My stroili, stroili i nakoniec postroili... Da zdrawstwujem my, urrra! I Wy, dopytujący się, marudzący, wiercący nam dziury w brzuchach Czytelnicy.
Stan wprawdzie deweloperski, ale i „pod klucz” się zrobi, a może nawet usunie usterki, które – jakżeż by inaczej, jak budowa to budowa, a tradycja rzecz święta – wyjdą na jaw po oddaniu obiektu. Obiekt został nieco przebudowany, w modnym obecnie stylu portalowym, jednak meble wstawiliśmy stare. Kto przy zdrowych zmysłach pozbywałby się miękkiej, wysiedzianej literatury, podniszczonej, ale stylowej para-nauki, nie zadumał się nad filiżanką publicystyki, kto wreszcie nie zająłby się w wolnej chwili renowacją ukochanej ZakuŻonej Planety. Wariat jakiś, ani chybi!
Odmalowana fasada i poprzestawiane ścianki działowe to nie jedyne zmiany. Jak w każdej ekipie remontowej, ludzie przychodzą i odchodzą – z różnych powodów. W mirze i nie. Nieważne. Tak czy inaczej – wszystkim, którzy z nami współpracowali, bardzo, bardzo dziękujemy za poświęcone Fahrenheitowi czas, wiedzę i pasję. Z przykrością muszę poinformować, że skład „ścisłej” redakcji również nie jest taki, jak przed remontem. Nawał obowiązków służbowych i rodzinnych spowodował, że nie ma z nami obecnie redaktor naczelnej Dominiki Repeczko i sekretarz redakcji Karoliny Kacprzak, bez których nasz budynek już dawno obróciłby się w ruinę. Nie podejmujemy się sformułować podziękowań, które nie brzmiałyby za słabo, za płasko, za nieważnie. Mamy nadzieję, że sytuacja ulegnie zmianie, Ika z Karolą choć trochę poluzują łańcuchy, i w miarę możliwości zaczną zaglądać na forum i do redAkcji. Oby jak najszybciej, bo Autorzy czekają.
Zapraszamy do oglądania lokalu pokazowego. Przypominamy: stan deweloperski, bez białego montażu, za to z podwieszanym optymizmem w cenie.
– ...słucham, a
czytaj dalej...
Tytuł: Który stawał na wysokości zadania
Autor: David Lodge
Tłum.: Ewa Ledóchowicz
Wydawca: Rebis
Data wydania: maj 2012
Pomiędzy prawdą, a fikcją – Lodge o H.G. Wellsie.
U schyłku Dnia H. G Wells przygląda się swemu życiu obfitującemu w ciekawe wydarzenia, książki i kobiety. Od mało obiecujących początków, kiedy to ledwo się utrzymywał z pensji nauczyciela, po gwałtowny sukces pisarza obdarzonego proroczą wyobraźnią, sukces, który wyniósł go na szczyty obcowania z brytyjską socjetą artystyczną i polityczną. Od flirtu z socjalizmem po żarliwe wcielanie w życie idei wolnej miłości, co owocowało wieloma związkami, nie tylko małżeńskimi, i wieloma… skandalami. Sukces czy porażka…?
Przygląda się szkiełkiem i okiem innego znanego pisarza, Davida Lodge’a, tym ciekawiej więc rysuje się portret człowieka nad wyraz utalentowanego, komety na ówczesnym firmamencie literackim, ale i wewnętrznie rozdartego; osobowości narcystycznej, kobieciarza wielbiącego cielesność, ale i romantyczną stronę miłości, na zmianę zniewalającego i nieznośnego, w tym wszystkim jednak nader intrygującego.
Simon R. Green
Coś z Nightside
Tłum. Mateusz Repeczko
Fabryka Słów, 2011
Stron: 215
Cena: 32,90
Wszystko zaczyna się pewnego deszczowego wieczoru, gdy do niezbyt reprezentacyjnego biura detektywa Taylora wchodzi wystrzałowa kobieta, z gatunku tych, które przeciętni faceci jedynie w snach widują. Kobieta wygląda jak milion dolarów i sporo z tej puli jest w stanie zaoferować za pomoc w odnalezieniu zaginionej córki. Rzuca sugestię, że nastolatka może przebywać w Nightside, bo do takich wniosków doszli inni detektywi, którzy zajmowali się sprawą. Co ciekawe, stanowczo odmawiali dalszego śledztwa. Joanna, bo tak ma na imię bogata piękność, nie ma pojęcia, gdzie owo miejsce się znajduje. Taylor natomiast wie, choć wolałby nie wiedzieć. Razem z kobietą schodzi do metra i otwiera ukryte przed oczami zwyczajnych mieszkańców miasta drzwi wiodące do zupełnie innego Londynu. Od pierwszych liter widać, że mroczne alter ego szacownej aglomeracji to miejsce nietuzinkowe.
Zachęcona rozwojem sytuacji przygarnęłam „Coś z Nightside” i zaprosiłam na wspólną majówkę. Nawet ręce z uciechy zatarłam, wiedząc, że książka jest pierwszą z wielotomowej serii. No i się trochę rozczarowałam. Niby wszystko jest w porządku, ale…
Właściwie całość się klei, potwory, sceny i pełne krwi landszafty na poziomie, a dialogi momentami dowcipne. Narracja niezła. Trochę żal, że nieznane światy zamknięte w szczątkowych opisach nie drażnią wyobraźni mocniej. Kulminacyjna scena przejmująca, ale niestety dla wprawnego czytelnika przewidywalna od kilku stron wstecz. Mimo wszystko mocna czwórka za pomysł.
Postać głównego bohatera jest nieco nijaka i pomimo sugestywnych ilustracji wciąż zmysłami ledwie uchwytna. Może taki był zamysł autorski? Nie będę się sprzeczać. Pierwszy tom serii
czytaj dalej...

Jak wiadomo, nocą wszystkie koty są czarne, a uczestnicy hałaśliwi (albo odwrotnie). Kiedy ukryci w zakamarkach szkoły gracze usiłują przenieść się do Śródziemia, lewą ręką walcząc na miecze świetlne ze smokiem na pokładzie "Enterprise" ich zmagania wciąż przerywają wybuchy śmiechu z korytarza obok. Brzmi znajomo? Masz dość tłoku i hałasu? Nie szukaj dalej.
Z myślą o Was, Łódzki Festiwal Fantastyki „Kapitularz 2012” prezentuje „Mocne Granie Nocne” – nocny blok programowy poświęcony RPG. Do dyspozycji graczy organizatorzy oddają całe drugie piętro – 8 sal, gdzie w spokoju będziecie mogli rozegrać sesje. Informacje o nich wcześniej znajdą się na stronie „Kapitularza 2012”.
A propos – pamiętacie towarzyszące zapisom tłok, nieodłączny chaos i niezliczone ilości karteczek? Możecie o nich zapomnieć! Na "Mocnym Graniu Nocnym" zapisy będą o jednej godzinie, w jednym miejscu – bez bałaganu i zbędnych komplikacji.
Organizatorzy zapraszają na profil imprezy na Facebooku oraz stronę internetową, na łamach których pojawiają się kolejne informacje związane z festiwalem.

POLCON 2012 zaprasza do Wrocławia!
A Fahrenheit zaprasza wraz z organizatorami!
Szczegóły, akredytacja, program na oficjalnej stronie Polconu.
Na stronie wydawnictwa RW2010 można poczytać opowiadanie Agnieszki Halas "Kłopot barona Hoogstratena" (formaty: mobi, epub, pdf). Wystarczy kliknąć TUTAJ.