczne, a nie byłyby nadal dowodem na pozaziemski rodowód technologii.

Przypomnijmy beznadziejną walkę z naprężeniami nad komorą grobową w piramidzie Cheopsa. Idea kosmitów rodzi zupełnie niepotrzebne komplikacje i kłóci się z tym, co wiemy „skądinąd”. Klasyczna, czyli niealternatywna, wiedza jest sprawdzalna, mówimy „falsyfikowalna”. Ta jej cecha wiąże się z inną – zwyczajną przydatnością. Jeśli coś ma być tak, a jest na odwrót, to teoria jest do luftu. Jeśli z teorii wynika, że może być i tak, i na odwrót, to jest ona psu na budę. Tak jest z kosmitami. Z teorii nie wynika, że kosmici powinni zastosować kosmiczną technologię, jest tak skonstruowana, że nie da się z niej wywieść żadnych przewidywań. Z teorii, według której piramidy postawili Egipcjanie, wywiedziono, że powinny istnieć jakieś starsze konstrukcje, podobne do tych najsłynniejszych. Zidentyfikowano je, to są właśnie owe piramidy schodkowe. Gdyby nie było żadnej ciągłości, to byłby dowód , że teoria Egipcjan jako budowniczych piramid jest chybotliwa. Jednak poddała się ona sprawdzeniu: to ma swoją historię. Nie od razu zbudowano Kraków, nie od razu, zgodnie z naszym doświadczeniem, zbudowano piramidy. Co się stanie, jeśli reguły tworzenia klasycznych teorii zastosujemy do klimatologii? Ano… spróbujmy. Na przykład, mieliśmy ostatnio efekt dosyć ciężkich zim i chłodnego lata. Nawet zaliczyliśmy jeden rok, w którym sezon grzewczy zakończył się około 15 czerwca i zaczął około początku września. Skąd to ochłodzenie? Oczywiście, wytłumaczono to Globalnym Ociepleniem. Trzeba przyznać, że sam pomysł tłumaczenia ochłodzenia ociepleniem wygląda na faux pas albo wręcz ochotę obrażenia publiczności. Ocieplenie w kontekście (znów – tylko sugestia) ochłodzenia zdaje się ewidentnie bytem nadmiarowym, takim jak kosmici. Aliści rozbierzmy rzecz wedle reguł sztuki na czynniki pierwsze.

Otóż, Globalne Ocieplenie samo w sobie budzi kontrowersje. Bo to coś nie za bardzo fizycznego. Nie daje (trochę?) się wywieść z zasad fizyki. Na przykład wymaga udowodnienia, że można posumować oporność termiczną wynikającą z przewodnictwa radiacyjnego i szeroko rozumianego unoszenia. Także pary wodnej.

Ściągnij tekst:
Strony: 123

Powiązane wpisy

Adam Cebula „Kiełbasa powyborcza”
Felietony - 20 lipca 2015

Adam Cebula i pokłosie jego nagłego przebudzenia w chłodnym pokoju, czyli współcześni politycy w strasznej…

Flash mob „Drozdów” już jutro!
Aktualności - 12 maja 2013

Już jutro dowiecie się, co wydarzyło się podczas premiery „Drozdów” Chucka Wendiga.…

Program Bialskich Dni Fantastyki 2015
Aktualności - 24 sierpnia 2015

W miniony piątek (21 sierpnia) organizatorzy drugiej edycji Bialskich Dni Fantastyki zakończyli przyjmowanie zgłoszeń…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!