Adam Cebula „Pearl Harbor raz jeszcze na spiskowo” (3)

Para-Nauka Adam Cebula - 28 stycznia 2018

Że gdyby na wyspie były jakieś uczciwe przygotowania do ataku, to zapewne przy bardzo oszczędnych środkach (jak z czasów I wojny światowej – żołnierz plus lornetka), można byłoby ogłosić alarm przynajmniej kwadrans przed nalotem. Otóż jacyś obserwatorzy przy takim nagromadzeniu okrętów powinni być na brzegach. Przecież mogły się kręcić tam okręty podwodne wysadzające szpiegów lub same prowadzące obserwację. Można oszacować, że prędkość wyprawy ze względu na samoloty bombowe wynosiła około 250 km/h. Zakładając nawet 300 km/h, dostajemy kwadrans (do, powiedzmy, dwudziestu minut) od momentu zauważenia wyprawy.

Z wojskiem mam niewiele wspólnego. Jak powiedział, ku memu ukontentowaniu, pewien oficer – armia rozstała się ze mną z ulgą. Mimo jednak braku wzajemnego entuzjazmu zapamiętałem, że podstawowym obowiązkiem dowódcy jest kalkulacja czasu. Ot i co, ktoś, może admirał, może generał, może ktoś jeszcze inny, powinien wyliczyć, ile czasu od wykrycia wyprawy upłynie do momentu ataku, ile zabraknie obronie p-lot, i coś z tym fantem zrobić. Nie można postawić byle gdzie obserwatora i liczyć, że szlachta na koń wsiędzie i jakoś to będzie.

W Anglii dyżurni lotnicy siedzieli w kombinezonach i po ogłoszeniu alarmu gnali do samolotów, ponieważ wiedzieli, że mimo radarów czasu jest na styk, tylko tyle, by wystartować, znaleźć się dość wysoko, i dopaść Niemców tuż przed celem.

Jeśli brakuje tego czasu, to wojsko albo ćwiczy do znudzenia czynności alarmowe, aż zmieści się w limitach, albo na przykład przesuwa posterunki obserwacyjne, by wcześniej wykryć wroga. Wokół tak wielkiej bazy powinny przynajmniej stale pływać kutry patrolowe, choć aż prosiło się samoloty, które mogłyby obserwować przestrzeń w obszarze nawet kilkuset kilometrów.

Być powinno, a nie było. Nawet tych przytomnych obserwatorów na brzegach. Nie było kalkulacji czasu, co znaczy, że nie było elementarnej gotowości bojowej.

Cóż, dobrze wiadomo, że już w okolicy godziny 7 rano armadę obserwował testowany na wyspie radar. Jego obsługa zameldowała o dziwnym obiekcie… i nic. Nic, ponieważ dowództwo lotnictwa nie potrafiło rozstrzygnąć, czy to czasem nie są własne samoloty. Najzwyczajniej w świecie mieliśmy klasyczny wojskowy burdel plus przekonanie, że nam nikt nie podskoczy i wszystko to strachy na lachy.

Niestety, jak trochę pogrzebać w powszechnie znanych faktach, to nie ma śladu po żadnych spiskach w przypadku ataku na Pear Harbor.

Po prostu szkoda. Była kiedyś poświęcona II wojnie światowej seria Biblioteka Żółtego Tygrysa. Podobno stanowiła element komunistycznej propagandy, ba, na pewno! Sęk w tym, że wiele historii z II wojny światowej opisano tam na poziomie, który wspomina się z łezką w oku. Pisali je autorzy znający się na rzeczy. Rozumieli techniczne niuanse, znali bardzo dobrze fakty, znali się na wojsku, celowali na inteligentnego czytelnika. Produkcja sensacji, że coś się wyda niezwykłe czy zaskakujące, bo o czymś nie pomyśli czytający, była wykluczona.

Nie mam żadnej mądrej konkluzji, zaledwie wrażenie. Takie, że z pozoru wyjątkowo smaczny dla czytelnika gatunek coraz częściej okazuje się dziennikarską papraniną obliczoną na nic niewiedzącego czytelnika, co to nie tylko słabo orientuje się w temacie opowieści, ale ma kiepską wiedzę ogólną, na dodatek nie myśli samodzielnie i chyba tak naprawdę istnieje wyłącznie w wyobraźni piszących. Mam wrażenie, że autorzy wyobrażają sobie coraz głupszych czytelników. Po prostu szkoda.

Adam Cebula

Ściągnij tekst:
Strony: 123

Mogą Cię zainteresować

Adam Cebula „Marzymy marzeniami dziadków”
Para-Nauka Adam Cebula - 22 września 2017

Często różni dziennikarze publicyści używają sformułowania „marzenie ludzkości”. W istocie chyba jest…

Adam Cebula „Houston, mamy problem”
Felietony Adam Cebula - 13 lutego 2017

Ludziska bez mózgów plenią się bez opamiętania, czyli Adam Cebula i jego…

Adam Cebula „Bodzenie owiec”
Felietony Adam Cebula - 29 czerwca 2015

Cóż, czy trzeba być siwobrodym mędrcem, żeby dojść do wniosku, że nie chodzi o szlachetną ochronę środowiska? Z branży…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!