[Recenzja] „Ludzkie potwory. Kobiety Mansona i banalność zła” Nikki Meredith

Bookiety Agnieszka Chojnowska - 19 sierpnia 2019
Tytuł: "Ludzkie potwory. Kobiety Mansona i banalność zła"
Autor: Nikki Meredith,
Tytuł oryginalny: "The Manson Women and Me: Monsters, Morality, and Murder"
Seria wydawnicza: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne,
Redakcja: Ewa Polańska,
Tłumaczenie: Maciej Kositorny,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 31 lipca 2019
Wydanie: 1
Liczba stron: 360
Format: 13,3 × 21,5 cm
Oprawa: twarda,
ISBN (papier): 978-83-8049-896-9
Cena (papier): 35,90
Więcej informacji: Nikki Meredith „Ludzkie potwory. Kobiety Mansona i banalność zła”

Potwora można obudzić w każdym

Interesują mnie zbrodnie. Nie w sensie tabloidowym, ale kryminologicznym. Ich społeczny kontekst, przyczyny, to, czy można ich było uniknąć. Innymi słowy, etiologia przestępczości wydaje mi się fascynująca. Im dziwniejsze i bardziej niezrozumiałe przestępstwo, tym lepiej nadaje się do analizy pod tym właśnie kątem. Nikki Meredith zdaje się podzielać moją opinię w tej kwestii, choć jej zainteresowanie zabójstwami Tate-LaBianca z sierpnia 1969 roku miało także komponent czysto osobisty. Chodziła do liceum z jedną z rekruterek Rodziny Mansona – Catherine „Gypsy” Share, jak również z zastępcą prokuratora okręgowego Stephenem Kayem, który współoskarżał w procesie dotyczącym zabójstw Tate-LaBianca. Na tym jego zaangażowanie w sprawę, na której zbudował karierę, się nie zakończyło. Stawiał się też, aż do przejścia na emeryturę, na każdym posiedzeniu komisji do spraw zwolnień warunkowych dotyczącym skazanych, by się ich ewentualnemu zwolnieniu sprzeciwiać.

Zdarzenia, do których doszło tak blisko niej, właściwie przez całe późniejsze życie nie dawały Meredith spokoju. Postanowiła za wszelką cenę zrozumieć, co doprowadziło Leslie Van Houten, dwudziestolatkę wychowaną w zamożnej amerykańskiej rodzinie, oraz dwa lata starszą Patricię Krenwinkel, która rozważała wstąpienie do zakonu, do brutalnego zamordowania całkowicie im nieznanych i niewinnych osób na polecenie Charlesa Mansona. I dlaczego przez pięć kolejnych lat kobiety nie odczuwały skruchy z tego powodu. Stale zadawała sobie pytanie, czy w odpowiednich warunkach ona sama byłaby do tego zdolna. Przeanalizowała pod tym kątem swoją biografię, trudne i wyjątkowo intymne prywatne wątki czyniąc integralną częścią rozważań o tytułowej banalności zła. Te właśnie elementy czynią jej pracę absolutnie wyjątkową i w mojej ocenie o wiele bardziej interesującą od wydanej kilka lat temu przez Agorę czysto faktograficznej książki Jeffa Guinna Manson. Ku zbrodni. Jeśli jednak ktoś szuka detalicznej relacji z zabójstw czy procesów sądowych, to, sięgając po Kobiety Mansona, zapewne nieprzypadkowo wydane niedługo przed premierą Pewnego razu w hollywood Quentina Tarantino, filmu poruszającego wątek masowego mordu w domu Polańskiego, poczuje się zawiedziony.

Nie o tym bowiem jest najnowsza pozycja w słynącej ze znakomitego poziomu Serii Amerykańskiej Wydawnictwa Czarnego. Nikki Meredith, jeżdżąc przez dwadzieścia lat w odwiedziny do osadzonych w więzieniu La Frontera Lesie Van Houten i Patricii Krenwinkel, przede wszystkim chciała pojąć, czy mechanizm, któremu uległy, przeistaczając się w pozbawione empatii zabójczynie, ma charakter uniwersalny. A jeśli tak, to jakie warunki brzegowe muszą zostać spełnione, by zadziałał, i czy jego działanie jest trwale odwracalne. Czy potwory, jak nazwał oskarżone Vincent Bugliosi, prokurator i autor bestsellera Helter Skelter. Prawdziwa historia morderstw, które wstrząsnęły Hollywood (też zresztą dopiero co wznowionego), wyzwolone z niekorzystnych, krańcowych warunków mogą ponownie przeistoczyć się w ludzi? Czy powinny otrzymać szansę na powrót do społeczeństwa? Te rozważania stanowią główną treść Kobiet Mansona – treść wielowymiarową i bardzo ciekawie przedstawioną, w sposób stymulujący odbiorcę do własnych rozważań.

Odpowiedź autorki ostatecznie nie ma stanowczego charakteru (co stanowi intrygującą puentę), choć jej poszukiwania i przemyślenia, poczynione m.in. pod wpływem wieloletnich osobistych relacji z bohaterkami, skłaniają nade wszystko do odstąpienia od zbyt łatwych i ostrych osądów. Natomiast odpowiedź amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości jest jak na razie w stosunku do obu osadzonych jednoznacznie negatywna, mimo że od popełnionych przez nie przestępstw minie niebawem pół wieku.

Agnieszka Chojnowska

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

[RECENZJA] „Pokuta” Anna Kańtoch
Bookiety Agnieszka Chodkowska-Gyurics - 22 października 2019

(…) dostajemy tradycyjny kryminał, którego istotą nie są pościgi i strzelanina, lecz…

Nikki Meredith „Ludzkie potwory. Kobiety Mansona i banalność zła”
Nie-fantastyka Nikki Meredith - 10 sierpnia 2019

Nocą z 8 na 9 sierpnia 1969 roku członkowie „rodziny” Charlesa Mansona…

[RECENZJA] „Historie fandomowe” Tomasz Pindel

Książka Tomasza Pindela od początku wzbudzała w środowisku fantastów zainteresowanie i raczej…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!